W trzecim ostatnim dniu tegorocznej edycji SDL (8 września) wystąpiło wystąpiło 8 zespołów.

Jako pierwszy zagrał Dante z Warszawy – mocny progressive death metal. Po nim wszedł hardcore-punkowy The Dog z Wrocławia. Następnie już nieco spokojniej zagrał progresywny Tenebris z Łodzi. Po przerwie usłyszeliśmy mocny death metal w wykonaniu Lik ze Sztokholmu. Panowie
skutecznie rozgrzali publiczność. Gorącą atmosferę utrzymał Belzebong z Kielc, prezentując ciężki stoner doom. Po nich na scenę wszedł Gold – to dość ciekawy zespół z Rotterdamu, grający raczej nie znaną nam odmianę post rocka – nope. Koncert dobry, dynamiczny, ale chyba za bardzo nie pasował do dość ciężkiej formy festiwalu. Końcówkę imprezy otworzył występ szwedzkiego Mustasch, który zagrał świetny koncert i zrobił doskonałe show, ale grali trochę za krótko jak na pierwszy koncert w Polsce. Festiwal zamknął szwedzki, ,,mroczno- krwisty’’ Bloodbath, który tradycyjnie zagrał świetny death metal.

Podsumowując XI edycję Summer Dying Loud – to trzy dni bardzo dobrej muzyki, gdzie każdy znalazł coś dla siebie. Wystąpiło 26 kapel z różnorodnych odmian muzyki metalowej i nie tylko. Trzydniowy festiwal to duże przedsięwzięcie, ale organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Warto było tam być.

Czekamy na kolejną edycję w przyszłym roku!

Wideo i zdjęcia – Marek Maciejewski:

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *