Mastabah swego czasu narobił trochę szumu na scenie. Pewnie, Gdańszczanie kojarzeni byli głównie w swoich stronach, ale zostali tam zapamiętani jako kapela, którą cechowała niebywała precyzja i brutalność. Kaweł doskonałego, solidnego death metalu, który…. zniknął z nikomu nie znanych przyczyn. Na szczęście po prawie dekadzie przerwy pojawiło się światełko w tunelu dla grupy. Udało mi się zadać Goro kilka pytań i dowiedzieć co i jak- przed Państwem, Mastabah.
Cześć ! Kopę lat, większość ludzi już myślała, że słuch po was ostatecznie zaginął! Co się działo z Mastabah przez cały ten okres czasu?
Cześć. Faktycznie zespół mógł sprawiać wrażenie martwego, ale prawdę mówiąc był to pozorny niebyt, cały czas trwały intensywne prace nad powrotem Mastabah do aktywności scenicznej. Począwszy od realizacji ostatniego krążka po poszukiwania nowego składu.
Widziałem, że zaszły zmiany personalne. Kto na chwilę obecną trafił do zespołu? Jak wyglądały poszukiwania muzyków?Ten etap zajął nam chyba najwięcej czasu i prawdę mówiąc zużył mnóstwo naszej energii. Poszukiwania muzyków wykraczały nawet poza granice Polski. Na szczęście można już powiedzieć, że po wieloletnich poszukiwaniach mamy team który sprosta  „I Hate You” live. Paliwo zatankowane, silniki rakietowe odpalone. Posługując się pseudonimami zaprezentuję obecny line up w ten sposób: Khan –  wokal, Vnuk – gitara, Gaalvakh – bas, Goro – bębny.
Mastabah_2017
Jakieś plany koncertowe? Od dawna nie można było was zobaczyć na scenie?
To prawda i szczerze mówiąc jest to najdłużej przez nas wyczekiwany element. Wkrótce na naszym profilu fb podamy szczegóły odnośnie miejsc w których wystąpimy. Można się nas spodziewać około czerwca tego roku w większych miastach Polski i na Litwie.
Czy planujecie dalej promować „I Hate You”? A może jakieś nowe materiały się gdzieś po drodze wykluły?
Prawdę mówiąc „I Hate You” nigdy nie był promowany na żywo, więc na nim póki co się koncentrujemy, chociaż dorzucimy jeszcze kilka numerów z poprzednich płyt – wszystko jednak zostało poddane delikatnemu remake’owi. Historia jest taka, że skład zespołu posypał  się jeszcze przed zrealizowaniem albumu. Poprzednią ekipę najzwyczajniej w świecie przygniotły sprawy życiowe. Jest to zrozumiałe, zespół wymaga sporych nakładów czasu, pracy i chęci, i nie każdy może sobie na to pozwolić. W rezultacie w nagraniach pomógł były już wówczas gitarzysta Mastabah, Belzebub, a na dalszym etapie nowy gitarzysta Vnuk. Po wydaniu pojawiło się trochę pozytywnych recenzji, jednak brak w tamtym okresie perspektyw na występny live – ze względu na wspomniane problemy personalne – pozostawaliśmy bierni koncertowo, wciąż jednak uparcie poszukując reszty ekipy. IHU jest to album, który zdecydowanie musi być grany na żywo, dla niektórych raczej nie bardzo sprawdzi się jako grająca w tle muzyczka do porannego śniadanka. Oczywiście w głowach aż się kotłuje od pomysłów, w obecnym składzie doskonale się rozumiemy w kwestii tworzenia muzyki, więc na pewno można się po nas spodziewać kolejnych odsłon.
Mastabah powstał na gruzach Dark Legion. Co sprawiło, że ten zespół się rozpadł?
Nie do końca na gruzach, ponieważ kiedy Mastabah został powołany do życia, Dark Legion wciąż funkcjonował, może nie na 100%, ale istniał. Mastabah po prostu tworzyło część składu z DL. Przyczyny rozpadów kapel zazwyczaj są takie same, brak zaangażowania wszystkich członków zespołu. Jak wspomniałem, wielu ludzi nie ma na to dostatecznie dużo czasu, albo po prostu mają słomiany zapał lub zwyczajnie nie chcą się angażować w granie więcej niż hobbystyczne.
Między debiutanckim „Purity” a obecnym „I Hate You” jest spora różnica. W którą stronę planujecie udać się obecnie?
Początkowo, zespół w znacznym stopniu charakteryzował się nieustającą nawałnicą blastów, wszystko chodziło w bardzo szybkich tempach. Jednak z czasem naturalną rzeczą jest, że zespół ewoluuje. Wg nas od „Purity” przez „Quintessence of Evil” po „I Hate You” najbardziej uwidoczniły się „chwile oddechu”, w których sprowadzamy dźwięki do np. niskich rejestrów i wolniejszych temp. W ostatnich naszych nagraniach jest zdecydowanie więcej kontrastów. Co do najbliższej płyty, mamy już wizję jej kształtu, ale oczywiście zbyt dużo  powiedzieć na tą chwilę nie można. Na pewno będzie i szybko, i umiarkowanie, i wolno, i szeroko,  i ciężko…
Jakie zespoły stanowią dla was największe inspiracje?
Jeśli o mnie chodzi, to ciężko mi jednoznacznie powiedzieć. Nie mam ulubionych zespołów, nie mam ulubionego gatunku muzycznego, ale oczywiście dominuje muzyka ciężka, ekstremalna, która gra w mojej głowie już niemal trzydzieści lat. Zaczynałem przygodę z metalem od słuchania czołowych w latach 80. i 90. death metalowych kapel zza oceanu, z czasem odkryłem kolejną miłość jaką była muzyka black metalowa ze Skandynawii. Świetnie bawiłem się też thrashem, hard rockiem, muzyką poważną, ale też nie zabrakło jazzu, hip hopu, transu itd. Inspiracje przychodzą zewsząd, nie tylko z innych zasłyszanych dźwięków, ale też z książek, filmów, obrazów, z obserwacji życia codziennego, przyrody, ludzkich problemów,  problemów globalnych itd. Mnóstwo tego. Reszta składu ma podobnie, interesuje nas wiele rzeczy i wiele gatunków muzycznych, z tego chłoniemy pomysły.
Kto odpowiada za okładkę „I Hate You”? Czy jej prostota jest zamierzona?
Zdecydowanie lubimy minimalizm. Ten digipack ma w pewnym stopniu kojarzyć się ze starą książką. Pomysł projektu – a raczej jego szkielet – wpadł mi do głowy na długo przed realizacją płyty. Jest to po prostu jeden z elementów, który musiał być spójny z całokształtem koncept albumu. Efekt końcowy jest to wspólna praca obecnego gitarzysty Mastabah, mojej osoby oraz tajemniczego człowieka, kryjącego się pod pseudonimem Banan. On był odpowiedzialny za złożenie tego wszystkiego do kupy, łącznie z przygotowaniem do druku.
Czy w okresie, kiedy Mastabah miał przerwę angażowaliście się w inne projekty?
Jeśli o mnie chodzi to miałem propozycje dołączenia do innych kapel, ale z żadnej nie skorzystałem. Ta „przerwa” zabierała mi wystarczająco dużo czasu na poukładanie spraw wewnątrz Mastabah, więc możliwość  angażowania się  w inne projekty była niemożliwa. Może z czasem się to zmieni. Wokalista również nie angażował się w inne projekty, wcześniej jednak udzielał się w zespole Nammoth. Basista  do tej pory gra w zespołach Sawblade, Sacrimonia oraz Padlina. Natomiast gitarzysta krąży też w klimatach jazzowych i w tego typu projekty jest zaangażowany.
Dzięki za wywiad – ostatnie słowo idzie do was. Co chcielibyście przekazać czytelnikom?
Obserwujcie nas na FB, gdzie niedługo pojawi się więcej informacji o koncertach, na które serdecznie zapraszamy. Dzięki za wywiad, do zobaczenia!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *