Gratką dla fanów metalu w rozkładzie Olsztyńskiego Lata Artystycznego 2014 był z pewnością 27 sierpnia. Koncert zespołu Vader oraz ich gości w Amfiteatrze im. Czesława Niemena przyciągnął wielu amatorów ciężkiego grania. Oprócz uznanej olsztyńskiej grupy wystąpili także: Cerber, Kohorta, Insidius, Feto In Fetus oraz Vesania.

Vader_Olsztyńska_ Ofensywa_Muzyczna_2014

Rozgrzać publiczność miał za zadanie Cerber. Zespół istniejący od 2010 roku to całkiem ciekawa propozycja, choć zdecydowanie brakowało w ich szeregach drugiego gitarzysty oraz wyraźniejszej linii basu. Muzykom na pewno nie pomagała jakość dźwięku w amfiteatrze, ale jeśli mieli wycisnąć z niego co się da, to z pewnością im się to udało. Publiczności na występie grupy, choć dosyć ubogiej w liczbie, na pewno nie brakowało chęci do headbangingu. Nie da się jednak ukryć, że 4 lata to trochę za krótko na zawładnięcie sceną, choć przyszłość może przynieść o wiele lepszą muzykę od Cerbera.

Ekipa z Dobrego Miasta, Kohorta, zaczęła od porządnych gitarowych riffów. Piszą o sobie, że ciężko ich zakwalifikować do jednego gatunku, co potwierdziło się podczas ich występu. W Olsztynie na pewno nie brakuje fanów metalu, chociaż bardzo młodzi, góra trzynastoletni metale w pogo wyglądali dosyć komicznie. Niemniej jednak z nadzieją patrzę na młode pokolenia ochoczo słuchające nieco bardziej ambitnej muzyki niż to, co proponuje im się w radio.

Kohorta zmierzyła się z podobnym problemem, co Cerber – dźwięk pozostawiał wiele do życzenia. Momentami brzmiało to tak, jakby chłopaki grali ze sobą po raz pierwszy w życiu. Publiczność jednak wysyłała w ich stronę pozytywne emocje, co z pewnością dobrze wróży. Ich muzyka była momentami bardzo ciekawa dzięki czemu podsycili płomień na scenie w Olsztynie. Nie brakowało okrzyków i gestów zachęcających publiczność do ruchu, ale w publice panowała jeszcze swego rodzaju nieśmiałość.

Potrzeba było siły doświadczenia, a taką przedstawiał na pewno Insidius. Założony w 1990 roku zespół musiał rozgrzać publiczność w ten coraz bardziej zimny, środowy wieczór. Jednakże według opinii niektórych słuchaczy ponownie przeszkodziły kwestie techniczne i… kiepska perkusja. Nie wiem, czy było to spowodowane po prostu złym odsłuchem czy inną przyczyną, ale przejść obok tej sprawy obojętnie nie sposób. Oczywiście ich gra nie była amatorska, co to, to nie. Chętnie usłyszałbym ich koncert w innym miejscu, bardziej dostosowanym do ciężkiego grania. Niemniej jednak po ich występie pozostał niedosyt, a wygłodniała publika z niecierpliwością oczekiwała następnej porcji metalowego szaleństwa.

Z odsieczą przybyło Feto In Fetus, których początki sięgają 2004 roku. Ich muzyka miała głębokie brzmienie, publiczność zgromadzona w amfiteatrze im. Czesława Niemena reagowała żywiołowo, zwłaszcza pod sceną. Dobór zespołów był bardzo trafny, Feto In Fetus doskonale uzupełnił poprzedzające ich występy. Nie sposób było przejść obok amfiteatru obojętnie. Niewątpliwie była to zapowiedź dwóch największych gwiazd wieczoru. Dzieciaki pod sceną z radością wykonywały coś na kształt pogo, a barierki przechodziły test wytrzymałości, który ledwo zdawały. Widok bardzo pozytywny.

Skoro o gwiazdach mowa, to warszawska Vesania pokazała siłę polskiego metalu. Ich występ z pewnością był artystycznie dopieszczony – rekwizyty, majestatycznie brzmiące intro czy przykuwający uwagę basista to smaczki, które mogły się podobać. Problem z dźwiękiem jakby się zmniejszył, pogo i headbanging to zjawiska powszechne przy muzyce warszawskiej grupy. Nie brakowało także świetnego kontaktu z publicznością i dopieszczonych gitarowych riffów. Jeden z najlepszych polskich metalowych zespołów? Jak najbardziej. Okrzyki ze strony publiczności dodawały siły gościom ze stolicy, a po występie prezent prosto ze sceny – pałeczki perkusisty. Nie ukrywam, że ukłucie zazdrości się pojawiło, ale nie wszystkim pisane koncertowe gadżety. Vesania zatrzęsła amfiteatrem, jednak to właśnie po ich występie miał nastąpić istny Armagedon.

Jedną z większych bolączek kwestii technicznych w koncercie był czas oczekiwania na kolejnych artystów. Samo podłączanie sprzętu zajmowało mnóstwo czasu. Wydawać się mogło, jakby amfiteatr potrzebował większej ekipy technicznej. Występ wielkiego Vadera rozpoczął się zatem z opóźnieniem kilkunastu minut, ale warto było zaczekać. Wiwczarek i spółka są w formie.

Ich nowa płyta „Tibi et Igni” – pierwsza z perkusistą Jamesem Stewartem – miała wybrzmieć po raz pierwszy właśnie w Olsztynie. Co tu dużo mówić – za bardzo małe pieniądze fani metalu dostali świetny koncert. Scena olsztyńskiego amfiteatru nigdy nie wyglądała tak ciekawie. Elementy pirotechniczne podgrzewały i tak już gorącą atmosferę, a muzyka Vadera to po prostu poziom światowy. Wokal, gitary, perkusja i bas w najlepszym porządku. Publiczność wiedziała, co robić z taką dawką  ciężkiej muzyki. Gdyby nie ochrona, barierki oddzielające fanów od zespołu byłyby w gorszym stanie. Występ Vadera był nie tylko świetnym muzycznym wydarzeniem, ale też konkretnym show. Doświadczenie zespołu w kontaktach z publicznością dało się wyczuć od razu.

Okrzyki ze strony Piotra Wiwczarka wywoływały wrzawę, podobnie gesty Marka Pająka przekształciły amfiteatr w koncert metalowy z prawdziwego zdarzenia. Wśród publiczności nie brakowało także starszych metalomaniaków w koszulkach od Metalliki poprzez Slayera i Behemotha aż do Vadera. Vader ani trochę nie zdziwił się widokiem młodziutkich fanów pod sceną. Sądzę, że nawet byli z tego dumni. Ich muzyka ma już 30 lat, a wciąż przyciąga młodych. Czy może być lepszy wyznacznik siły zespołu? Nowa płyta Vadera na pewno sprzeda się całkiem nieźle. Granie na żywo takich kawałków to gratka dla ucha.

Olsztyńska Ofensywa Muzyczna z metalem to świetna odskocznia od problemów. Zdecydowanie warto było się tam znaleźć, zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie. Kto nie był niech żałuje, a kto był na pewno ma co wspominać. Czekam z niecierpliwością na następne edycje i następne ciekawe zespoły, które ożywią skostniałą starówkę choć na kilka godzin. Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie zasługuje na dużego plusa za organizację koncertu i chęć pokazania miastu, że metal to nader ciekawa propozycja.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *