Rob Zombie w wywiadzie dla Trunk Nation w radiu Sirius XM opowiedział o swoim nowym albumie, który jest już nagrany i ma się ukazać na początku 2019 roku:

Mniej więcej skończyliśmy płytę zanim jeszcze zacząłem film. Jeszcze nie zaczęliśmy miksować krążka i nie zrobiliśmy ostatecznych poprawek. Miks zaczniemy robić w czerwcu, zanim rozpocznie się nasza trasa [z Marilynem Mansonem] prawdopodobnie skończymy. Jak wrócę, zajmę się dokończeniem filmu.

Album i film prawdopodobnie wyjdą w podobnym czasie. Praca nad nowym krążkiem jest niezwykle ważna. Ludzie, którzy twierdzą inaczej, chyba stracili pojęcie dlaczego w ogóle są w zespołach.

Dla mnie to nadal jest zabawa i to się nigdy nie zmieni. 30 lat temu robiliśmy próby w jakiś obskurnych, głośnych pomieszczeniach, gdzie głucho rozchodził się dźwięk. I nigdy tego nie zmieniliśmy. Nie dekorujemy naszej garderoby. Chcemy, żeby wszystko było takie samo. Jeśli popatrzyłbyś na nasze garderoby 10, czy 20 lat temu to wszystko wyglądało tak samo. Bo jest w tym coś, co nam przypomina, dlaczego to robimy. Jeździmy tym samym busem, razem jammujemy, nie odseparowujemy się od siebie, razem jemy. Jesteśmy zespołem i robimy wszystko jak zespół. Robienie płyt jest ważne, bo staramy się jak tylko możemy, żeby każdy krążek był jak najlepszy. Czy teraz jest tak, że dasz MTV 3 miliony dolarów i jesteś co 5 minut w telewizji? Nie, jest inaczej. Ale działa to tak samo, bo kilka milionów ludzi może to oglądać w tym samym czasie na You Tube. Żadna z naszych płyt nie hulała na listach przebojów MTV.

Na ostatniej płycie zrobiliśmy więcej teledysków niż na jakiejkolwiek wcześniej. Mocno ją promowaliśmy, a nowe utwory wpasowywały się w setlisty tak samo dobrze, jak te stare. Ludzie nie wychodzili. Ale jednocześnie fani, którzy są z nami od jakiś 30 lat mówią: „Ach, nie znam nowych utworów…”, ale za to pierwszy rząd, który wygląda na jakieś 14 lat, doskonale zna każdy nowy numer. Także dla mnie chodzi głównie o to, żeby ożywić fanów. Nie chcemy po prostu pakować na płyty jakiegokolwiek gówna, bo nikogo to nie obchodzi. Fani będą dbać o ciebie tak samo jak ty o nich dbasz, a przynajmniej w to wierzę. Więc kiedy widać, że pracujemy ciężko nad wszystkim i wkładamy dużo sił w promocję, to ludzie będą z nami. To zawsze działa. Mam na myśli to, że nasz set zawsze ma utwory ze wszystkich płyt i każdy z tych kawałków wypada dobrze. Musisz każdego z osobna wprowadzić na ten pokład, bo niektórym może się nie spodobać jakiś nowy kawałek, tak samo jak niektórym może się nie podobać jakiś numer sprzed 25 lat.

Czuję, że wiele zespołów po prostu rzuca wszystko, twierdząc, że to nie jest tego warte. Cóż, tak może się stać, gdy wchodzisz do studia z myślą: „Zróbmy najlepszą płytę, jaka jest tylko możliwa”. Nie rozumiem, czemu niektórzy artyści myślą, że ich najlepsze dni minęły. Zawsze mówię, że to już minęło. Albo szukają wszędzie winnych – winią internet, winią widownię, winią wszystko. W latach 80. każdy winił MTV. Pamiętam, jak każdy mówił: „Nie chcemy robić teledysków. Nie jesteśmy jak tamte gwiazdy”. A ja wtedy myślę: „Chryste Panie, koleś, przestań jęczeć i zacznij robić swoje”.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *