Dziennikarz Jonathan Dick przeprowadził niedawno wywiad z wokalistą Judas Priest, Robem Halfordem. Fragment rozmowy przeprowadzonej dla Noisey dostępny poniżej.

Noisey: To oczywiste, że twój głos jest jednym z najbardziej charakterystycznych nie tylko w heavy metalu, ale i całej muzyce w ogóle. Czy istniał taki jeden, konkretny moment, w którym zorientowałeś się jaką masz moc w głosie czy  był to swego rodzaju proces, w którym szukałeś zakresu swoich możliwości?

Halford: Znowu musimy cofnąć się do pierwszych zespołów w jakich grałem. Był to np., kocham te nazwy, Lord Lucifer, kocham to [śmiech]. Oprócz tego Hiroshima, Abraxis i wiele innych. Ale kiedy stoisz z grupą facetów z wyposażeniem audio i wszystko działa jak należy i jesteś tam po to by razem pohałasować, to jest jak embrion  to są rzeczywiste, realne, prawdziwe fundamenty tego, co chcesz robić w zespole i to, dlaczego chcesz w nim być  to powstaje w bardzo naturalny sposób, naprawdę. Jest czyste i czytelne. To wszystko jest nienaruszone przez świat zewnętrzny, tak właśnie się tego nauczyłem. Kiedy dajesz komuś mikrofon i on zaczyna brzmieć głośniej niż w rzeczywistości, wszystko może się zdarzyć [śmiech]. Kiedy oglądasz ludzi na karaoke, widzisz, że w chwili kiedy ktoś chwyta za mikrofon, coś się w nim zmienia. Zmieniasz się. Naprawdę. Coś się dzieje i ja nie potrafię tego wyjaśnić. Ale kiedy zaczynasz krzyczeć i robić rzeczy tego typu do mikrofonu i słyszysz wzmocniony głos wychodzący z głośników. To jest absolutnie porywające, ale także daje inspiracje, pojawiają się pytania „Co mogę robić dalej? Czego jeszcze spróbować?”. To jest właśnie sposób, w który się uczyłem. Słuchałem także mistrzów takich jak Janis Joplin, którą kochałem do bólu i była jednym z najlepszych wokalistów rockowych w historii. No i oczywiście mój przyjaciel Robert Plant, który śpiewał prawdziwego bluesa. Lubię myśleć, że mam jeszcze bluesa w głosie. Bardzo chciałbym nagrać bluesową płytę. Zabiłbym za to. To jest coś, co chcę robić, bo chcę zadbać o mój głos. Własnie tak nauczyłem się strzelać, zamiatać głosem oraz piszczeć. Odkryłem także, że mam głos, w którym mogę śpiewać w kilku oktawach, kierunkach i rodzajach projekcji. To wszystko to kombinacja moich przygód i inspiracji innymi utalentowanymi wokalistami. To tak naprawdę miks wszystkiego, ale przede wszystkim to odkrycie na co cię stać.

Czym jest to „coś”, co trzyma cię przy pisaniu muzyki i tworzeniu wciąż tak samo ekscytującego materiału w  „Redeemer Of Souls”, w którym słychać pasję podobną do tej z krążka „Rocka Rolla” czy „Sad Wings Of Destiny” lub jakiejkolwiek innej wczesnej płyty Judas Priest?

Myślę, że odkąd muzyka została wymyślona, dotknęła już każdego rodzaju generacji. Bardzo ciężko jest to wszystko opisać, czujesz to wtedy, kiedy właśnie czegoś słuchasz. Niezależnie od tego czy robisz to z innymi ludźmi czy sam w pokoju z słuchawkami na uszach, a może na koncercie  jest to bardzo trudne do spostrzeżenia. Ale myślę, że elementy metalowe takie jak poczucie władzy, agresja i obejmowanie przez nią różnych przestrzeni, w szczególności przesłania, było i jest w Judasach zawsze. Myślę, że metal, i mówię tutaj o wszystkich rodzajach metalu, ma zawsze bardzo duży ładunek energii i daje moc pokonywania przeciwności losu. To bardzo energetyczny rodzaj muzyki. Jestem pewien, że to samo ludzie mówią o country, R&B, rapie czy hip-hopie, ale myślę, że to niezaprzeczalny fakt, kiedy rozmawiasz z ludźmi, którzy przed chwilą widzieli swój ulubiony heavy metalowy zespół na żywo. Wszyscy czują, że żyją. To doświadczenie jest po prostu zawsze bardzo emocjonalne, oczyszczające. Dla mnie to jest niezmienne w metalu  ludzkie pragnienie tych doświadczeń. Jest to bardzo ważny składnik miłości do tej muzyki. Jestem zachwycony, że mam 63 lata i nadal jestem metalowcem [śmiech]. Moja miłość do muzyki jest tak samo silna, kiedy byłem nastolatkiem. Łączymy się wszyscy bez słów, bo każdy z nas czuje to samo. To błogosławieństwo. Metal jest błogosławieństwem. Zdecydowanie.

Rob Halford: 'Bardzo chciałbym nagrać bluesową płytę'

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *