heavyrock.pl

rock w sercu, metal we krwi

Soul Collector: „Z kapelą jest jak ze śniadaniem po kacu – nie sztuka zjeść, sztuka utrzymać”

13 Grudzień, 2015

Jak już pewnie wiecie, na naszych łamach zrecenzowano niedawno debiutancki krążek rybnickich thrashersów – Soul Collector. Z tej okazji wysłałem skrupulatnie pytania do zespołu, a w szybkim niczym ich muzyka tempie na rzeczone odpowiedzieli mi bracia Halamoda – szarpidrut Michał i wrzaskun Rafał. Jest trochę o planach na przyszłość, polskiej scenie thrashu, Rybniku i stosunkach analnych.

Rafał Halamoda, Michał Halamoda, Soul Collector

 

 Spotykacie randomowego thrashera, który pyta: „jaki nowy zespół gra thrash na wysokim poziomie?” Oczywistym jest, że chcecie polecić mu Soul Collector – jak opiszecie swoją muzę w kilku słowach?

Rafał Halamoda: Oczywiście odpowiadamy, że nasz zespół! A jeśli go nie zna to jest rypanym w mordę pozerem (śmiech)! Jeśli chodzi o muzę… brzmi jak rój wkurwionych, naćpanych szerszeni mutantów z innej galaktyki.

Michał Halamoda: Hmmm…to dość trudne pytanie. Myślę, że odpowiedź „wóda, dziwki, lasery i Thrash Metal kopiący ryja niczym manichejska kłoda ciśnięta ręką neoliberałów pod nogi zdrowego polskiego, katolicyzmu” oddaje pełnego ducha naszej muzyki (śmiech).

Ciężko było wystartować z thrashową kapelą w Rybniku, który chyba nie jest wylęgarnią metalowych perełek?

RH: Wystartować nie było problemu… z kapelą jest jak ze śniadaniem na ciężkim kacu- nie sztuka zjeść, sztuka utrzymać (śmiech). Wystartować wystartowaliśmy, ale potem żeby utrzymać grupę przy życiu… to było wyzwanie, wiesz, znalezienie kompetentnych ludzi, którzy chcą grać, załatwianie gigów, przekonywanie ludzi do naszej muzy itp., itd. No i oczywiście finanse… jesteśmy organizacją non profit, więc dokładamy z własnej kapsy. Ale w zasadzie byliśmy w Rybniku pierwszą thrashową załogą od wielu, wielu lat. W okolicy królowały raczej deathowe grupy, potem pod wpływem tego całego nu metalowego szajsu pojawiły się jakieś lokalne potworki. Byliśmy w zasadzie pierwszą grupą na tym terenie, którą zaczęto wiązać z Nową Falą Thrashu. Odrobinę później wystartował też The Crossroads i kilka innych nieistniejących już grup, no i wkrótce thrashowe szaleństwo objęło cały kraj. Sporo kapel niestety padło, ale my całe szczęście żyjemy i mamy się dobrze, cały czas zaiwaniamy nad nowym wydawnictwem oraz materiałem na kolejny album.

Na „Thrashmaggedon” wieje wpływami Exodus z każdej strony, czuć także Annihilator i Overkill. Inspirujecie się tymi kapelami?

MH: To akurat nie podlega dyskusji. Zauważyłem jednak pewną tendencję, często ludzie pytając nas czym się inspirujemy, podają przykłady różnych kapel – tak jak ty teraz. Wychodzi na to, że każdy słyszy w naszej muzyce swoje wybrane kapele. No i wydaje mi się, że jest to dość pozytywna rzecz. Tak jak wspomniałeś, najczęściej kojarzy się nas z Exodusem, jednak prawda jest taka, że w momencie pisania materiału miał on niewielki wpływ na nasze kawałki. Jednak bardzo dużo zrobił tutaj wokal Rafała. Niemniej, inspiracji mamy dużo- od Slayera po Dream Theater.

www.youtube.com/watch?v=VD7OdyY1js4

Czy proces nagrywania/zbierania materiału na wasz debiutancki album był czymś trudnym?

MH: Zbierania materiały może niekoniecznie było czymś trudnym. Numery, które chcieliśmy zarejestrować na naszej debiutanckim  LP wykrystalizowały się jakoś po 3 latach naszej działalności. Trudniej jednak było ogarnąć cały proces nagrywania. Płyta powstawała chyba z 1,5 roku- oczywiście jako całość. No ale daliśmy radę, a już niedługo  pojawi się nasze kolejne wydawnictwo.

Jest coś, co chcielibyście zmienić na „Thrashmaggedon”?

MH: Sporo rzeczy- choć podejrzewam, że jest to uczucie, które towarzyszy każdemu muzykowi po wydaniu materiału. Każde nagranie jest dużą lekcją pokory z jednej strony, jak i świetnym doświadczeniem z drugiej. Zastanawiam się, czy kiedyś uda nam się nagrać płytę z przekonaniem, że zrobiłem wszystko od A do Z bez najmniejszych wątpliwości. Zazwyczaj pewne rzeczy, które chciałbym poprawić wychodzą po czasie. Ale tak jak wspominałem, jest to zawsze dobra nauczka na przyszłość i przynajmniej wiem co zmienić lub zrobić lepiej przy następnych nagraniach.

Co sądzicie o bardzo silnej scenie thrash metalu w Polsce?

RH: Gówniane jest to, że żadna większa wytwórnia jej nie wspiera… No chyba, że ostatnio coś się w tej sprawie zmieniło o czym nie wiem. Mamy mnóstwo zajebistych kapel, które pozostają w totalnym podziemiu i gdyby nie niewielki wytwórnie prowadzone przez pasjonatów to gówno by się ukazywało, bo jednak nie każdej kapeli stać na wydawanie muzy własnym sumptem. Tymczasem czołowe wytwórnie- w teorii zajmujące się ciężkim graniem- mają to wszystko w dupie. Wydają kapele, które z metalem nie mają wiele wspólnego i grają chuj wie dla kogo- bo ani dla metaluchów ani dla mainstreamowej publiki. Ale jebać to. Co do samej sceny, jak wcześniej zauważyłem to jest sporo zajebistych kapel więc nic tylko się cieszyć, że ludzie wciąż mają tę pasję i jarają się thrashem- pytanie na długo wszystkim starczy zapału i energii, bo jak wcześniej wspomniałem sporo składów ostatnio upadło- i to tych czołowych. Świetną inicjatywą były składaki „Thrashing Damnation Through Compilation”, będące faktycznie przeglądem rodzimej sceny. Biorąc po uwagę całość tej inicjatywy- uważam, że na części pierwszej znalazły się kapele, które jako pierwsze w Polsce zostały zakwalifikowane do Nowej Fali Thrashu (no z części drugiej The No- Mads- to prawdziwi weterani, więc nie mogłem ich tu pominąć) i ich muza była chyba jednak bardziej oryginalna (o ile w thrashu można coś oryginalnego wykrzesać nie robiąc z siebie ciula) oraz charakterystyczna w porównaniu z kapelami z drugiej części. Można powiedzieć, że mówimy o pionierach (śmiech). Na „dwójce” też znalazły się prawdziwe perełki, ale jako całość bardziej przekonywała mnie część pierwsza- choć to moja prywatna opinia. Niestety sporo z tych kapel już nie jest aktywna, inne czynią próby reaktywacji czy koncertowania ale różnie z tym bywa. Do najstarszych kapel na południu z tego okresu należymy chyba my i rok lub dwa od nas starsze Terrordome- w tym miejscu pozdro dla ich całej załogi! \m/

www.youtube.com/watch?v=D6r05Er6cSE

Jakie są wasze plany na najbliższą przyszłość?

RH: Wydanie splita z kanadyjskim Reanimator. Wydawnictwo miało się pojawić pod koniec tego roku, ale jak to zwykle bywa życie zweryfikowało plany i premiera została przesunięta na pierwsze miesiące 2016. Materiał zostanie wydany tak jak w przypadku naszego debiutu nakładem „Defense Rec.” z Krakowa. Miejmy nadzieję, że nic się nie popierdoli po drodze… Na chwilę obecną zakończyliśmy produkcję utworów, na dniach czeka nas sesja fotograficzna. Parę dni temu dostałem projekt okładki, nie mamy też jeszcze ostatecznego tytułu dla krążka, choć pomysłów jest kilka. Jak widzicie jeszcze trochę to wszystko zajmie. Myślę, że jeszcze w tym miesiącu pojawi się więcej informacji w temacie oraz uda się wrzucić do sieci jakieś próbki muzy. Po wydaniu matexu mam nadzieję uda się pyknąć jakąś traskę po Bolandzie i okolicach i miejmy nadzieję, nie trza będzie do tego za dużo dopłacić (śmiech). Poza tym cały czas na próbach robimy utwory na kolejny, pełny album. Jak widzicie, pomimo tego, że ostatnio nie koncertujemy i nie wiele o nas słychać w terenie, nie znaczy to wcale, że się opierdalamy- roboty mamy masę!

Czemu akurat thrash, a nie bardzo modny metalcore?

RH: Bo żaden z nas nie jest fanem biernego anala.

Pytanie do Rafała Halamoda – jak to jest mieć głos idealnie skrojony pod fanów Exodus i Overkill?

RH: Zajebiście (śmiech)! Wiesz, ten wokal idealnie pasuje to naszej muzy i thrashu w ogóle. Wrzask przychodzi mi naturalnie a ludzie porównują mnie do jednych z największych tuzów gatunku. To cieszy i daje dużo satysfakcji. Mam nadzieję, że kapela będzie dalej rozwijała swoja twórczość i Michał wykrzesa z siebie jeszcze mnóstwo wykurwistych numerów, do których będę mógł podrzeć japę. Od kilku miesięcy nie koncertujemy, bo czekamy aż nastąpi premiera wyżej wspomnianego splita i przyznam, że zajebiście brakuje mi występów na żywo.

W waszych kompozycjach czuć heavy metalowego, a wręcz hard rockowego ducha. Ciężko jest zestawić takie granie z thrashową rzeźnią?

MH: Nie, wcale nie. Nie lubię za bardzo kapel, które są fanatycznie zapatrzone tylko w totalną młóckę. Zawsze podobały mi się wszelkiego rodzaju wstawki heavy metalowe. Często takie zabiegi wykorzystuje Overkill, Exodus, nie wspominając już o starej Mecie. Daje to po prostu zajebistego kopa numerom i urozmaica muzykę. Oczywiście  to moje zdanie.

Co jest waszym głównym celem?

RH: Podbić świat! Zawsze tak odpowiadam (śmiech). A zupełnie poważnie? Grać. Tworzyć nowe utwory, utrzymać ten skład przy życiu, grać koncerty i nagrywać muzę. No i dopłacać jak najmniej (śmiech). To od początku był nasz cel, bez oglądania się na modę, trendy i całe to gówno dokoła nas. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale jakoś ten nasz leśny, latający burdel na kółkach toczy się od paru lat i miejmy nadzieję, pozostanie tak jak najdłużej.

Na sam koniec – czy macie coś do powiedzenia dla naszych czytelników?

RH: To, co swego czasu Boguś Linda powiedział: „Wypierdalać!”. A konkretnie wypierdalać na koncerty, nie siedzieć na dupach w domu przed kompami na FB, nie oglądać muzy na YouTube bo to z nikogo fana metalu nie uczyniło. Wspierać scenę- lokalną, krajową, undergroundową i chuj wie jeszcze jaką. Bo to jak metal będzie wyglądał zależy od Was. Mam nadzieję, że zabrzmiało to dostatecznie poważnie, najlepiej w stylu Manowar (śmiech)! Także pod scenę- zabijać pozerów (śmiech)!

rozmawiał Łukasz Brzozowski

 


Terrordome: premiera teledysku ‚Back To The ’80s’ Blaze Bayley: nowy album ‚Infinite Entanglement’ w marcu
Terrordome: premiera teledysku ‚Back To The ’80s’
Blaze Bayley: nowy album ‚Infinite Entanglement’ w marcu






heavyrock.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.
©2008-2017
Google