Długo czekałam na ten wyjazd. Sytuację pogarszał fakt, iż gdański koncert był ostatnim na tej trasie, tak więc poprzedzający tydzień spędziłam zalewana ze wszystkich stron zdjęciami, relacjami, wideotransmisjami i powszechnymi UGHami z wcześniej odwiedzonych przez ten zestaw klubów. W końcu nadeszła jednak ta upragniona niedziela i we wczesnych godzinach popołudniowych ruszyliśmy w stronę lasów Pomorza.

Podróż upłynęła spokojnie, głównie na popijaniu piwnych wynalazków i szkalowaniu mnie z powodu pisania dla portalu, na którym pojawiło się ostatnio parę „kontrowersyjnych” treści. Do punktu docelowego dotarliśmy chwilę przed czasem, a po otwarciu bram (punktualnie o 18) wskutek zamieszania przy rozdawaniu akredytacji zostałam uraczona photo passem. Przez moment rozważałam nawet przeprowadzanie fotorelacji przy pomocy mojego zasłużonego Samsunga Solida, koniec końców jednak zdusiłam w sobie tę chęć i korzystając z wolnej chwili, udałam się w okolice stoiska z merchem. Dzień wcześniej prosiłam parę osób o raport w tej sprawie z Warszawy, zadanie to jednak przerosło wszystkich proszonych z raczej wiadomych względów. Nic straconego, gdyż okazało się, iż najzwyczajniej w świecie cały towar Triptykon wyprzedał się w stolicy. Można było za to zdobyć szmatki Hellhammer i Oremus na placku (projekt muzyków Blaze of Perdition), słyszałam jednak zbyt wiele historii na temat nabywania winyli na koncertach, żeby ryzykować taki manewr, więc udałam się do palarni, aby w sympatycznej atmosferze oczekiwać na wyjście na scenę pierwszej kapeli.

Tego wieczoru stawkę otwierał lubelski ansambl Blaze of Perdition. Zdarzyło mi się ich zobaczyć raz, już z wokalistą Rattenkönigiem, zastępującym oryginalnego gardłowego podczas występów na żywo po wypadku, w którym bus grupy uczestniczył w 2013. Stan zdrowia pozwolił Sonneillonowi na pojawienie się na tej trasie tylko raz, poprzedniego dnia w Progresji (ponoć bdb performance). Osobiście mam dobre, acz nieco wybrakowane wspomnienia z gigu na zeszłorocznym Dark Feście, z chęcią więc udałam się w okolice sceny, aby z bliska przyjrzeć się zamaskowanym i wymalowanym muzykom. Muszę przyznać, że jestem jak najbardziej zadowolona – wyborny popis, który w B90 miał szansę nie tylko zabrzmieć, ale i wypaść świetnie pod względem wizualnym. Spowity długim, skórzanym płaszczem Rattenkönig był „oświetlony” w taki sposób, że cały czas jakaś część mnie wyczekiwała, aż pojawi się przy nim napis „nie odblokowałeś jeszcze tej postaci”. Niewątpliwie dodawało mu to Enigmatyczności. Napisu zabrakło, znalazło się jednak miejsce w repertuarze na „Into the Void Again” czy „Between Two Crescent Moons”.

bop live

Nie ma chyba sensu, żebym się jakoś wyjątkowo obszernie rozpisywała w temacie koncertu Mord’A’Stigmata, bowiem robiłam już to przy okazji ich zeszłotygodniowego występu w toruńskim NRD. Zbyt dużych zmian pod względem prezentacji na żywo i repertuaru nie wyłapałam, może poza tym, iż moim zdaniem taka muzyka sprawdza się jednak lepiej w małym klubie i na większej przestrzeni gdańskiego lokalu ten klimat nieco się rozmył. Nie znaczy to jednak, że zaniknął zupełnie – czułam lekki smutek nawet wtedy, gdy stałam pod koniec ich setu przed wejściem do klubu, gdzie wyskoczyłam na szybkiego ćmika. Chociaż może warto zaznaczyć, że akurat w przypadku B90 z tego miejsca widać i słychać scenę i artystów lepiej, niż z wnętrza niejednego innego przybytku.

m'a's live

Byłam bardzo ciekawa Niemców z Secrets of the Moon – nie dość, że była to jedyna ekipa, której nie miałam okazji obczaić wcześniej, to jeszcze to, co słyszałam z płyt całkiem mi się podobało. I tutaj niestety czekał mnie pierwszy (i jedyny) tego wieczoru zawód, za to dosyć srogi. Obserwowanie wysiłków wokalisty, który daremnie usiłował oczarować publiczność przyprawiło mnie o zupełnie inny rodzaj smutku niż występ M’A’S, więc po wystaniu (na wszelki wypadek) paru numerów zarzuciłam „dziennikarski obowiązek” i powróciłam na zewnątrz, gdzie spotkałam paru kamratów (i kamratkę), którzy postanowili skosztować kanapek z kurczakiem ze znajdującego się w tamtej okolicy foodtrucka. Udało mi się załapać na gryza i muszę przyznać, że były wyborne. Na pewno lepsze, niż sceniczna forma autorów „Seven Bells”, niestety.

19.03.2017 - Gdansk, Koncert Secret Of The Moon w B90 N/z (19.03.2017) | Fot. Karol Makurat/REPORTER

19.03.2017 – Gdansk, Koncert Secret Of The Moon w B90 N/z (19.03.2017) | Fot. Karol Makurat/REPORTER

Naturalną koleją rzeczy z biegiem czasu kwestie towarzyskie nabierały rozpędu. Przewijało się coraz więcej znajomych, z których część najwyraźniej postawiła sobie za punkt honoru doprowadzenie mnie do stanu, w którym nie byłabym w stanie przeprowadzić rzetelnej relacji. Następnym razem, bo oto pod scenę przywoływały już pierwsze dźwięki „Procreation of the Wicked”.

Są gusta i guściki, ale podchodzenie do twórczości Celtic Frost z poziomu kolan to cecha odznaczająca każdego szanującego się słuchacza muzyki metalowej. Triptykon jako zespół bezpośrednio kontynuujący drogę obraną przez ekipę Toma G. Warriora na „Monotheist” przejął część tego kultu, a także sporą część repertuaru koncertowego. Na potwierdzenie tego nie trzeba było długo czekać, bo już po „Procreation…” poleciało „Dethroned Emperor”, po którym dopiero nadszedł czas na otwierający numer z „Eparistera Daimones”, czyli „Goetia”. Odpuszczę sobie jednak popadanie w szczegółowe opisywanie setlisty, bo nie o to w relacjach chodzi. Zgodnie z moimi oczekiwaniami w B90 zabrzmiało to świetnie, wynosząc ten konkretny występ na poziom najlepszego ze wszystkich czterech gigów Szwajcarów, które do tej pory było mi dane widzieć. Ostatni album Celtic Frost mam za jedno z najlepszych wydawnictw w tym gatunku, jakie wyszło w XXI wieku, z radością odśpiewałam więc „Ain Elohim”, a niedługo później, podczas „Circle of the Tyrants”, przekonałam się, że publika wcale nie była taka statyczna, na jaką mogła wyglądać podczas traktowania cięższymi walcami. Mimo to Ponury Thomas z lekkim uśmieszkiem nieco narzekał na ciszę podczas koncertu, ale w sumie czego się spodziewać, gdy średnia wieku wysoka, godzina późna, a frekwencja, choć nie najgorsza, na pewno poniżej takiej, jaka byłaby w idealnym świecie, gdzie kluby zapełniałyby kapele grające wyborną muzykę, a nie żerujące na sentymencie fanów grupy ogrywające krążki sprzed dwóch dekad i przeciętnej klasy power metale o tematyce warszawskiej.

19.03.2017 - Gdansk, Koncert Triptykon w B90 N/z Thomas Gabriel Fischer (19.03.2017) | Fot. Karol Makurat/REPORTER

19.03.2017 – Gdansk, Koncert Triptykon w B90 N/z Thomas Gabriel Fischer (19.03.2017) | Fot. Karol Makurat/REPORTER

Po zamykającym set „The Prolonging” z wielkim wysiłkiem zdrapałam się z podłogi przed sceną, pozwoliłam sobie jeszcze na chwilę rozmowy z bdb kolegami i udałam się w drogę do domu. W końcu nazajutrz poniedziałek, rano należy wstać i powrócić do szarej rzeczywistości, może tylko od czasu do czasu pozwalając sobie na jakieś cichutkie „ugh” pod nosem. Następna wizyta w B90 prawdopodobnie w maju, na spotkaniu z Oranssi Pazuzu, Cobalt i Entropią. Wyczekuję z niecierpliwością.

19.03.2017 - Gdansk, Koncert Triptykon w B90 N/z (19.03.2017) | Fot. Karol Makurat/REPORTER

19.03.2017 – Gdansk, Koncert Triptykon w B90 N/z (19.03.2017) | Fot. Karol Makurat/REPORTER

 

Zdjęcia z występów Blaze of Perdition i Mord’A’Stigmata dzięki uprzejmości bdb kolegi Michała H.

Zdjęcia z koncertów Secrets of the Moon  i Triptykon dzięki uprzejmości Karola Makurata, zajrzyjcie na jego stronę po więcej

 

 

X.

2 Komentarze Triptykon, Secrets of the Moon, Mord’A’Stigmata, Blaze of Perdition: relacja z koncertu [Gdańsk, 19.03.17]

  1. Emila

    Tak z ciekawości… co z tymi winylami na merchu? Jakieś liche czy mowa raczej o targaniu ich przez resztę koncertu, kitraniu ich po torbach ze skutkiem zniszczeń, kradzieżach czy co?
    No ale poza tym, jednym słowem – SZTOS. Jeden z lepszych koncertów, na których byłam.

    Reply
    1. xaligha

      Targanie i gubienie w różnych miejscach na skutek zabaw z kolegami i koleżankami ;) cedeki jednak łatwiej skitrać i dowieźć w całości

      Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *