Wywiad przeprowadziłem w czerwcu na festiwalu Rock in Rome. Swoje odleżał, ale na aktualności nie stracił.

Jak do tej pory podoba Ci się trasa?
Jest świetnie. W czerwcu i lipcu jesteśmy tutaj na wszystkich tych festiwalach, a przerwy między nimi zapełniamy naszymi własnymi koncertami, więc Europa zawsze nam leży. Zawsze mieliśmy tu wielu fanów i cieszymy się z pobytu tutaj, jest kapitalnie.

Okej, wróćmy do koncertu w Katowicach. Był naprawdę solidny, mówiłeś wiele o polskiej publice i o tym, jak wyjątkowa jest…
Jest zajebista. Wiesz, za czasów Żelaznej Kurtyny nie mieliście możliwości oglądać i słuchać tych [zagranicznych] zespołów, a teraz po dwudziestu siedmiu, dwudziestu ośmiu latach dalej jest tu szalona, kochająca muzykę, śpiewa każde słowo. Kiedy grasz, na koncert przychodzą całe tłumy…Mamy duży szacunek do polskiej publiki, kochamy ją.

Mój znajomy był w Berlinie. Byłem ciekaw, czy w Niemczech mówisz to samo, ale tak nie było. Wielu muzyków co koncert mówi publice, że jest najlepsza.
-Nie robię tego. To nie jest wiążący scenariusz. Jeśli nie jesteście dobrzy, to nie będę mówił, że jesteście świetni. Nie spisuję przemów, wymyślam je każdej nocy.

Mam wrażenie, że Exodus to naprawdę spontaniczny zespół. Nie macie wielu ustalonych wcześniej zachowań scenicznych, chyba czujecie się naturalnie podczas koncertu.
-Zgadza się. My po prostu gramy utwory, które każdy chce usłyszeć. Nie ma tu żadnych gitarowych czy perkusyjnych solówek, po prostu wykonujemy swoje numery. To wszystko, co chcemy robić…W końcu na tym polega koncert, nie? Czy może wolałbyś przez pięć minut słuchać, jak jakiś gość gra solo [tutaj Zetro naśladuje dźwięki perkusji]? Potem mówiłbyś „Mogli zagrać ten albo tamten numer”. Dlatego właśnie to robimy, gramy utwory.

Pamiętasz jakieś śmieszne historie związane z polskimi trasami? Może jakieś dziwne?
-Dziwnych nie kojarzę…Pamiętam, że w 2004 jeden facet przyprowadził do nas…O Boże, teraz pewnie ma już z dwadzieścia lat, ale wtedy miała jakieś sześć lub siedem lat, jego córka. Kochała Exodus. Miała jakieś siedem lat. Jej ojciec też był dużym fanem Exodusa, wziął ją na koncert. Po nim zrobiliśmy sobie zdjęcia, wziąłem jej na ręce, zrobiliśmy razem znak rogów, daliśmy jej kostki gitarowe i tym podobne…Pamiętam to, jeśli chodzi o Polskę.

Exodus to pionierzy thrashu, byliście w tym absolutnie pierwszym zespołem. Czy ostatnimi czasy nie czujecie się niedocenieni?
Czasami w czymkolwiek, co robisz, nie zawsze otrzymujesz uznanie za rozpoczęcie czegoś nowego. Podam Ci świetny przykład. Znasz Green Day?

Jasne.
Duża kapela, prawda? Ogromna. Kto był ich bohaterami? The Ramones. Czy The Ramones byli ogromnym zespołem? Nie. Powinni byli być, ale tak się nie stało. Wiemy, kim byli, bo to legendy, ale za ich czasów grali koncerty dla pięciuset – siedmiuset osób. Green Day wyprzedaje stadiony, a wpływ na nich mieli The Ramones. Ja sam jestem zadowolony z tego, gdzie się znajduję. Nie mam nic przeciwko temu, nie patrzę na to w inny sposób. Mamy szczęście, że ciągniemy to wszystko od…Cholera, „Bonded By Blood” wyszło w 1985 roku, czyli to już 33 lata od pierwszej płyty, a my dalej potęgujemy swoją siłę, dalej dajemy do pieca, co zobaczysz dzisiaj.

Myślisz, że tak może być za sprawą Wielkiej Czwórki? Stoi za nią wielka machina marketingowa.
Codziennie ktoś zadaje mi o to pytanie, ale z całym szacunkiem do pozostałej trójki, to jest Wielka Jedynka. Metallica jest dwadzieścia razy większa od czegkolwiek. Tu nie chodzi o to, kto był pierwszy. Dorastałem w Bay Area, widziałem pionierów. To nie byli Testament, to nie byli Death Angel, to nie byli Possessed ani Metallica, to był Exodus. Dave Mustaine powie Ci, kto zaczął to wszystko, Dave Ellefson to powie, tak samo Scott Ian, więc…Dla mnie to nic wielkiego. Wciąż kochamy publikę, wciąż gramy i dobrze się bawimy, a o to właśnie chodzi.

To bardzo dobry punkt widzenia. Chciałbym spytać Cię o śpiewanie utworów nagranych z Robem Dukesem…
Robię to, odkąd wróciłem do zespołu.

To prawda, ale chciałbym Cię zapytać o to, jak się czujesz wykonując numery, które nie były nagrane z Tobą.
Kocham to robić! Kiedy dołączyłem do Exodusa, jeszcze nie istniało nawet „Pleasures Of The Flesh”, więc musiałem śpiewać „Bonded By Blood” [nagrane z innym wokalistą], uwielbiałem to. Szczerze mówiąc, to numery, których nie śpiewam w oryginale są tymi, przy których wykonywaniu najlepiej się bawię. Z jakiegoś dziwnego powodu lubię to.

Więc nie ma już żadnych niesnasek między Dukesem, a Exodus?
Nigdy nie było między nami czegoś takiego.

Chodziło mi raczej o sam zespół, niż o Ciebie.
Cóż, powiedziałbym, że to była ich decyzja, nie moja. Kiedy przyszedłem, po prostu poprosili mnie o przesłuchanie. Nie podali nawet powodu, jedynie poprosili o to. Kiedy ostatnio graliśmy w San Francisco, a to były dwa wieczory pod rząd, drugiego z nich Rob przyszedł i zaśpiewał, Rick zagrał na gitarze, Pablo na bębnach. Super się razem grało. Między mnią, a Robem wszystko w porządku. Nigdy nie mówię o kimś źle i nie zamierzam teraz zacząć robić tego z Robem.

Wiem, że to pytanie może być typowe, ale muszę je zadać. Zamierzacie nagrać coś nowego w najbliższym czasie?
Czekamy, aż sam wiesz kto zrobi sam wiesz co. Najpierw musi się to skończyć.

Ale pracujecie?
Słyszałem utwory, które zostały już napisane, ale teraz [Gary Holt] jest w domu, odpoczywa i pisze nowe kawałki, ale realistycznie ujmując, to myślę o końcu 2019 roku. Slayer planuje światową trasę, chcą zagrać wszędzie, a my nie chcemy, by Gary robił to, nagrywał płytę i potem znowu koncertował ze Slayerem. Po prostu niech się to skończy. Exodus wydał dziesięć albumów, jeszcze damy radę grać.

Wciąż macie sporo materiału do wykonywania na żywo.
Mamy dziesięć krążków pełnych numerów, których nigdy nie gramy. Wiesz, co to oznacza? To okazja do zagłębienia się w katalog i wygrzebania czegoś rzadszego. Na tej trasie gramy Parasite, a nie robiliśmy tego od trzydziestu lat.

Więc nie przeszkadza Wam ta sytuacja z Garym, czy może…
Cóż, Gary podjął decyzję zanim wróciłem do Exodusa. Osobiście kocham Slayera i jeśli jest ktokolwiek odpowiedni do tej roboty, to jest nim właśnie Gary. Cieszę się, że to robi. Ogłosili, że to już koniec, są w trakcie ostatniej trasy. Kiedy zabraknie Slayera, to co zostanie Gary’emu? Exodus. Więc poczekamy, aż wyrzuci to ze swojej głowy i wróci. Ale nowe utwory już istnieją, słyszałem je.

Jesteś zaangażowany w proces pisania tekstów?
Jeszcze nie doszliśmy do tej części. Tylko słyszałem…wiesz, on ma studio do demówek w swoim domu, w którym ma programy do bębnów, gitar i to, co słyszałem jest dobre, naprawdę dobre. On i Tom [Hunting] spotykali się, kiedy obaj mieli chwile wytchnienia, więc powiedziałbym, że płyta powinna się ukazać prawdopodobnie do końca 2019 . Chociaż z drugiej strony nie wiemy, do kiedy potrwa trasa Slayera…Wiem tyle, co Ty.

Miejmy nadzieję, że nie tyle, co u Scorpions i KISS.
Myślę, że nie, ale nie wiem tego.

W tym roku gracie festiwale, widziałem Was na Graspop i zauważyłem, że spędzasz czas wolny na ich terenach przed i po koncertach Exodusa. Zastanawia mnie, czy oglądasz występy nowych, małych kapel i czy może któryś z nich przypadł Ci do gustu?
Szczerze mówiąc, to wpadamy i wypadamy na te festiwale. Weźmy takie Copenhell: o jedenastej przyjeżdżamy na miejsce, o drugiej po południu rozdajemy autografy, o czwartej gramy koncert, a o szóstej nasz bus odjeżdża. Więc nie miałem czasu na to, ale są młode kapele, z którymi graliśmy, na przykład zespół z Dallas, Power Trip. Słyszałeś o nich?

Tak, jasne.
Są świetni. Myślę, że kiedyś będą naprawdę dużym zespołem. Kocham wszystko wydane przez ostatnie dziesięć, piętnaście lat…Black Dahlia Murder, kocham ich. Nie są nową formacją, ale kiedy jesteś na scenie tak długo, jak my, to dla Ciebie są młodzi. Ale uwielbiam ich, to dobre chłopaki.

Jaka jest różnica między koncertowaniem po Europie i Stanach? Jest w ogóle jakakolwiek?
Och, jest olbrzymia. To w zasadzie jak dzień i noc. Po Ameryce łatwiej jest jeździć w trasie. Mówię w tym samym języku w każdym ze stanów. Akcenty mogą się różnić, ale język się nie zmienia. Ameryka nie zamyka się o jedenastej w nocy, jest otwarta całą dobę. Więc jeśli kończysz koncert późno w nocy i wszyscy są głodni i chcą coś zjeść, to znajdziesz miejsce, by móc to zrobić. Jeśli potrzebujesz pokoju w hotelu na noc za milę lub dwie, masz hotel za hotelem. Z Europą jest inaczej, jest bardziej minimalna. Trzeba się na to przygotować, co zresztą robimy.

Czy podczas tej trasy masz czas na wizyty w sklepach z płytami i tym podobne rozrywki?
Jasne, mieliśmy na przykład dwa dni wolne w Kopenhadze na rozerwanie się. Poszedłem nawet do kina na „Jurrasic World”. Mieliśmy dzień dla siebie w Berlinie, graliśmy tam, a to zajebiste miasto. Więc wygląda to tak, że czasami masz trochę chwil dla siebie. Reszta trasy jest załadowana koncertami i nie ma na nic czasu. Jutro występujemy w Monachium, we wtorek w Austrii, w środę w Czechach, w czwartek w Słowacji, więc nie mamy zbyt wiele czasu na inne rzeczy.

Widziałem Was kilka razy na koncertach w Polsce i za każdym razem po koncercie wychodzicie do fanów, robicie sobie z nimi zdjęcia, nie organizujecie żadnych meet & greet, spotkań VIP, po prostu spotykacie się z publicznością. Czy po koncercie nie jesteście zmęczeni i nie chcecie zwyczajnie odpocząć? Moi znajomi powiedzieli mi, że w Katowicach nawet daliście im alkohol.
Tak…Nie oddzielam się od fanów. Ludzie, którzy kupują bilety, koszulki, płyty i przychodzą na koncerty, są bardzo ważni. Więc możesz albo siedzieć w szatni i myśleć „Och, jestem taki zajebisty”, lub iść do nich, uścisnąć ze wszystkimi ręce, zrobić sobie zdjęcie, podpisać coś. Ile to trwa? Godzinę, pół? Zawsze to robię, każdej nocy. Trudniej o to na festiwalach, a popełniłem ten błąd w październiku zeszłego roku na festiwalu w Meksyku. Wyszedłem do tłumu, który otoczył mnie i było tam dziesięć, potem dwadzieścia, czterdzieści, piędziesiąt, setka…Musiałem w końcu uciec na backstage.

Rozmawiał: Michał Jóźwik

Spisał ze słuchu: Schizoid 

Fot: Karol Makurat/Tarakum Photography

Ps. Exodus zagra 3 grudnia 2018 roku we wrocławskim klubie A2 w towarzystwie Sodom, Death Angel i Suicidal Angels.

Bilety dostępne są na www.pwevents.pl

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *