Kiedy dowiadujesz się, że muzycy znani z takich bandów jak Acid Drinkers, Percival Schuttenbach, Killsorrow, Corruption, Saratan czy Skyanger stają w jednym szeregu i chcą zapewnić nam muzyczne uniesienia swoją nową formacją, to bierzesz głęboki oddech i liczysz na coś naprawdę dobrego.

Melodic death-metalowy zespół pieśni i tańca – Vane – powstał z inicjatywy Roberta Zembrzyckiego (Acid Drinkers, Corruption, Saratan) i Mateusza Gajdzika (Witchcking, Saratan). Panowie zwołali jeszcze kolegów: Marcina Frąckowiaka (Percival Suttenbach, Stos), Marcina Parandyka (Killsorrow, Skyanger) i (żeby im się imiona nie mieszały) Marcina Zdeba (Skyanger). Razem wypłynęli na głębokie wody, robiąc odbiorcom dużo przyjemności.

Po uprzednim, tajemniczym wodzeniu za nos facebookową promocją zespołu, Vane, 5 grudnia udostępnił w sieci swój pierwszy utwór z promocyjnej EP-k The Prologue. Utwór ten nosi pełen dobrych nadziei tytuł “Born Again”. Przez dwa kolejne dni udostępnili na YouTube także “Edge of Cutlass” i “Your Pain I Am”. A od soboty, czyli 9 grudnia, całą EP-kę znajdziecie na wszystkich portalach streamingowych.

 

Tyle tytułem wstępu. A czym właściwie jest Vane? Czy jest zjadliwe i jak smakuje?

Sami mówią o sobie, że band zrodził się z potrzeby grania czegoś swojego i fascynacji piratami Tak, piratami – takimi z żaglowców, mórz i oceanów XVI i XVII wieku. Teksty, które tworzą Robert Zembrzycki i Marcin Parandyk, traktują o pirackich przygodach, które zapisały się na kartach historii. Swoją drogą, są dość sensowną liryką.

Growl na wokalu w wykonaniu Marcina Parandyka jest bardzo konkretny, na fajnym poziomie i przede wszystkim WYRAŹNY. Może czasami aż nazbyt, bo z racji tego, że jego natywnym językiem nie jest angielski, słychać pewne braki w akcencie. Ostatecznie jednak dobrze to wszystko siedzi. Nie brzmi przynajmniej jak wszechobecny na scenie, wypluwany rzyg, co niewątpliwie jest plusem.

Marcin nie stroni również od partii śpiewanych. Ubarwia to cały materiał i myślę, że ułatwia dotarcie do szerszej publiki. Facet ma warsztat, jest dobry w tym co robi i sensownie podchodzi do tematu.

Muzycznie? Można się rozgadywać, można też krótko skomentować. Przyjemnie melodyjny death metal, ze znakomitymi solówkami (sztosik) i – moim ulubionym – szaleńczym kostkowaniem!

Gdy biorą się za to ludzie świadomi, ograni, doświadczeni i mający olej w głowie, metal w łapach, nogach, gardle a przede wszystkim we krwi, to można być spokojnym, że nie spie*dolą tematu.

vane2

To nie jest kolejny, death metalowy zespół. Oni wystartowali z grubej rury. Promują się bardzo dobrze – zbudowanym, nagranym i wyprodukowanym materiałem. Mają wizję na siebie, mają swoje brzmienie – choć 3 kawałki to niewiele, to uważam, że jasno pokazali, o co im chodzi i czego można spodziewać się w przyszłości.

Uwaga, teraz mocne słowa, ale na playliście dodaję ich obok Decapitated i uważam, że – jeśli nie zabraknie im determinacji i uporu – mają szansę być równie cenionym i uznanym w metalowym światku zespołem. Tego im życzę. I sobie również.

Skład zespołu:

Marcin Parandyk – wokal
Robert Zembrzycki – gitara prowadząca i rytmiczna
Mateusz Gajdzik – gitara prowadząca i rytmiczna
Marcin Frąckowiak – bass
Marcin Zdeb – perkusja

Tracklista „The Prologue”:

1. Born Again
2. Edge of Cutlass
3.  Your Pain I Am

8,5/10

Mikaka

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *