18 sierpnia 2005 roku zmarł perkusista oraz jeden z założycieli legendarnej grupy Vader – Krzysztof „Docent” Raczkowski. Po wielu latach walki z uzależnieniami od narkotyków i alkoholu muzyk przegrał nierówny pojedynek, który toczył sam ze sobą oraz z zobowiązaniami, popularnością zespołu czy wreszcie przyjaciółmi, z którymi podczas licznych tras koncertowych podbijał świat.

W 9. rocznicę śmierci Docenta cytujemy kilka wypowiedzi muzyków oraz przyjaciół Vadera, które ukazały się na łamach pozycji „Vader – Wojna Totalna” autorstwa Jarka Szubrychta.

Maurycy „Mauser” Stefanowicz, były gitarzysta Vadera:

Nie mogę powiedzieć, żebym się tego nie spodziewał. Ledwie parę dni wcześniej rozmawialiśmy z Yogim [wówczas technicznym Vadera], że to się musi tak skończyć. Mówiliśmy to też Docentowi: „Stary, opamiętaj się, bo umrzesz jak szmata”. Ale on się z tego śmiał. Może chciał tak umrzeć…

Generalnie to już nie ćpał, ale raz na jakiś czas, kiedy wpadał do Olsztyna, robił sobie taki jeden dzień. Wtedy też tak było. Chciał przygrzać tuż przed wyjazdem, żeby całą podróż do Poznania spędzić na pełnym luzie, ale tym razem kupił trefny towar. Jeden strzał i po wszystkim. Pewnie nawet nic nie poczuł…

W jednej z olsztyńskich gazet pojawiła się informacja, że na dworcu w Olsztynie znaleziono zwłoki jakiegoś faceta z Korsz. Nazwiska nie podali. I zadzwonił do nas taki koleś, który kiedyś ćpał z nim herę, a od paru lat jest czysty. „Zadzwońcie na policję, bo to chyba Docent. Mam takie przeczucie”, powiedział. Yogi zadzwonił. Potwierdzili.

Naturalną koleją rzeczy było obwinianie za śmierć Docenta całego przedsięwzięcia, jakim był Vader, a przede wszystkim Piotra „Petera” Wiwczarka. Tak oto lider Vadera komentuje wydarzenia sprzed 9. lat:

Tak, ludzie mieli do mnie pretensje. Nawet na pogrzebie ktoś zaczął krzyczeć, że to moja wina, że Docent nie żyje. Strasznie mnie to wtedy wkurwiło, byłem w stanie tego kolesia pobić, ale mnie powstrzymano. To był jeden z gości, którzy mu wrzucili strzykawkę do grobu i dziś myślę, że dobrze się stało, że sobie rąk nie ubrudziłem takim ścierwem…

Krzysztofa „Docenta” Raczkowskiego znaleziono 18 sierpnia 2005 roku w toalecie dworca kolejowego z Olsztynie. Muzyk wracał z Hunter Festu, a oficjalną przyczyną jego śmierci jest niewydolność serca. Pogrzeb odbył się 24 sierpnia w rodzinnych Korszach pod Kętrzynem.

Docent był zajebistym człowiekiem, bardzo inteligentnym i przyjaznym. Po prostu był dobrym człowiekiem. Zawsze był też bardzo do przodu, jeśli chodzi o rozumienie muzyki, o aranżacje. Niestety zżarło go to, co zżera wiele podobnych indywidualności. Nie potrafił sobie z tym poradzić, więc został legendą. Był legendą za życia, jest legendą po śmierci. Bo nieistotne jest to, co działo się pod sam koniec. Ja i tak będę go pamiętał takim, jakim był kiedyś.

– dodaje ponownie Mauser.

doc

1 Comment Vader: Zobacz, jak zapamiętano Krzysztofa „Docenta” Raczkowskiego

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *