Gdy myślimy o wschodniej granicy i związanej z nią scenie metalowej, bardzo słusznie w pierwszej kolejności przychodzą nam na myśl takie gatunki jak folk, pagan czy black metal. I są to skojarzenia jak najbardziej prawidłowe, bowiem z nich wschód jest najlepiej znany. Jednak nie tylko nimi ta scena żyje. Aktualnie w Europie (jak i na świecie) bardzo prężnie rozwija się szeroko pojęty groove metal, posiadający już nie tylko naleciałości thrashu, lecz także djentu, metalcore‚u czy nu metalu (takie trochę oczko puszczone w stronę najgorszych płyt Machine Head). Jest to groove wzbogacany coraz większą ilością elektroniki (co może być tak dobre, jak złe). Nurt ten zawitał na Łotwie, a jego przedstawicielami są panowie z Stagnant Project.

Założony w 2010 roku ryski zespół Stagnant Project miał niespełna 6 lat przerwy, między swoją pierwszą płytą długogrającą, a opisywaną tutaj „The Age of Giant Monsters”, która światło dzienne ujrzała w 2018 roku. Było oczywiście po drodze parę mniejszych nagrań, jednak nie będziemy się nimi teraz zajmować. Najnowsza płyta wspomnianego zespołu jest wypadkową w zasadzie dwóch gatunków: groove metalu oraz industrial metalu. Stanowiąc podstawę dla muzyki Stagant Project, nie są jedyny gatunkami, do których zespół się odwołuje. Znajdziemy tu spoko metalcore’u, trochę crossover punku i odrobinę nu metalu. No i Djent. Wszechogarniający Djent, który często zamiast pomóc zespołom, to psuje ich muzykę. Na szczęście nie tym razem, panowie potrafili nie przesadzić i połączyć wszystko w wspólną całość. Lecz czy to dobrze?

Mimo bardzo spójnych utworów i korzystania z różnych wzorów płyta może wydać się w pewnym momencie monotonna. I jest to ten najgorszy rodzaj monotonii, bo w czasie jej słuchania przychodzi taki moment, że niemal jesteśmy w stanie przewidzieć jaki będzie kolejny wykorzystany motyw. Człowiek zaczyna czuć, że tutaj wejdzie nu metal, że zaraz usłyszy trochę elektroniki, że za moment wjadą ostre screamy. Słuchanie tej płyty ciurkiem może zmęczyć (choć jest grupa ludzi, która to lubi). Jest ona natomiast mocna słuchana oddzielnie. Z przerwami między utworami. Warto dać sobie czas chcąc ją poznać i dobrze przesłuchać. Musimy być uczciwi – te utwory bujają, są pełne tego nowoczesnego, ciężkiego groove’u, będąc przy okazji bardzo melodyjnymi i przyzwoicie skomponowanymi. Chociaż nie należy wątpić w to, że starym fanom metalu (70s-80s, czy nawet 90s) ta płyta zdecydowanie może nie podejść. Tu nie ma absolutnie niczego ze starej szkoły grania. Ogromny nacisk położono na nowoczesność. Czy to jest złe? Nie. To znak czasów i dowód na to, że scena nadal się zmienia. 

Reasumując. Łotewska grupa wykonała dobrą robotę. Patrząc na ich dzieło przez pryzmat nowych trendów na scenie metalowej, należy uznać, że wiedzieli co robią i jak wpasować się gusta młodszych słuchaczy metalu. Płyta zdecydowanie jednak nie dotrze do starszych fanów tego gatunku. Chociaż z tą opinią trzeba być ostrożnym – o Babymetal też tak mówiono, a okazało się, że grupa grubych zboczeńców śliniących się do wokalistek tego projektu jest wręcz przerażająca. Nam pozostaje jedynie czekać na kolejne płyty Stagnant Project i mieć nadzieję, że Panowie będą dalej podążać tą drogą i znajdą sposób na przełamanie opisanej wyżyny rutyny.

Ocena: 7/10

Skład: 

Ed Ondruks – perkusja

Paul Rutkovsky – gitara, wokal

Dmitry Uliton Zadonsky – klawisze, sample

Michael Cat – bas

German Chirksta – gitara

Play-lista

  1. The Age of Giant Monsters
  2. Squad
  3. Wings of Terror
  4. Invicible Kid
  5. The Great Equaler
  6. Dream Devourer
  7. Inkblot
  8. Kolossus
  9. Kaiju
  10. Formworm Victory
  11. Show Me The Stars
  12. Nagibathor
  13. Some Kind Of Monster (cover Metallica)
  14. Mama, my vse soshli s uma (cover Kino)

Jeremi „Jerry” Kołecki

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *