Od kilkunastu lat daje się zauważyć zainteresowanie pochodną melodeathu, tzw. metalcore, oraz rozlicznymi hybrydami z death metalem, muzyką elektroniczną czy thrash. Na jeden z głównych planów metalowej muzyki „mainstreamowej” zaczyna się także wysuwać muzyka zwana djentem, a to za sprawą działalności takich kapel jak Meshuggah czy Vildhjarta. Modne zrobiły się ugrzecznione, by nie powiedzieć sfeminizowane wizerunki kapel, nisko strojone, 8-strunowe gitary i komponowanie utworów w kodzie binarnym 010101. Wszystko to jest czasem tragicznie słabe, nie mówiąc już o tym że strasznie powtarzalne i płytkie. Ale to co odpierdoliła kapela We Butter The Bread With Butter w pale się nie mieści.

cover_lg_7

Zespół powstał w 2007 roku w Lübben w Brandenburgii. Jestem pewien, że w dniu gdy zespół powstawał padał deszcz, bo niebiosa musiały zapłakać gdy to zobaczyły. Największym błędem tej kapeli było wyjście z garażu. Ale nie o tym teraz. Porozmawiajmy o ich najnowszej płycie. Wcześniej wydali ich trzy. Kurwa. 3 płyty. Nie słuchałem i nie zamierzam, po tym zaserwowali mi na swoim najnowszym wydawnictwie „Wieder Geil” z maja 2015 roku. Od samego początku muzyka wywierca dziurę w głowie, w absolutnie negatywnym tego zwrotu znaczeniu. Utwór otwierający „Ich Mach Was Mit Medien” zaczyna się od takiej dawki syntezatora, że człowiek czuje się jak na remizie. W ogóle metalcore po niemiecku. Wyobrażacie to sobie. Tak jakby sama muza nie była już dość zła, to jeszcze jest po niemiecku. No litości. W drugim utworze jest gorzej. Wokalista Paul  Bartzsch nie dość, że growluje jakby miał kartofla w mordzie, to jeszcze ma czelność raczyć nas czystymi wokalami w „Exorzist”. Oczywiście syntezator jest wszędzie. WSZĘDZIE. Tak na marginesie egzorcysta to tej kapeli by się przydał, bo nie wiem jaki zły duch ich opętał by zakładać band. Najbardziej jestem ciekawy, co mieli w głowach instrumentaliści – gitarzysta Marcel Neumann, basista Maximilian Saux oraz perkusista Can Özgünsür. 10 numerów. 10 dokładnie takich samych, tak samo chujowych i przewidywalnych numerów. Ci panowie bardzo, BARDZO źle zinterpretowali muzykę Oomph, Rammstein, Messhugah, Vildhjarta czy nawet Combichrist. Natomiast fenomenalnie zrzynają z takich chujstw jak Attack Attack, Job For A Cowboy, Issues czy Bring Me The Horizon. Ja nawet nie powiem, że to jest disco metal bo bym obraził legendarne Bee Gees. Już w ogóle najlepiej jak wchodzi kawałek „Thug Life” czy „Warum Lieben Wir Nicht Mer”. Wokal w tym drugim to prawdopodobnie nawoływanie do zasadzenia wokaliście bolca w dupę, a kompozycja w tym pierwszym to drop the bas w wersji „analne frykasy”. Coś strasznego. Na szczęście kiedy byłem już bliski poparcia dla przymusowej eutanazji płyta się kończy. Utworu „Zombiebitch” nie mam siły opisywać. Niech wam wystarczy, że jest tak samo kwadratowy jak reszta. I jest syntezator. Jebany syntezator.

www.youtube.com/watch?v=MsqVgOSsCJo

Ta kapela winna nazywać się We Butter Ass With Butter. Serio. Ta muzyka nadaje się do smarowania rowa masłem i gmerania się po odbycie. Nie mam siły na ta kapelę. Ich największym osiągnięciem będzie rozpad zespołu. Ale wiecie co jest najgorsze? Co jest absolutnie kurwa najgorsze? To, że ta muzyka ma fanów. SERIO! Wolę nie mieć z nimi do czynienia, szczególnie w takich miejscach jak baseny czy jeziora. Ta „muzyka” śni mi się po nocach, budzę się zlany potem i mam tylko w głowie kod binarny. To jest tak złe jak złe być może. 0/10. Nie kurwa. -10/10. Tak, to dobra skala. Mam nadzieję, że nie będę już miał z nimi do czynienia. Nie mam siły na tę kapelę.

 

http://www.wbtbwb.com

 

Jeremi „Jerry” Kołecki

2 Komentarze We Butter The Bread With Butter – „Wieder Geil”: recenzja

  1. Wiki

    autor kulturą osobistą nie grzeszy… taka opinia jak dla mnie nic nie znaczy, jest tylko bełkotem zbuntowanego nastolatka, od razu nasuwają mi się przykłady „trolli” na różnych forach, żenada…

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *