Zło zawsze rozpościerało swój czarny płaszcz nad światem śmiertelnych, dążąc do ustanowienia swojego dominium na bazie najniższych ludzkich rządz. Zło było tym co fascynowało, pociągało i tym co niszczyło. Zło przybierało formy teatralne, karykaturalne oraz uwodzicielskie. Zło przekuwało się także w muzykę, na kowadle ludzkich fascynacji. Muzykę piękną, kuszącą, zmienną. Ale także ostrą, płomienną, nieprzewidywalną. Zło tchnęło swym oddechem na Sunrise Black, dając natchnienie do stworzenia piekielnego teatru, gdzie demony to najmniejsze ze zmartwień a diabeł zamiast rogów i wideł, ma garnitur i cygaro niczym Woland. Kto z nas wyjdzie cało z tej podróży? Kto ponownie zechce ją odbyć?

Sunrise Black - Omnia Pro Patria - Recenzja

 W kwietniu 2013 roku światło dzienne ujrzało debiutanckie wydawnictwo malborskiego zespołu Sunrise Black noszące tytuł „Omnia Pro Patria”. Było mi wstyd przed samym Sobą, że to wydawnictwo pierwotnie uciekło memu spojrzeniu. Panowie z dawnej stolicy Zakonu Krzyżackiego, prezentują muzykę niezwykle różnorodną zaskakującą już od samego początku. Płytę rozpoczyna budzące niepokój intro zatytułowane „Dziady i Pusty Wieczór”. Szumy, huki, tajemnicze dźwięki. Aura niepokoju. Narastająca groza, a w niej groźna melancholia zapowiadająca nadejście czegoś wielkiego. I złego.

Nagle wszystko się urywa. I nadchodzi uderzenie. Utwór „Firefest”. Szybki jak legion diabłów goniący swój cel, krwawy jak dusza targana żądzą zemsty, i zmienny jak Matka Natura w pełnej swej krasie. Utwór rozpoczyna się szybką grą instrumentalistów oraz głębokim growlem, wydawanym z samych trzewi przez Piotr Chlebowicza. Wszelkie skojarzenia z Immolation oraz Grave jak najbardziej na miejscu. Po ostrej partii obfitej w growl, następuje wejście czystego, chóralnego wokalu, którym raczy nas Paweł Radziszewski. Utwór jest niezwykle zmienny, od ciężkim metalowych fragmentów, przez symfoniczne po wolne, niemal marszowe. A nad wszystkim czuwają klawisze nagrane przez Piotra Słopeckiego, stanowiące dodatek bez, którego płyta nie miałaby takiej mocy, o czym świadczą następne utwory.

www.youtube.com/watch?v=TFhe1iNyT6Y

Aura mroku znajduje kolejną drogę ujścia w utworze trzecim o podniosłym tytule „Rigor Mortis: Pro Partia Polonia”. Ten utwór to dla mnie zagadka. Ma bardzo dobre, gitarowe intro, płynne przejścia między czystym wokalem o growlem, opływa w mrok i melodię i ma piękne solo na pianinie. Bardzo mocno zapisuje się w pamięci. Najlepszym elementem utworu, jest to co następuje po wspomnianej „pianinowej” solówce. Pełen gracji i uroku ustęp z melodyjnym, ciężkim riffem, rytmicznym, zawodzącym czysto wokalem i o dziwo bardzo agresywna perkusją, która w ogóle nie przeszkadza w odbiorze utworu, swoją ostrością dolewając tylko oliwy do ognia. Coś wspaniałego. I wprawiającego w konsternację jednocześnie.

To, co się dzieje na kolejnym utworze, dla wielu może być zaskoczeniem i wyrwaniem z tego co było dotychczas. I to w bardzo brutalny sposób. Utwór „Rigor Mortis II”, to spokojne, pełne gracji i melancholii solo na pianinie, na chwilę wyrywające nas z dzikości i nieprzewidywalności. Jest jak spacer Dantego przez czyściec. Pełne pytań i zagadek, spokojnego wodzenia i melancholijnego spojrzenia przed Siebie. Nie przesadzę, jeśli powiem, że ten utwór przesądza o niekonwencjonalności tej płyty. Nie każdemu się spodoba. Na pewno nie radykalnym fanom metalu. A może jednak? Zdecydowanie tym utworem psują koncepcje, której słuchacz się po nich, po Sunrise Black, spodziewał.

Ostatni utwór, stanowi prawdziwą wisienkę na torcie. 10 minut litanii do samego diabła, jego pochwała, oddanie się mu i prośba o łaskę. Przedstawienie jego właściwej postaci i jego osoby, jako upadłego, który walczył o swoje prawo, który chciał więcej niż miał, bo na więcej zasługiwał. Utwór urokliwy. Dla wielu może być obrazoburczy. Inni wezmą go za splugawienie duszy. A jeszcze inni zobaczą w tym litanie do męczennika, obalonego z zasłużonego mu miejsca w niebiosach. Utwór „‘Charles Baudeliare’s ‘Les Litanies de Satan” daje szerokie spectrum badawcze. Ale powiem wam jedno. Chcecie zrozumieć to dzieło bardziej? To wybadajcie kim jest tytułowy Charles.

Ta płyta jest dla mnie wielkim znakiem zapytania. Wielką zagadką. Muzyka z pogranicza metalu, progresji, symfonii i awangardy. Wszystko w jednym. Wszystko w całość. Wszystko w aurze zła. Osoby szukające tu wpływów wczesnej Anathemy znajdą je, osoby szukające wpływów Kata też to znajdą. I prawdziwą ucztę będą mieli fani King Crimson, bowiem Panowie pełnymi garściami czerpią z ich dziedzictwa. To ciekawa płyta, na scenie polskiej wręcz innowacyjna. Chroniąca się przed klasyfikacjami. To płyta pełna indywidualności. I każdy indywidualnie powinien do niej podejść. Ja jej daję 8/10. Jestem ciekawy co dalej z tego wyniknie. Bo na razie jest niezwykle intrygująco. Mroczno. Ta płyta będzie leciała, gdy zostanie złamana ostatnia pieczęć apokalipsy.

https://www.facebook.com/pages/Sunrise-Black/

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *