Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: KaAtaKilla to agresywne gitary i potężna sekcja rytmiczna połączone z zawodzącym charakterystyczną manierą wokalem Łukasza Pietrzyka. Na nowej płycie „Zawrzeszczeć ciszę” zespół precyzyjnie dobrał kolejność utworów, dzięki czemu kilka minut ostrego grania zostaje poprzedzane odpowiednimi, nastrojowymi kawałkami, które zapewniają odpowiedni czas na złapanie niezbędnego oddechu. O albumie, inspiracjach i wielu innych ważnych sprawach opowie Wam założyciel kapeli oraz były basista Huntera – Tomasz „Goliash” Goljaszewski.

Tomasz Goljaszewski (KaAtaKilla, ex-Hunter) - " Granie jest potrzebne do życia tak, jak oddychanie. Umarłbym bez tego." - Wywiad

HeavyRock: KaAtaKilla to imię żeńskiego bóstwa księżyca. Wytłumacz mi proszę, dlaczego zespół złożony z sześciu gości wybrał akurat taką nazwę?

Tomasz Goljaszewski:

Od początku szukaliśmy nazwy, która z jednej strony była by oryginalna, a z drugiej odnosiła się do nocy, księżyca, lub jakieś trudnej do określenia grozy, czy tajemnicy. Nie chcieliśmy nazwy w języku angielskim. To byłoby dziwne, bo KaAtaKilla tworzy piosenki po polsku. Zaczęliśmy szukać nazwy w różnych źródłach, aż w końcu trafił w nasze ręce panteon bogów i bóstw mitologii Inków. Tam znaleźliśmy idealną nazwę dla naszego zespołu. Ka-Ata-Killa to postać romantyczna, ale też pełna grozy, jednoznacznie kojarząca się z nocą i aurą tajemniczości.

Nad nową płytą pracowaliście ponad trzy lata. Tak długi okres to wynik szlifowania najdrobniejszych detali, czy zwyczajnie natrafiliście na jakieś przeszkody? Jak przebiegał proces twórczy?

Dlaczego trzy lata? Cóż, cały czas tworzyliśmy, ale ciągle czuliśmy, że to jeszcze nie jest ten moment. Parę piosenek w ogóle nie znalazło się na płycie, chociaż miało swój debiut koncertowy. Wtedy, kiedy czuliśmy, że mamo już to, na czym nam zależy zaczęliśmy szukać studia. Zależało nam żeby nagrywać w Łodzi, w naszym rodzinnym mieście. W trakcie nagrań dwukrotnie zmienialiśmy studio. Po przesłuchaniu śladów stwierdziliśmy, że to nie to. Więc przenieśliśmy się do innego studia. Potem postanowiliśmy nagrać część śladów w stworzonym do tego celu studio zaimprowizowanym w starym pofabrycznym budynku, aby nie czuć presji i mieć czas na eksperymenty. To wszystko bardzo wydłużyło proces tworzenia płyty. Myślę jednak, że było warto.

Co przedstawia okładka Waszego nowego krążka? Czym jest stwór widoczny w źrenicy oka?

To taki mały zagubiony człowiek gdzieś wewnątrz nas. Tak, cześć nas, której nikomu nie pokazujemy, powiązana gdzieś wewnątrz nas z naszymi najskrytszymi emocjami. Wierzę, że można go zobaczyć, gdy się patrzy ludziom głęboko w oczy.

KAATAKILLA Zawrzeszczeć ciszę okładka

Nie da się ukryć, że KaAtaKilla to band stawiający na wokal i przesłanie. Na „Zawrzeszczeć ciszę” nie znajdziemy piosenek o piwku czy imprezach. Za to pełno tam ciekawych, a czasem wręcz nostalgicznych przemyśleń. Co zespół ma celu przekazać słuchaczom? Kto jest autorem tekstów?

Autorem tekstów jest głównie Łukasz Pietrzyk, nasz wokalista. Na tej płycie są też moje teksty, chociaż jestem tylko basistą. Kawałek tekstu popełnił też nasz gitarzysta Łukasz Różalski. Ważne jest jednak to, że rozmawiamy dużo ze sobą na temat klimatu utworu, aby zainspirować się nawzajem, zwrócić uwagę na jakąś emocjonalność czy historię, o której warto zaśpiewać. Myślę, że podobnie czujemy teksty i to nie przypadek, że nie traktują rzeczy wprost i prawie zawsze niosą ze sobą jakąś formę przesłania. Umyślnie nie nazywam tego „przesłaniem”, a „formą przesłania”, ponieważ rzadko w naszych tekstach mówimy ludziom jak naprawdę jest i jak powinni postępować, czy żyć. Jesteśmy tacy sami jak inni, jak nasi fani. Z pozoru normalni, pewni siebie, ale tak naprawdę pełni niedoskonałości, słabości i tak samo uwikłani w życie. Popełniamy te same błędy, co wszyscy i nie sądzę żebyś mieli moralne prawo zawierać w naszych tekstach jakieś prawdy życiowe poza tymi najbardziej oczywistymi, jak prawo do wolności, tolerancji i miłości.

W utworze ‚Zostaw mi światło’ solidna rock/metalowa stylistka miesza się z dość niepoważnie brzmiącą warstwą liryczną, która jednak niesie za sobą głębsze przesłanie. Skąd taki pomysł? No i jak do tego się ma teledysk z trutniem alkoholikiem?

Ta niepoważna warstwa liryczna jest jak najbardziej prawdziwa, tylko nie wszyscy potrafią się wczuć w sposób myślenia człowieka skrajnie uzależnionego od alkoholu. Myślę, że dużo ludzi potrafi wyobrazić sobie stan psychofizyczny takiego człowieka …ale myśli? Ten utwór jak mało który zbliżył się do tego na tyle, na ile było to możliwe. Łukasz z jednej strony starał się maksymalnie oddać sposób myślenia alkoholika na skraju upodlenia, a z drugiej strony nie chciał żeby ta historia była jedną z wielu ponurych historii o zdegenerowanej istocie ludzkiej. To bardzo mądry tekst. Nikogo nie piętnuje i nie jest zbyt surowy dla naszego bohatera. Pamiętajmy, że alkoholizm to choroba. Ta choroba trawi nasze społeczeństwo w sposób trudny do opisania. Musieliśmy w końcu o tym zacząć śpiewać.
Co do teledysku biorę pełną odpowiedzialność za ten obraz, ponieważ jestem autorem scenariusza. Nie chciałem, aby historia pijaka była pokazana w sposób banalny. I do tego pomysłu przekonałem resztę kolegów z zespołu. To dlatego historia zawarta w teledysku jest trochę odrealniona. Postać pijaka jest Trutniem, który przenosi się w inne miejsca za pomocą teleportu a nałóg, który go trawi jest sprawą złego szamana voodoo. który rzuca czar na głównego bohatera. Pewnie, że łatwiej pokazać żula na ulicy, który się tapla we własnych wymiocinach, ale czy to jest rzeczywiście cała prawda o nim? Czy tylko taka prawda, jaką my widzimy? Myślę, że tak jest dużo ciekawiej, mniej banalnie. Poza tym główny bohater zagrał tak naprawdę siebie i była to forma oczyszczenia, dlatego dla nas ten teledysk ma szczególne znaczenie.

www.youtube.com/watch?v=-KipL-IBRNA

Chętnie wykraczacie poza ramy gatunku. Dowodzi tego choćby utwór ‚Klaun’, w którym gitary osiągają brzmienie zbliżone do reaggae…

Tak nam się wydaję, ale niewiele osób to dostrzega, ponieważ we wszystkich utworach używamy tych samych instrumentów, typowych dla zespołu rockowego, czy metalowego. W utworze ‚Klaun’ jest to ewidentne ze względu na rytmikę i sposób grania gitary, ale w innych utworach również się to zdarza, ale wymaga dokładniejszego wsłuchania się w piosenkę. Mieszamy topowe rockowe czy też hard rockowe dźwięki z grung’em, thrashem, heavy metalem, nu metalem innymi klimatami typu reaggae czy punk. Często dziennikarze próbują nas wcisnąć gdzieś między Comę, Huntera czy Illusion, ale prawdę powiedziawszy to zupełnie inna bajka. Muzycznie bliżej nam do System Of A Down niż zespołów wymienionych. A tak naprawdę nie ma odniesienia wprost do żadnego zespołu, który bym znał, a gdyby rzeczywiście tak było to w sposób kompletnie niezamierzony. Staramy się tworzyć według zasady, że jeżeli pomysł na piosenkę coś nam przypomina lub z czymś się nam kojarzy to znaczy, że ten pomysł nie możemy wykorzystać w naszej muzyce.

Dlaczego KaAtaKilla właściwie chciałaby „Zawrzeszczeć ciszę”?

Tu powinienem powiedzieć, że robimy to dla naszych fanów, ludzi, którzy kochają naszą muzykę … i my Was też kochamy. Hm… Nikt się do tego nie przyznaje, ale wszyscy robią to dla siebie. My też robimy to dla siebie i nie będziemy nikogo okłamywać, że tak nie jest. Granie jest nam potrzebne do życia tak, jak oddychanie. Umarłbym bez tego. Jest to afirmacja naszego jestestwa, człowieczeństwa. Jedyna forma buntu i prawdziwej szczerości, na jaką możemy sobie pozwolić. Nie gramy po to, aby osiągnąć sukces, chociaż zależy nam jak każdemu zespołowi, aby dotrzeć z nasza muzyką do jak największej ilości ludzi. Nam chodzi o to, aby muzykę w sposób swobodny i nieskrępowany tworzyć a nie o to, co można osiągnąć dzięki muzyce. KaAtaKilla to droga, a nie cel.

Od premiery minęło już trochę czasu, jaki odbiór w Polsce ma Wasze nowe wydawnictwo? Jesteś w pełni zadowolony?

Ludzie, którzy słuchali naszej płyty z reguły wypowiadają się bardzo pozytywnie, a czasami wręcz entuzjastycznie. Podobnie jest z koncertami. Udzielaliśmy też wywiadów dla zagranicznych stacji radiowych, które bardzo wysoko oceniły naszą ostatnią płytę. Oczywiście były to głównie stacje nadające dla Polonii. Przypominam, że nie śpiewamy po angielsku, więc nasza muzyka raczej trafia do ludzi, którzy znają język polski. Problem jest jednak w tym, że ciągle mam wrażenie, że zbyt mało ludzi ma okazję posłuchać naszej płyty lub dowiedzieć się o tym, że taki band jak KaAtaKilla w ogóle istnieje. Pracujemy nad tym i mam nadzieję, że współpraca z nowym managerem Adamem Sęczkowskim to zmieni.

Jak łódzki industrialny klimat wpływa na tworzenie muzyki? Czy miasto z betonu i czerwonej cegły może być inspirujące?

Według mnie inspiracją w Łodzi są głównie ludzie. Być może też pewien klimat tworzy pofabryczna zabudowa, ale według mnie ludzie są ważniejsi.

Ciągnąc dalej temat – z których zespołów/muzyków czerpiesz inspiracje? Sam wspomniałeś, że KaAtaKilla często zostaje porównywana do Comy….

Szanuję zespół Coma, ale ten band nie jest naszą inspiracją. Żaden z nas też chyba nie identyfikuje się z konkretnym muzykiem. Myślę, że łatwiej się odnieść do innych zespołów. Ja osobiście bardzo lubię dokonania System of a Down, Rage Against the Machine, Limb Bizkit, Soundgarden, czy Petera Gabriela. Różal to fan Katatonii, My Dying Bride, Tool i tego typu klimatów. Drugi gitarzysta Jurgen od zawsze pała miłością do Slayera, Sepultury. Klawiszowiec – wiadomo – Deep Purple, Led Zeppelin. Perkusista to wierny fan Vadera. I w końcu Łukasz – SBB. Dziwna mieszanka i trudno wytłumaczyć jak nam się udaje dogadywać w sprawach muzycznych, ale to działa.

Jak wyglądają Wasze plany koncertowe na przyszłe miesiące? Gdzie nasi czytelnicy mogą usłyszeć KaAtaKillę na żywo?

Nasze plany koncertowe na początku wakacji były bardzo ambitne. Później jednak sprowadził nas na ziemię Różal, nasz gitarzysta, ponieważ w listopadzie spodziewa się drugiego dziecka. Tym samym będzie mało dyspozycyjny, dlatego ograniczyliśmy nasze plany koncertowe wyłącznie do października. Zagramy na pewno w Żyrardowie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie, Częstochowie i być może w Warszawie. Dokładniejsze informacje będzie można znaleźć na naszej stronie lub profilu FB.

Na koniec klika luźnych pytań. Na początek, zdradź nam, jaką największą wpadkę zdarzyło Ci się zaliczyć występując na scenie.

Nie miewam raczej wpadek na scenie. Raz mi się zdarzyło, że nie dokręciłem przetwornika w gitarze i cały koncert grałem w taki sposób, aby jednym palcem przytrzymywać pickup. Taka pierdoła, ale uciążliwa. Nic niezwykłego raczej nie zdarzyło mi się na scenie. Myślę, że w kwestii wpadek Różal miałby więcej do powiedzenia. Na naszym pierwszym ważnym koncercie na dużym festiwalu plenerowym spalił mu się wzmacniacz w połowie koncertu. Fajne prawda? Taka drobnostka, a jak cieszy (śmiech).

Co byś robił, gdybyś nie został muzykiem?

Nie wiem. Jakaś inna forma aktywności artystycznej na pewno. Jaka? Trudno powiedzieć. Kręci mnie technika filmowa, krótka forma przekazu medialnego, ale nie wiem czy przerodziłoby się to w pasję. Znam ludzi, którzy gdyby nie zostali muzykami zostaliby pijakami, ale ze mną tak nie jest.

O czym marzy KaAtaKilla?

Zdecydowanie własne studio, aby móc nagrać jeszcze lepszą płytę, oraz żeby wymarła ta grupa twardogłowych dziennikarzy muzycznych, przez których muzyka rockowa umiera w polskich rozgłośniach radiowych. I tak jeszcze trochę prywaty… chciałbym zagrać koncert przed System of a Down i poznać osobiście tych kolesi.

Zawsze w ostatnim pytaniu pytam o Metallikę. Jaki jest Twój stosunek do tego zespołu? Słuchasz, bywasz na koncertach, jesteś fanem?

Jasne, że tak. Słucham ich do tej pory. Być może nie tak często jak wtedy, kiedy byłem dzieciakiem. Płyta „And Justice for All” zawsze będzie jedną z najważniejszych dla mnie płyt. Sprawiła, że zakochałem się w metalu. Na koncercie zespołu Metallica byłem dwukrotnie i pewnie jeszcze nie raz się na ich koncert wybiorę. Pewnie to za mało, żeby uważać się za ich fana, ale śmiało mogę powiedzieć, że darzę ten zespołów dużą sympatią i jeszcze większym szacunkiem. Niektórzy narzekają, że na nowych płytach nie pokazują nic spektakularnego, ale hola hola, Ci panowie zrobili już tyle dla muzyki metalowej, że naprawdę nie muszą już nic i nikomu udowadniać.

Serdecznie dzięki za rozmowę i do zobaczenia na koncertach.

Rozmawiał: Mateusz Dudziński

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *