Przygoda z koncertem gwiazd thrashu zaczęła się już o 14, gdy wraz z Karolem Makuratem, którego zdjęcia tu oglądacie, zameldowaliśmy się na peryferiach Wrocławia, na spotkaniu z Garym Holtem i Alexem Skolnickiem. Długo tam nie zabawiliśmy, gdyż musieliśmy pędzić do hali na wywiad z Death Angel. Dwóch srok za ogon złapać się nie udało, niestety.

Po odpowiedniej zaprawie przedkoncertowej (cudny ten lasek!), trafiliśmy do hali, wypełnionej mniej więcej w 2/3. Na początek Death Angel w krótkim, ale energetycznym secie. Najmłodsi z całej stawki, szaleli na scenie na całego. Zagrali świetnie. Zabrzmieli idealnie. Kontakt z publicznością 666/10. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to nie do końca trafione „górki” Marka.

Zagrali: Humanice, Voracious Souls, Claws In So Deep, Aggressor, The Dream Calls For Blood, The Moth, Seemingly Endless Time, The Ultra-Violence, Thrown To The Wolves.

Przerwa. Stoisko z merchem oblężone, pomimo wysokich cen. Zostaliśmy szalikowcami Exodusa, który za chwilę opanował scenę. Gary Holt przybył ze swoim zespołem do Polski po raz pierwszy od 2011 roku. Muzycznie – kosmos. Setlista, poza początkiem, znakomita. Energia bijąca od instrumentalistów wyraziście kontrastowała z człapiącą po scenie, co chwilę poprawiającą natapirowaną grzywkę, babcią. Rety, to nie babcia, to Zetro! Wokalista zachowywał się tak, jakby miał w kontrakcie zapisaną maksymalną liczbę machnięć głową. Z pewnością jej nie przekroczył. Śpiewał dobrze, z wyjątkiem „Deathamphetamine”, gdy po jego błędzie „wysypali się” wszyscy. Kontakt z publiką cieniutki. Gdy Zetro ordynował ścianę śmierci, brzmiało to jakby za coś przepraszał. Sama ściana też nie powaliła. Zespół brzmiał za to minimalnie zbyt głośno.

Zagrali: Body Harvest, Blood In Blood Out, Deliver Us To Evil, Fabulous Disaster, Deathamphetamine, Blacklist, Bonded By Blood, The Toxic Waltz, Strike Of The Beast.

Znów przerwa. Oferta gastronomiczna hali to mocne 2/10, więc wracamy na głodno i na sucho. Wreszcie odsłonięto wszystkie dekoracje i scenę opanowali Chuck Billy i jego świta. Przydały się zatyczki do uszu, bowiem zrobiło się zdecydowanie za głośno. Na szczęście było selektywnie. Fantastyczna setlista, duże zaangażowanie całej formacji, świetny kontakt z publiką. Najlepszy koncert Testamentu, jaki widziałem.

Zagrali: Eerir Inhabitants, The New Order, The Persecuted Won’t Forget, The Haunting, Greenhouse Effect, Dark Roots Of Earth, Last Stand For Independence, Throne Of Thorns, Brotherhood Of The Snake, The Pale King, Fall Of Sipledome, Night Of The Witch, Into The Pit, Practice What You Preach, Over The Wall, Disciples Of The Watch.

Podsumowując: nie lubię tak wielkich spędów, koncert bardziej pasował do A2, ale było zaskakująco dobrze. Mnóstwo znajomych twarzy, ale i tłumy młodzieży. Zespoły nie zawiodły. Brakowało tylko jakiegoś rozgrzewacza z młodej fali, bo Death Angel jako otwieracz? To się nie godzi!

 

 

Foty: Tarakum Photography

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *