Ocenianie nowych wydawnictw dinozaurów rocka jest zawsze szalenie trudnym zadaniem. No chyba, że jest się kompletnym neofitą jeśli chodzi o twórczość danego zespołu. W przeciwnym wypadku, porównywanie nowego dzieła z płytami, które przyniosły zespołowi sławę i które mają najczęściej ze 30 albo i 40 lat, jest nieuniknione. Zazwyczaj dochodzimy wtedy do przykrej konstatacji, że „to se ne vrati”. Przeczytajcie recenzję najnowszego albumu twórców takich hitów jak ‚Doctor, Doctor’, czy ‚Rock Bottom’. Proszę państwa… UFO!Ufo A Conspiracy Of Stars

„A Conspiracy Of Stars” to już 22. studyjny album brytyjskiej legendy. Oczywiście nie jest to dzieło na miarę „Lights Out” czy „Phenomenon”, ale jednocześnie nie przynosi im wstydu. Płyta jest bardzo spontaniczna, brzmi jak gdyby kilku starszych dżentelmenów spotkało się by nieco pojammować i przy okazji nagrać materiał. Nic na siłę, czysta zabawa.

Zespół nie umieścił na płycie żadnej ballady, mamy za to 10 utrzymanych w średnim tempie hard rockowych utworów. Nie jest nią również – wbrew nazwie – kawałek ‚Ballad Of The Left Hand Gun’. Inna sprawa, że ten właśnie utwór to jeden z najmocniejszych punktów „A Conspiracy Of Stars”. Brzmi nieco jak ‚I’m The One’ zespołu Danzig. Utwór ‚Run, Boy, Run’ przywodzi natomiast na myśl The Cult, szczególnie z albumu „Electric”, czy też AC/DC. Oparty jest na jednostajnym, wpadającym w ucho riffie, a zwolnienie w połowie dodaje mu nieco enigmatycznego charakteru.

www.youtube.com/watch?v=TDRHuVqO1dE

Na pochwały zasługuje wokalista Phil Mogg, jedyny członek UFO, który brał udział w sesjach nagraniowych do wszystkich albumów grupy. Przede wszystkim nie ma fragmentów, w których musiałby wyciągać „górki” i śpiewać ponad swoje możliwości. Jego wokal przypomina nieco Iana Gillana z Deep Purple – obaj brzmią podobnie i obaj zestarzeli się w dobrym stylu.

Także gitarowe solówki w większości przypadków stoją na bardzo wysokim poziomie. Wyjątkiem jest kawałek otwierający płytę czyli „The Killing Kind”, w którym solo jest przesadnie melodyjne, pozbawione drapieżności i pazura a przy tym bardzo oczywiste. Sam „otwieracz” to całkiem zgrabny utwór z wpadającym w ucho refrenem i z pewnością pasuje na radiowy singiel. Inna sprawa, że w zasadzie każdy utwór ma potencjał na zostanie hitem. Weźmy taki ‘Messiah Of Love’ z kapitalnym refrenem, w którym prawdziwy popis swoich umiejętności pokazuje chwalony już Phil Modd.

Najnowsze wydawnictwo UFO to album łatwy, przystępny, z mnóstwem wpadających w ucho fragmentów. Oczywiście, nie jest to żaden zarzut, bo melodyjność nie jest w tym przypadku specjalnie nachalna, nie wylewa się z głośników, ale dozowana jest w odpowiednich dawkach.

Ufo studio2

„A Conspiracy Of Stars” to całkiem udana, bezpretensjonalna płyta. Nie będzie walczyła o tytuł albumu roku, ale nie znajdzie się również w zestawieniu gniotów AD 2015. Chyba wszyscy fani rocka chcieliby, aby inne zespoły potrafiły starzeć się w tak dobrym stylu i nagrywać niewymuszone, zagrane na luzie płyty, których zwyczajnie chce się słuchać. UFO to legenda, która nie musi nic, nikomu udowadniać. Jeżeli muzycy czują taką potrzebę, niech nagrają jeszcze kilka płyt, bo „A Conspiracy Of Stars” wstydu im z pewnością nie przynosi.

Tracklista:

01. ‚The Killing Kind’
02. ‚Run Boy Run’
03. ‚Ballad Of The Left Hand Gun’
04. ‚Sugar Cane’
05. ‚Devils In The Detail’
06. ‚Precious Cargo’
07. ‚The Real Deal’
08. ‚One And Only’
09. ‚Messiah Of Love’
10. ‚Rolling Rolling’
11. ‚King Of The Hill (bonus track)’

Ocena: 7/10

Autor: Paweł Drabarek

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *