„Dla niektórych brzmimy jak „lot trzmiela”. Kiedyś ktoś powiedział, że gramy tak, że mocz zamieniamy w benzynę. Każdy fan bezkompromisowej muzyki z pazurem powinien wpaść na nasz koncert i ocenić, czy jesteśmy godni tych porównań…” – Fumez to jedno z naszych tegorocznych muzycznych odkryć. Mocny rock z hardrockowym, nieco metalowym zacięciem, dobre teksty i obezwładniająca rock`n`rollowa bezkompromisowość nie pozwoliły nam obok twórczości Fumez przejść obojętnie.  

W jakich okolicznościach narodził się zespół Fumez i co udało Wam się wspólnie osiągnąć od wówczas, do dziś?

Jak powstaliśmy? Normalnie. Przecież każdy na świecie chciałby być gwiazdą rocka (oprócz tych ludzi ,co by nie chcieli nią być). Głównym pomysłodawcą tego pomysłu był Mateos, ex-Fumez oraz Kacper, bębniarz. Łącznikiem między ich zachciankami był Filip który nic nie potrafił, ale też chciał mieć kapelę. Fumez miało 3 osobowy skład i zero pomysłów na teksty ,więc rzuciliśmy hasło „na mieście”, że szukamy wokalu.  Zgłosił się do nas Aguero i został nadwornym skrybą, a że do tego okazało się, że zamiata na gicie to nie dało rady mu odmówić. Fumez było gotowe w 2015 roku do podboju świata! Od tamtego czasu zdążyliśmy zagrać masę koncertów na dużych i małych scenach w Polsce, Bułgarii i na Ukrainie, wydać mini album, zdominować scenę wygrywając kilka przeglądów no i oczywiście nagrać pierwszy teledysk.

Jak sami definiujecie swoją muzykę? Kto powinien zainteresować się twórczością grupy Fumez?

Fumez to seks, można oczywiście przyszywać łatki i powiedzieć, że gramy hard rock, ale prawda jest taka że nikt z nas nie zna zespołu który brzmi jak my. Fani różnych gatunków muzycznych przychodzą na nasze koncerty i bawią się świetnie. Byliśmy porównywani z Metallica, Motorhead, Deep Purple, Perl Jam, Danzig. Jaka z tego konkluzja? Każdy słyszy to co chce i  porównuje do tego co lubi, dla ans każde takie porównanie to mega komplement i najlepiej jak się kiedyś dowiemy, że Fumez brzmi jak Fumez. Dla niektórych brzmimy jak „lot trzmiela”. Kiedyś ktoś powiedział, że gramy tak, że mocz zamieniamy w benzynę. Każdy fan bezkompromisowej muzyki z pazurem powinien wpaść na nasz koncert i ocenić, czy jesteśmy godni tych porównań!

Macie na swoim koncie EP-kę, której produkcją zajął się Jarek Turbiarz z Goldenlife. Jak udało Wam się tę współpracę nawiązać i jak oceniacie jej efekt?

Jarek sam nas znalazł, usłyszał nasze demówki w internecie, dostrzegł w tym potencjał i do nas zagadał. Owocem tego jest nasza Epka, a także singiel „Trzewia”. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego ile wycisnął z nagranych gdzie indziej ścieżek. Prawda jest taka, że to stary rock’n’rollowiec i duma nas rozpiera, że wybrał nas, bo ten gościu czuje naszą muzę i wyciąga z niej ile można. Bardzo polecamy współpracę z tym panem w jego VSG Studio w Gdańsku.

Fumez_promo_2

Niedawno przeszliście niewielkie składowe roszady – jak obecnie wygląda pierwsza linia frontu w Fumez?

Tak, nasze szeregi opuścił gość, którego pomysłem było założenie tego zespołu. Piotr Matkiewicz. O ile nie planuje nas pozabijać w przyszłości to chyba rozstaliśmy się pokojowo. Na jego miejsce wskoczył  długowłosy książę gitary: Łukasz Adamkiewicz, który wnosi całkowicie inną dawkę dźwięków. Lubimy to!

Niedawno światło dzienne ujrzał Wasz nowy singiel zatytułowany „Trzewia”. Powstał do niego mocno klip, który dotyczy uzależnień, lęków i słabości. Dlaczego zdecydowaliście się poruszyć akurat tę tematykę?

Właściwie to większość naszych kawałków niesie podobne przesłanie. Takie tematy są dla nas naturalne, bo pod naszymi kopułami trochę problemów jest, więc obraliśmy drogę bycia uczciwymi w utworach, a że nie ma z czego się cieszyć to kawałki są ponure i dziwne. Od kiedy zaczęliśmy grać „Trzewia” na koncertach, ludzie w różnych stanach zdrowia psychicznego i o zróżnicowanej trzeźwości bardzo chwalą sobie ten numer. Jest prosty i zachwyca. Może to będzie nasz konik?

Klipem do „Trzewi” zajął się sam Yach Paszkiewicz. Jak układała Wam się współpraca i czy jesteście z tego teledysku zadowoleni?

Przyznamy się szczerze, że w momencie jak dostaliśmy propozycję, żeby zrobić z nim klip, nie mieliśmy pojęcia co to za gość. Jednakże Google szybko dał na w mordę i pokazał jakimi ignorantami jesteśmy. Poznać taką personę, „dotknąć” jego życia i stylu pracy to niesamowity zaszczyt. Klip spod jego ręki to sztuka zdecydowanie old schoolowa. Wszyscy kręcą klipy gdzie są pokazane ich mordy i grają po garażach czy piwnicach przez 4-5 minut obrazu, a Yach Paszkiewicz zapodał blue boxa, wkleił ognie w tło, pozwolił nam rzucać cegłami i się kopać! Przecież to jest czysty rozpie…  dół i  dziesięć kilo mułu na ekranie. Poza tym to kolejny fuks na naszej drodze, że poznaliśmy rock’n’rollowego „dziadka” który nie traktował nas jak gówniarzy, którzy nic nie wiedzą. Dokształcił nas w kwestii polskiego videoklipu. Drapnął z nami po jednym i ukręcił szczerze inny klip. Pozdrawiamy Yacha i całą jego świetną ekipę!

Czy „Trzewia” zapowiadają coś nowego? Pracujecie obecnie nad nowym materiałem?

Materiału mamy w bród… wydanie miażdżącej genitalia płyty to tylko kwestia czasu. Musimy tylko obrabować bank, lub nawiązać współpracę z wytwórnią. Niestety wydanie płyty z własnych funduszy odrobinę nas przerasta na chwilę obecną.

Jak wygląda Wasza sytuacja koncertowa? Podobno na przyszły rok planujecie trasę koncertową?

Prawda. Jesteśmy w trakcie rozmów z pubami i klubami. Zespoły, jeśli czytacie to i chcecie zagrać z nami  dajcie nam znać i może coś dogadamy, bo po nowym roku ruszamy w Polskę i jak ktoś nas będzie śledzić to na 100% wszystkiego się dowie niebawem. Fejsy, srejsy i inne instagramy nasze to zdradzą niebawem!

Jak oprócz koncertów rysują się Wasze plany na rok 2018?

Przede wszystkim będziemy szukać sposobu na wydanie płyty do tego kilka teledysków i jeszcze więcej koncertów. Chcemy, żeby Fumez został stylem życia! Chcemy, żeby ludzie tatuowali sobie nasze loga, nosili nasze szmaty i pili z nami po koncertach! To jest nasz plan na wieczność!

 

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *