O pracy Machine Head nad nowym albumem wiemy nie od dziś, jednak ostatnimi czasy na próżno było szukać wypowiedzi muzyków na jego temat. Podczas ostatniej rozmowy z brytyjskim Metal Hammerem frontman zespołu, Robb Flynn, ku uciesze wszystkich fanów opowiedział nieco o płycie:

Brzmi jak powinien brzmieć Machine Head! To olbrzymi krok naprzód, jaki moim zdaniem, zawsze chcieliśmy zrobić. Nie jesteśmy zespołem, który patrzy wstecz. Robimy swoje starając się przy tym wykorzystać doświadczenia muzyczne i życiowe. Pewnie, mamy swoje brzmienie, charakterystyczne harmonie, nisko przestrojone riffy i mój wokal. Myślę, że Bob Dylan ujął to najlepiej: ‚Znajdujemy nowe sposoby na przekazanie tego samego.'”

O tekstach i nastroju nowych utworów:

Mam już całkiem fajne teksty. Kawałek o tytule Night Of The Long Knives, jest wyjebany! Opowiada o morderstwach Mansona, tekst jest naprawdę mroczny i mocny. Odkryliśmy kilka sztuczek, które dodadzą do brzmienia Machine Head więcej ognia i nastrojowości.

O tym, kiedy zespól rozpoczął pracę nad nowym albumem:

Cóż, fajnie jest mieć wszystko zaplanowane, jednak  muzyka jest rzeczą, która ciągnie się w czasie! [Śmieje się]. Trzeba przez to przebrnąć. Przy okazji prac nad ‚The Blackening” [album wydany w 2007 roku – red.] uwielbiałem mówić, że mam wielką wizję 9 i 10-minutowych kawałków, ale pierwszy kawałek jaki napisaliśmy, był najkrótszym na płycie. Po czterech miesiącach nic nie wskazywało, żebyśmy w ogóle mieli cokolwiek co trwa dziesięć minut. To przyszło z czasem. Ludzka natura chce wszystkim rządzić i panować nad obrotem spraw, jednak tak się nie da. Nie ma opcji! Im bardziej próbujesz, tym głośniej słyszysz „Pierdol się”. Wszystko zaczyna dziać się inaczej niż tego chcesz!

Robb Flynn Machine Head

O tym, czy po 20 latach grania w zespole pisanie kawałków przychodzi łatwiej:

Staram się robić swoje. W przypadku tej płyty, starałem się zmusić się do większej dyscypliny, pisałem po trochu, codziennie. Po miesiącu wpadłem w riffową koleinę. Każdy riff, który napisałem, ssał pałkę! Wzięliśmy dwutygodniową przerwę, zacząłem wtedy spisywać wspomnienia związane z Through The Ashes Of Empires’ [album z 2003 roku], żeby opublikować je na Facebooku, to wyczyściło moją głowę. Po tych dwóch tygodniach bariera pękła uwalniając lawinę riffów. Byłem nabuzowany! Nawałnica riffów, palących jak rozgrzana lawa, wypływała mi spod palców. To świetne uczucie.

O graficznej stronie albumu:

To trochę dziwne, no bo kto dziś kurwa kupuje płyty? Okładka to ważna rzecz, ale dla wielu ludzi to tylko dwucentymetrowy kwadracik na wyświetlaczu iPhone’a. Będzie sporo różnych edycji, ludzie, który ciągle je kupują, otrzymają o poziom wyższy produkt. Zwłaszcza, że nasz nowy wydawca, Nuclear Blast, potrafi robić tego typu rzeczy. Nie boją się wszystkich szalonych, nawet przesadzonych edycji specjalnych, półmetrowych opakowań i całej reszty. Jestem wielkim kolekcjonerem i takie gówna mnie kręcą!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *