To co sprawia mi ogromną przyjemność z grania to otwarta forma i możliwość budowania różnych nastrojów w oparciu o te same narzędzia, czyli tzw. improwizacja. I to właśnie jest w muzyce naszego zespołu, szczególnie to się objawia oczywiście na scenie” – Smash the Crash, to jedno z naszych odkryć na koniec roku. Progresywno-rock-heavy-jazzowa muzyczna fuzja warta uwagi każdego, kto nie boi się otworzyć głowy i uszu na fantastyczne eksperymenty i poszukiwania.

Choć korzenie Smash The Crash sięgają roku 2017, Wasze muzyczne doświadczenie sięga o wiele dalej. Jak wygląda muzyczna historia każdego z Was?

Rafał Szewski: Każdego inaczej – w początkowym okresie mojej przygody muzycznej byłem bardzo aktywny zarówno, jako wykonawca jak i kompozytor ale także, jako muzyk sesyjny. Potem nastąpiła wieloletnia przerwa – choć oczywiście nadal muzyka była obecna w moim życiu – by, w końcu znaleźć się w punkcie kiedy powstał Smash the Crash. Koledzy to wytrawni i wszechstronni muzycy grający w wielu projektach – czasem zupełnie innych niż to, co robimy tutaj (np. Blue Cafe)

Jak doszło do tego,  że w końcu Wasze muzyczne drogi zogniskowały się w projekcie Smash The Crash?

RS: Nadszedł taki moment kiedy każdy z nas poczuł chęć do robienia muzyki, która ma spełniać nasze bardziej wyrafinowane zachcianki, a nie tylko schlebiać gustom odbiorców. Myślę, że skontaktowaliśmy się ze sobą w idealnym momencie żeby to rozpocząć.

Marcin Błasiak: Nasze drogi już dużo wcześniej się zbiegły, było to „za siedmioma górami, za siedmioma morzami temu” i wtedy nasze zainteresowania krążyły wokół muzyki fusion. Po latach grania przez każdego z nas w innych projektach, zdobywania kolejnych doświadczeń muzycznych znowu się spotkaliśmy i po pierwszej próbie okazało się, że mamy cały czas coś do powiedzenia. Warto wspomnieć, że impulsem do tego spotkania była płyta p.t. Soundscapes , którą Rafał nagrał sam w domu i tak to się zaczęło.

Czym dziś jest dla Was wydawnictwo „Soundscapes”?

RS: Zaryzykuję stwierdzenie, że znaczenie ma tylko dla mnie. Nagrałem to płytę sam w domu i samodzielnie wydałem. Jak pisałem po wielu latach przerwy nagle zacząłem to robić ponownie przy niemałej satysfakcji i okazało się, że wyszedł z tego całkiem zgrabny kawałek muzyki. Oczywiście nie było żadnej możliwości żeby bez zespołu zagrać to gdziekolwiek „na żywo”, więc wykonałem pierwszy telefon… ;)

Czy można gdzieś jeszcze nabyć lub legalnie odsłuchać „Soundscapes”?

Tak – posłuchać i kupić można tutaj: https://rs-music.bandcamp.com oraz podczas koncertów Smash the Crash.

Swoją muzykę zamykacie w uproszczeniu w takich gatunkach, jak progressive, rock, prog rock, art rock, fusion, jazz, instrumental. Gdybyście jednak mieli własnymi słowami zdefiniować muzykę Smash The Crash, jak ją opiszecie? Jaki rodzaj słuchacza na pewno nie powinien obok niej przejść obojętnie?

RS: To jest muzyka dla kogoś kto szuka nieszablonowych rozwiązań, przestrzeni, groove’u, melodii, trochę wirtuozerii i improwizacji. Ktoś kiedyś uknuł takie określenie: space-rock-fusion – chyba tutaj nam najbliżej. Dodatkowo żeby nie było tak jak u wszystkich większość utworów jest instrumentalna ;) Polecam zapoznać się z naszą debiutancka płytą „PL Lady” wydaną w 2019 roku – zrozumiecie o czym mówię…

M.B. To co sprawia mi ogromną przyjemność z grania to otwarta forma i możliwość budowania różnych nastrojów w oparciu o te same narzędzia, czyli tzw. improwizacja. I to właśnie jest w muzyce naszego zespołu, szczególnie to się objawia oczywiście na scenie.

W przyszłym roku przyjdzie Wam supportować Pendragon. Jak udało Wam się znaleźć miejsce na wspólnej scenie z Brytyjczykami?

Zagranie koncertu zaproponował nam nasz wydawca – jest współorganizatorem trasy Pendragon w Polsce, więc nie mogliśmy odmówić :)

Jaki macie stosunek do formacji Nicka Barretta?

RS: Szanuję, ale nie jest to zespół, którego słucham lub wracam do niego. Sam Nick Barrett jest za to bardzo kreatywnym gitarzystą w ciekawy sposób wykorzystującym różnego rodzaju efekty co przekłada się na dość specyficzne, unikalne i charakterystyczne dla formacji brzmienia.

Łódź od lat staje się wylęgarnią znakomitych zespołów spod parasola szeroko rozumianej muzyki progresywnej. Z czego to, w Waszej opinii, wynika?

RS: Taki mamy klimat :) – smog, wielkomiejski hałas i pośpiech w połączeniu ze zrujnowanymi kamienicami stojącymi obok nowoczesnych dzielnic i zrewitalizowanych budynków pobudza ciało i duszę w niestandardowy sposób.

Jak oceniacie obecną kondycję łódzkiej sceny?

RS: W zasadzie można powiedzieć, że nie zmieniło się wiele tzn. jest wielu różnorodnych stylistycznie artystów, którzy robią świetną muzykę znaną głównie wąskiej grupie zainteresowanych osób. Tak było, jest i chyba będzie – szkoda. Wg mnie najciekawsze artystycznie wydarzenia odbywają się właśnie na małych scenach.

MB: Łódzka scena została parę lat temu wzmocniona studentami nowopowstałego wydziału jazzu na Akademii Muzycznej, w związku z tym jej kondycja jest dużo lepsza, niż jeszcze kilkanaście lat temu i ma się naprawdę bardzo dobrze.

Gdzie kończy się rock a zaczyna jazz? Lub, gdzie kończy jazz a zaczyna rock?

RS: Nie odpowiem – nie wiem. Poza kwestiami harmonicznymi i kompozycyjnymi chyba chodzi o ogólny „flow” i swobodę, której w muzyce jazzowej jest więcej niż w zamkniętych formach np. muzyki rockowej.

Jak wyglądają Wasze plany na resztkę bieżącego roku i ambicje na 2020?

RS: Jako osoba, która najlepiej się czuje w warunkach studyjnych i podczas procesu tworzenia muzyki, chciałbym nagrać i wydać kolejną płytę. Oczywiście chcielibyśmy zagrać dużo koncertów i mam nadzieję, że się to uda. Najbliższy – 7 grudnia 2019 w Łodzi.

Gdzie na bieżąco możemy śledzić aktywność Smash The Crash?

smashthecrash.pl
www.facebook.com/smashthecrash/
www.youtube.com/channel/UCktCgZPyZYfOantsWDenkaA

Ostatnie słowo oddajemy Smash The Crash, smash it!

RS: Tak – smash it!, zgadzam się :) A na poważnie – każdy kto idzie pod prąd potrzebuję szczególnego wsparcia – tak jak my. Drogi słuchaczu – poświęć kilka minut swojego cennego czasu na zapoznanie się z tym co robimy – może będzie to dla Ciebie muzyczne odkrycie!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *