W wywiadzie dla CTnow Tom Araya rutynowo już zapytany został o śmierć Jeffa Hannemana, którego mu oczywiście brak, jednak przy okazji pytania o „kuszenie” Slayera latami obraniem bardziej komercyjnej ścieżki otrzymaliśmy małą, ciekawą historyjkę:

„Gdy dopiero co ukończyliśmy nagrywanie „Divine Intervention” [1994r.], odbyło się duże spotkanie z wytwórnią i jeden z przedstawicieli wydawnictwa stwierdził: „Macie tu naprawdę świetny album, ale przydałby się nam jakiś kawałek przyjazny dla radia”. Hanneman mu odparł: „Dopiero co skończyłeś mówić, że mamy świetną płytę. Sam wymyśl, jaki kawałek dać do radia i go do niego wciśnij.” Nigdy potem nie mieliśmy już spotkań z [działem] A&R.

Robimy to, co robimy i naprawdę sprawia nam to frajdę jako zespołowi. Stwierdziliśmy, że ludzie po prostu muszą nauczyć się lubić Slayera. Przez 30 lat istnienia napisaliśmy nieco świetnych utworów i wydaliśmy świetne albumy, i nigdy nie musieliśmy polegać na hitach. Zbieraliśmy się razem zwyczajnie i pisaliśmy kawałki, i jeśli jakiś z nich trafił do radia, to świetnie. Jeśli nie, to też w porządku.”

jeff hanneman

1 Comment Tom Araya wspomina, jak Jeff Hanneman ‚zgasił’ komercyjne zapędy wytwórni Slayera

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *