„Łączymy w swojej stylistyce syntezatory, elektronikę z ciężkimi brzmieniami gitar. Nie boimy się eksperymentować. Daje to o wiele więcej możliwości przekazania uczuć poprzez dźwięki. Na pewno ciężko nas porównać z klasycznymi kapelami metalowymi, na których się wychowaliśmy stąd też określenie modern. Swoją drogą kategoryzowanie muzyki jest jest dosyć kłopotliwe w dzisiejszych czasach” – zespół Lect3r za chwilę zaprezentuje kolejny już singiel po rewelacyjnym Buried In The Emptiness. Jak wyglądają plany formacji?

Jak wygląda Wasza historia?

Przemek Warchał (perkusja): Projekt założyliśmy z Jurkiem Paterem pod koniec 2015 roku. Po paru próbach dołączył do nas mój kolega Grzesiek Zborowski. Do pełni szczęścia w zasadzie brakowało nam tylko wokalu, który objął przez pewien czas Jakub B.A.R.U Bar. Po jakimś czasie nasze drogi się rozeszły, a w 2017 roku dołączyła do nas Paulina Niedośpiał. Projekt zaczął nabierać wyraźnego kształtu i charakterystycznego brzmienia. Ostatnim kołem zębatym naszej maszyny jest Grzesiek Tusznio, dzięki któremu projekt nabrał dużego rozpędu. Wydajemy Kill The Fear i od tego czasu regularnie koncertujemy oraz tworzymy nowy materiał. Udało się nam nawet zgrać przed takimi zespołami jak Świetliki czy Pudelsi.

Potraficie wskazać dwa najważniejsze wydarzenia z historii zespołu Lect3r, które miały największy wpływ na istnienie zespołu i jego muzykę? 

PW: Na pewno to, że się spotkaliśmy z Jurkiem na piwie zakładając ten skład :) potem znalezienie reszty członków, sami byśmy nic nie zrobili. Cała reszta jak wydanie epki, teledysków, koncerty są na drugim planie.  Osobowości najpierw. Natomiast jeśli chodzi o samą muzykę to myślę, że każdy z nas ma własne wydarzenia, które odbijają się na tym jak finalnie wygląda Lect3r.

Swoją muzykę określacie jako „modern electronic metal music” – rozwińcie to określenie. 

PW: Łączymy w swojej stylistyce syntezatory, elektronikę z ciężkimi brzmieniami gitar. Nie boimy się eksperymentować. Daje to o wiele więcej możliwości przekazania uczuć poprzez dźwięki. Na pewno ciężko nas porównać z klasycznymi kapelami metalowymi, na których się wychowaliśmy stąd też określenie modern. Swoją drogą kategoryzowanie muzyki jest jest dosyć kłopotliwe w dzisiejszych czasach.

Grzegorz Tusznio (bass): Tak, to spory problem, szczególnie w odniesieniu do nas, bo staramy się wychodzić poza metalowe ramy. Określano nas już mianem “nu-metalu”, “electronic death metalu”, swego czasu nawet w żartach określaliśmy naszą muzykę jako “regressive metal”. W sumie to chyba nieistotne jak zostaniemy skategoryzowani, i tak nie zmieni to brzmienia tej muzyki – jest metal, jest dużo elektroniki, brzmi to nowocześnie, niech inni łamią sobie głowę nad zaszufladkowaniem tej mikstury.

Jak wyglądają Wasze muzyczne i pozamuzyczne inspiracje?

GT: Chyba wszyscy wnoszą do kapeli bardzo różnorodne inspiracje, często bywa tak że będące w totalnej sprzeczności z innymi. Na mnie na przykład duży wpływ wywiera scena progmetalowa, szczególnie gitarowe granie, a także muzyka filmowa, sam nawet na boku piszę gitarowe aranżacje filmowych kawałków – ogólnie rzecz biorąc lubię jak w muzyce dużo się dzieje. Z drugiej strony na przykład Przemek bardzo lubi atmosferyczne, hipnotyczne brzmienia, przez co czasem nasze wizje się zderzają, ale może też dzięki temu powstaje coś ciekawszego.

PW: Często sami jesteśmy inspiracją dla naszej muzyki. To czyni ją autentyczną i szczerą. Nasze przeżycia, walki wewnętrzne i determinacja są paliwem dla utworów lectera. Bardzo sobie cenimy możliwość wyładowania emocjonalnego w muzyce, a zarazem inspiracji do zmian w życiu.

Jesteście świeżo po premierze singla zatytułowanego „Buried In The Emptiness”? Czym jest ten utwór? Zapowiada coś większego?

GT: Kolejne single. ;) W najbliższym czasie skupimy się raczej na wydawaniu pojedynczych numerów z pełną oprawą – z klipem, promocją itd. Wydawanie mniejszej ilości materiału ale w mniejszych, regularnych odstępach czasu pozwala nam utrzymać ciągłość wydawniczą, lepiej dopracować każdą stronę wydawnictwa, ale też pozwala na lepsze zapoznanie się z muzyką. Wiesz, jeśli wydamy naraz, powiedzmy, 10 numerów, to część będzie się pewnie wybijać na tle reszty, a wypuszczając pojedyncze kawałki wiemy, że żaden z nich nie zostanie “pożarty” przez inny nasz numer. No i nie oszukujmy się, jesteśmy małym, niezależnym zespołem, a przy obecnej dynamice sceny muzycznej już po dwóch tygodniach materiał jest stary i to prawo obowiązuje nawet gigantów branży. Jeśli w jakikolwiek sposób chcemy w takim środowisku utrzymać świeżość i przykuwać uwagę bez grania regularnych tras czy wsparcia agentów, to właśnie poprzez regularne, jak najczęstsze wydawnictwa, bez względu na ich kaliber.

Gdzie nagrywaliście ten kawałek i kto zajął się jego produkcją?

GT: Jak dotąd wszystkie kawałki produkowaliśmy sami i tak też było w przypadku Buried – mam tu na myśli produkcję a nie miks czy mastering, z którymi często produkcja jest mylona. Tak więc wszystkie aranże, teksty, cała warstwa muzyczna czy ewentualny udział innych osób to nasza wspólna praca. Korzystamy też z tego że prowadzę małe studio nagraniowe, w którym nagraliśmy wszystkie numery, zająłem się także miksem i masteringiem Buried. Jak dotąd okazuje się to najwygodniejsze i najbardziej efektywne rozwiązanie, natomiast jeśli okaże się że uzyskamy lepszy efekt w inny sposób, to nie zawahamy się oddać naszego materiału w inne ręce – tak było w przypadku Kill the Fear, w którego masteringu pomógł nam Shaun Rayment i sporo wniósł do ostatecznego brzmienia.

Do singla został także zrealizowany teledysk – czyjego autorstwa i kto odpowiada za scenariusz?

PW: Zrealizowaliśmy klip wspólnie z Improbros, scenariusz został wymyślony przez nas. Chcieliśmy przekazać jak najwięcej kontrastowych emocji w nowoczesnym stylu. Jesteśmy zadowoleni z efektu.

O czym opowiada utwór „Buried In The Emptiness”? 

PW: Utwór mówi o ciągłym poszukiwaniu własnej ścieżki, własnego szczęścia. Droga do uśmiechu poprzez łzy, ból i cierpienie. Tak naprawdę to jest nieodłączna część bycia szczęśliwym. There is no light without darkness. Nie da się w pełni docenić sukcesów nie będąc na dnie. Sęk w tym aby mieć siłę się od niego odbić i ponownie jak w tekście utworu dotknąć nieba.

Zdaje się, że to pierwszy z singli, jakie planujecie zaprezentować  w tym półroczu? 

GT: Tak, nie mamy bardzo ścisłego terminarza wydawniczego, ale założyliśmy że w tym roku wydamy jeszcze dwa-trzy single w podobnym formacie – z klipem, sesją zdjęciową i tym podobnymi bajerami. Materiał jest, częściowo już nawet grany na żywo, więc to kwestia ruszenia machiny nagraniowej, ale jak wspomniałem, nie ustalaliśmy konkretnych dat. Strzelam jednak że w wakacje pochwalimy się czymś nowym.

PW:  Już teraz mogę zdradzić nazwę kolejnego singla: “Party Killer”. Bardzo solidne przyłożenie. Cytując wszystkie kapele w trakcie tworzenia nowego materiału: tak dobrze jeszcze nie brzmieliśmy. Całkiem możliwe, że już z nowym wokalem.

Jak wyglądają plany zespołu Lect3r na rok 2019?

GT: Planujemy wypracować sobie skuteczny system pracy i wydawania muzyki – tak aby proces produkcyjny i twórczy był w miarę ciągły. Chcemy uniknąć pracy zrywami, nieregularnego wydawania materiału i stąd też decyzja żeby nagrywać i wydawać pojedyncze piosenki – nasze nieśmiałe i nadal nieoficjalne plany to kolejny singiel w wakacje, jeszcze jeden po wakacjach i trzeci pod koniec roku lub na początku przyszłego. Będziemy się też musieli uporać ze zmianą w składzie, Paulina zdecydowała opuścić zespół ze względu na sytuację życiową, ale będzie z nami występować do połowy roku, więc przez ten czas skupimy się też na poszukiwaniu nowego wokalisty. Staramy się też o występy na wakacyjnych imprezach open air, choć teraz nie możemy na 100% potwierdzić żadnej daty. Podsumowując, pierwsza połowa roku to stabilizowanie pracy zespołu po to żeby po wakacjach móc z powrotem wskoczyć w wir nagraniowo-wydawniczo-koncertowy.

Gdzie na bieżąco możemy śledzić aktywność zespołu Lect3r?

PW: Śledźcie naszą stronę na fb, czyli: www.facebook.com/Lect3r.band/ im jest Was więcej tym mamy większą motywację do działania. Reszta instagram www.instagram.com/lecterband/ oraz ponadto wszystkie nasze wydane utwory są dostępne na kanale youtube www.youtube.com/channel/UCvTLnx04PJ8pDOHPomn0iFw/, tidal, spotify, amazon music oraz itunes.

Dziękujemy za rozmowę – ostatnie słowo oddajemy formacji Lect3r. 

Kill the fear!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *