Dziennikarz Cleveland Music Examiner Peter Roche przeprowadził niedawno wywiad z gitarzystą Anthraxu Scottem Ianem. Poniżej przedstawiamy fragmenty wypowiedzi muzyka.

Czy zaczęliście już nagrywanie waszego jedenastego albumu, czy ciągle go jeszcze piszecie?

Jesteśmy w trakcie. Nie nagrywania a pisania. Właśnie mieliśmy w poniedziałek sesję. Charlie (Benante) i Frankie (Bello) byli  w Los Angeles i siedzieliśmy cały dzień w studiu, pracując. Mamy nadzieję zacząć nagrywanie późną wiosną lub wczesnym latem.

Pamiętam czasy kiedy wyszło wasze i Public Enemy ‚Bring The Noise„. I wszyscy „wow! Metalowcy grają rap!”. A my na to:”hej, Anthrax już raz to zrobił, 3 lata temu. To nic nowego!’.

Tak, wielu ludzi nie zdawało sobie wtedy z tego sprawy. Jako że publiczność była inna, dotarliśmy z tą piosenką do wielu zupełnie nowych ludzi. Takich, którzy nie słuchali naszej wcześniejszej muzyki, albo i w ogóle nie byli metalami. Więc ten utwór przekroczył pewne granice i przeniósł nas do zupełnie nowej strefy. Zabawne, bo mimo że od tamtego czasu nie nagraliśmy żadnego rapu, ludzie wciąż o tym mówią. To pokazuje, jak niezwykłe to było. Ludzie wciąż chcą to usłyszeć, wciąż się do tego odnoszą, mimo że to ma już 25 lat. I czasem przyczepiają nam etykietkę zespołu „rap metalowego”, a my przecież nagraliśmy tylko tamte dwie piosenki! Owszem, to było co innego niż wygłupy z ‚Looking Down The Barrel Of A Gun’ Beastie Boys. Ale ludzie ciągle mówią o tym tak, jakbyśmy wciąż to robili.

Zapewne najbardziej zagorzali fani wiedzą lepiej, ale tu nasuwa się kolejne pytanie. Jako jedni z Wielkiej Czwórki, pozostawaliście chyba najbardziej otwarci na wszelkie propozycje, zarówno jeśli chodzi o to, czego słuchaliście, jak i to, co nagrywaliście. Wasze horyzonty były szersze. I nie mówię tego, żeby umniejszyć wartość tamtych pozostałych zespołow. To się odnosi do waszych chęci, aby próbować nowych rzeczy.

Jakoś to muszę teraz skomentować… Na pewno Metallica rozwinęła skrzydła pod tym względem w późniejszych latach. My takie rzeczy robiliśmy na początku, oni zmienili swoje brzmienie w latach dziewięćdziesiątych, po Black Albumie, no i oczywiście to, co później zrobili z Lou Reedem. I wydaje mi się, że nawet zrobili coś w stylu rapu z tym gościem Swizz Beatz. Myślę, że od strony muzycznej chodzi o to, kim jesteś jako jednostka, do tego się wszystko sprowadza. Kerry King ze Slayera kiedyś powiedział, że byli nazywani AC/DC thrashu. I myślę, że to można przyjąć tylko jako komplement, wiesz? Bo Slayer to Slayer, zawsze dokładnie wiesz, co dostaniesz. Nie usłyszysz przecież nagle Slayera współpracującego z Bruno Marsem czy kimśtam innym. Ale pewnie nikt nie brał pod uwagę, że Metallica nagra coś z Lou Reedem – a oni to zrobili. To otwiera zupełnie nowe możliwości, co można zrobić, co może się stać, niezależnie od tego, czy ci się to podoba, czy nie. Po prostu chodzi o to, kim jesteś jako jednostka i jako artysta, i co chcesz robić.

Jeśli chodzi o Anthrax, to nigdy nie czuliśmy się zaszufladkowani, ani że możemy grać tylko jeden typ muzyki. Ponieważ uwielbialiśmy tę różnorodność w zespole. Był Charlie, Frankie i ja, wielcy fani rapu, i był Joey (Belladonna), który uwielbiał i nadal uwielbia klasykę. Kocha Rush, Deep Purple, Yes i takie rzeczy. Po prostu u nas cały czas była ta różnorodność.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *