Kolejna edycja No Reason To Live (5 września) w łódzkim Magnetofonie przyniosła bardzo dużo dawkę ciężkiego metalu, bo zagrało aż sześć kapel.

Pierwszy rozpoczął Trup z pełną energii mieszanką blacku i deathu, w której nie brakowało też noise’u. Lie In Ruins to z kolei sroga horda z Finlandii z solidnym death metalowym walcem. Kolejny band to hiszpański Graveyard – wszedł na scenę z ciężkim death metalem i dobrze rozumianą melodią. Kolejni w kolejce byli Corpsessed – czołówka dzisiejszej fińskiej sceny death metalowej. Rozjechali publikę swym ciężkim brzmieniem. Possession to blackowa ekipa z Belgii, w której bluźnierstwo łączy się z rock’n’rollem. O tym, że ich muzyka potrafi opętać, przekonała się publiczność. Na koniec wisienka na – black-thrashowa, niemiecka legenda Desaster. Zespół znany jest z nie tylko ze świetnych albumów, ale także z niezwykle żywiołowych koncertów. Przeżyliśmy old schoolowy armagedon! Jak dotąd Desaster ma w dorobku 8 pełnych albumów, z czego ostatni – „The Oath of an Iron Ritual” z 2016 – uznawany jest za jeden z najlepszych krążków tamtego roku.

Zapraszamy do wideo- i fotorelacji autorstwa Marka Maciejewskiego.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *