Wes Borland, w oczekiwaniu na przeciągające się prace nad nowym albumem Limp Bizkit, zajął się ostatnio swoimi licznymi projektami pobocznymi, w tym Big Dumb Face, którego można już w całości posłuchać na Spotify.

Zapytany przez Metal Hammer, czy „jest na bieżąco z metalem w ostatnich latach”, odparł:

Nie, w ogóle mnie to nie interesuje.

Lubię Gorgoroth i black metal, ale nie sądzę, by ktokolwiek pociągnął to dalej do miejsca, w którym chciałbym to widzieć, czyli dalej niż Death i Carcass w latach 90.

Po prostu mnie to nudzi. Za każdym razem, gdy słyszę jakąś nową kapelę, myślę, „Nie, dzięki.”

Staram się robić wszystko odwrotnie niż cokolwiek aktualnie dzieje się w metalu, bo metalowcy biorą się tak bardzo, kurwa, na poważnie, że to aż głupie. O ile nie jesteś Gaahlem, nawet nie próbuj. Albo Watain – bardzo lubię Watain!

Zapytano go też, czy jego zdaniem Limp Bizkit miałoby szansę na sukces w dzisiejszym przemyśle muzycznym:

Nie bylibyśmy zespołem, nie ma kurwa mowy! To totalnie bazowało na timingu.

Wszystko, co musiało się wydarzyć, byśmy stali się zespołem – jak Fred dzwoniący po ludziach mówiąc, że jest managarem, albo to, jak wyszliśmy z budynku Interscope mówiąc, „Pieprzyć was! Nie będziemy czekać na Jimmy’ego Iovine’a”, by po chwili za nami wybiegł –  to wszystko zsumowało się.

Istniały zespoły, które pisały od nas znacznie lepsze utwory – nam po prostu przytrafiło się nieco rzeczy, które nałożyły się w jednym czasie.

wes borland

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *