Pierwszy raz od miesiąca miałem okazję rozsiąść się w fotelu i zwyczajnie nie spieszyć. W kuflu pienił się kraftowy porter. W końcu znalazła się chwila żeby nadrobić zaległości, więc ruszyłem eksplorować bezkres nowych dźwięków. Zapuściłem losowych 10-15 kawałków z ostatniego czasu i poczułem się zmęczony. Dźwięk był płaski, mocno skompresowany i przeładowany hałasem wypływającym z pięciolinii.

rock-craft

Pomyślałem, że to kwestia sprzętu i zmieniłem głośniki, ale nadal sytuacja była beznadziejna. Naprawdę nic? Zwykle przeładowanie tygodniem można było ubrać w struktury utworów, korpo-fakapy potraktować odpowiednio blastami, a napięte, niczym tors Iggy Popa, deadline’y zmyć jakąś rzęsistą solówką nieruchającego od tygodnia thrashera. Gula napięcia jednak utknęła w piersi niczym myśl w głowie buddyjskiego mnicha podczas zazen. Zagapiłem się na chmury za oknem, nie zauważając jak strona sama przeładowała się na kolejny track.

Popłynąłem. Zupełnie.

Dźwięki leciały przestrzennie niczym orzeł nad amerykańską prerią. Nawet cisza miała tutaj swoje nuty. Obudziłem się, kiedy odkryłem że sample otoczenia miały własną ścieżkę na równi z innymi instrumentami. Kiedy ojciec pierwszy raz słuchał przy mnie “Wish you were here” kompletnie nie rozumiałem tej muzyki.

Czy moje DNA przypadkiem nie spierdoliło przez balkon samo przed sobą? Starzeję się? Nigdy nie odpoczywałem przy takiej muzyce. Aż do dziś. Potraktowałem to jako drogowskaz do utworów, z których płyną szczere emocje.

Piszę o tym, ponieważ współczesny metal przeładowany jest dźwiękami, popisami technicznymi i matematycznymi rozwiązaniami, uzupełnionymi o darcie japy. Brak w nim autentycznych emocji i doświadczeń, co sprawia (jak często mawia nasz Redaktor Naczelny), że nie kupuję tej muzyki.

Dlatego tym razem, być może trochę lżej, wolniej, rockowo, alternatywnie – i czekam na Wasze propozycje analogicznych przestrzeni spod szyldu mocnego pierdolnięcia.

Rifferion

 

Foo Fighters – The Sky Is A Neighborhood

 

Rex Brown – Crossing The Lines

 

Paradise Lost – The Longest Winter

 

The Sword – Doom Side Of The Moon (Cover LP Pink Floyd)

 

Black Country Communion – Collide


Scale The Summit – Royal Orphan

 

Queens of the Stone Age – The Evil Has Landed

 

Mastodon – Toe To Toes

 

Robert Plant – The May Queen

 

Foo Fighters – Run

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *