Rick Parfitt, gitarzysta Status Quo, zmarł w wigilię w szpitalu w wieku 68 lat.

rick parfitt status quo

Od lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi – przeżył 4 zawały (po jednym z nich przez 3,5 minuty był klinicznie martwy) i raka krtani, lecz tym razem w hiszpańskim szpitalu znalazł się ze znacznie bardziej prozaicznego powodu – urazu ramienia wynikłego z przypadkowego upadku. W wyniku powikłań (zakażenia) nabawił się jednak sepsy, która okazała się dla niego śmiertelna. Jak sam napisał w jednym z utworów, „it will take more than death to kill me”.  Mimo iż nie mógł już koncertować, snuł z zespołem kolejne plany, zamierzał napisać autobiografię, nagrać album solowy i udać się w małą, spokojną trasę „An evening with…”.

Jego manager powiedział:

Wszyscy myśleliśmy, że Rick jest niezniszczalny, zważywszy na jego liczne i niewiarygodne wyjścia z sytuacji, które zabiłyby każdego przeciętnego śmiertelnika. W rzeczy samej, kiedy rano usłyszałem, że mu się pogorszyło, w umyśle automatycznie spodziewałem się zobaczyć go w II dzień świąt. Niestety, jego szczęście się skończyło i jego wers, „it will take more than death to kill me” [„trzeba będzie czegoś więcej niż śmierć, żeby mnie zabić”] wybrzmiał w złą stronę. (…) Rick był największym rockerem i żył jak we śnie, plus znacznie więcej. W prawdopodobnie najgorszym roku, jeśli chodzi o zgony w show biznesie, on znalazł się na szczycie listy na sam koniec roku. Podobałoby mu się to…

Przez 50 lat nagrał ze Status Quo 32 albumy i 100 singli, które na brytyjskich listach królowały przez ponad 200 tygodni – dłużej niż The Beatles.






Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *