Rex Brown (Pantera, ex-Down, Kill Devil Hill) wyjawił w brytyjskim Metal Hammer, że w 2017 r. wyda album solowy. Będzie na nim nie tylko odpowiedzialny za basowe brzmienia inspirowane miłością do lat 70., ale także usłyszymy go w roli wokalisty. Sprawę traktuje poważnie, materiału jest dość na 2-3 kolejne płyty.

Jak mówi:

Musiałem wysiąść z tego autobusu po poand 25 latach. Doszedłem do punktu, w któym chciałem zrobić sobie trochę wolnego, patrzeć jak dorastają moje dzieci, być w domu i po prostu pomyśleć, na czym polegała będzie kolejna przygoda.

Udałem się do Nashville zeszłego lata, gdzie mam dobrego przyjaciela, który siedzi w sypialni i pisze niesamowite rzeczy. Znalazłem u niego kasetę z ponad 80 różnymi riffami, więc zaczęliśmy sklejać te utwory do kupy. Jeździłem tak do Nashville jakoś od zeszłego września. Myślę, że najdłużej byłem tam przez 11 dni, wyczuwając ten nowy zespół.

Znów cieszę się z grania nowej muzyki – trochę mi to zajęło.

To rock’n’rollowy album. Nie jest to standardowe metalowe granie. Zawsze byłem fanem Zeppelinów i myślę, że trochę maczali w tym palców… To nowa podróż, która brzmi jak wszystko pomiędzy Foghat i starym Tomem Waitsem. Jestem dzieckiem lat 70. i kocham tego typu utwory.

W tym momencie osiągnąłem każdy cholerny szczyt i byłem w każdym zaułku. Jako artysta nie chcę być postrzegany jako „ten basista z Pantery”.

Są inne rzeczy w życiu, które chcę robić, a to jedna z nich. To nie jest tylko szczęśliwy zbieg okoliczności – mamy już dość materiału na kolejny 2, może nawet 3 płyty.

Nagrywam więc album solow, śpiewam kurwa na nim i spodoba się Wam!

rex brown 2016

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *