Tom Araya i Kerry King byli gośćmi Metal Hammera i udzielili wywiadu, w którym mówią o trudach ostatnich lat, możliwym rozpadzie zespołu, pozbieraniu się na nowo jako Slayer oraz swoim rozwoju muzycznym (wideo poniżej).

O tym, co było najtrudniejsze w tworzeniu „Repentless”:

Kerry: „Myślę, że posuwanie się naprzód, biorąc pod uwagę śmierć Jeffa, która była najtrudniejsza rzeczą. Napotkaliśmy zdecydowanie wiele trudności od czasu premiery ostatniego albumu. Myślę, że musieliśmy nauczyć się być znowu Slayerem, tyle że w innych okolicznościach. Pierwsza trasa… To znaczy, tak, graliśmy z Garym Holtem, ale odbywało się to przy założeniu, że w pewnym momencie Jeff prawdopodobnie wróci. I w ostateczności Jeff nie wrócił, więc musieliśmy zobaczyć, jak to jest mimo wszystko zrobić krok naprzód, bo nigdy wcześniej nie musieliśmy tego robić. Dla Toma i dla mnie było to kroczenie po omacku”.

Tom: „W tym zespole, relacje między mną i Jeffem bardzo różniły się od mojej relacji z Kerrym. Komunikacja i dialog z Jeffem były bardzo łatwe, natomiast z Kerry nie dogadywałem się tak łatwo. I myślę, że ma to duży związek z naszymi osobowościami, z tym, jacy jesteśmy jako ludzie. Jest między nami kontrast, jak między czarnym i białym kolorem”.

O tym, czy zespół kiedykolwiek rozważał zakończenie kariery:

Kerry: „Zawsze chciałem iść do przodu, bo to jest moja praca; to jest to, co robię od 17. roku życia. Nie znam żadnej innej pracy i nie wiem, co innego mógłbym robić… I nie chciałbym musieć dowiedzieć się, co innego miałbym robić, jeśli doszłoby do rozpadu zespołu”.

Tom: „Mówimy sobie nawzajem o tym, jak się czuliśmy i jakie mieliśmy zdanie na temat pewnych spraw, i zgodziliśmy się, że powinniśmy zachować otwartą linię komunikacji między nami [śmiech], i tak właśnie między nami było. Podeszliśmy do tego w ten sposób: „W porządku, jeśli możemy to zmienić, jeśli możemy poprawić naszą relację, to idźmy do przodu i zróbmy ten album”.

O procesie pisania i nagrywania „Repentless”:

Kerry:.. „Wiesz, później po prostu chodziło o to, by składać utwory, znajdować czas na nagrywanie, poczuć się komfortowo ze wszystkim, co było związane z tym albumem. I osiągnęliśmy to. Jestem bardzo dumny z niego. Ten album jest całkowitym przeciwieństwem tego, co przewidywali hejterzy”.

Tom: „Zaczęliśmy wtedy pracę z innym producentem, i każdy był zaangażowany – w tym Jeff i Dave. Potem wszystko się zatrzymało. A potem wróciliśmy do tego prawie półtora roku później z innym producentem. I to dało utworom czas na ewoluowanie, muzyka mogła się rozwinąć. A kiedy już mieliśmy gotowy produkt, pomyślałem „O mój Boże! To jest naprawdę bardzo dobre”. Byłem naprawdę zaskoczony. Wiesz, co mam na myśli ?! Wiesz, wcześniej jedne kawałki podobały mi się bardziej, inne mniej. I, szczerze mówiąc, nie byłem pewien, jak to dalej będzie wyglądać, w którą stronę to pójdzie”.

O muzycznej ewolucji:

Kerry: „Nie chcę się rozwijać. Nie sądzę, by nasi fani chcieli, byśmy się rozwijali. Myślę, że fani chcą, byśmy byli Slayerem i dali im po prostu kolejną porcję numerów, które sprawią, że będą chcieli śpiewać, robić pogo z innymi fanami, napierdalać i robić crowdsurfing, i myślę, że udało się to nam”.

Tom: „Slayer ewoluował… pod względem tekstów. Dojrzeliśmy jako autorzy tekstów. Kiedyś pisaliśmy o demonach i diabłach. Potem przenieśliśmy się bardziej w tematy społeczne, w demony i diabły społeczeństwa. Do tego dojrzeliśmy. Za każdym razem, gdy pracujemy nad nową płytą, nie skupiamy się na rozwoju, tylko po prostu na napisaniu wspaniałych kompozycji”.

O tym, czy fani mogą spodziewać się następnym albumów Slayera po „Repentless”:

Kerry: „Ja na pewno z niczym nie kończę. Nie rozmawiałem jeszcze o tym z Tomem, ale w tym cyklu nagrywania mieliśmy tak dużo materiału, nagraliśmy prawdopodobnie kolejne sześć piosenek, które nie weszły już na ten krążek. Nagraliśmy je, ale nie napisaliśmy na nich tekstów. W moich oczach wygląda to tak, że jesteśmy w połowie drogi do następnego albumu, więc bardzo chciałbym nagrać jeszcze jeden, jeśli nawet nie dwa kolejne. Wiesz, docieramy do punktu w naszym życiu, w którym nie wiesz, ile jeszcze albumów masz przed sobą. Więc mam nadzieję na jeszcze jeden… dwa… trzy. To po prostu zależy od tego, jak szybko się z nimi uporamy. Jeśli czeka nas kolejna sześcioletnia luka, to tak, być może tylko jeden. (śmiech)”

Tom: „Wszystko w tym zespole żyje chwilą, dzieje się z dnia na dzień. Nigdy nie planujemy, co będziemy robić w przyszłości, po prostu chwytamy chwilę taką, jaka ona jest. Teraz jest świetnie. Album, który nagraliśmy, jest naprawdę fajny. Nie mogę doczekać się, aż inni go usłyszą, bo to jest po prostu… to jest Slayer. Może to i połowa Slayera, ale to wciąż Slayer”.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *