Do nowego zespołu Litzy, czyli  Luxtorpedy,  podchodziłem trochę z dystansem do czasu wydania ich pierwszej płyty. Metal i hip-hopowiec? Czy to kolejna supergrupa jednosezonowa? Po tym albumie przekonałem się do takiego składu, chociaż bałem się, jak potoczą się jego losy. Przed każdym zespołem osiągającym wielki sukces już po wydaniu jego debiutanckiego krążka widnieją trzy różne drogi: koniec wspólnej przygody, nagrywanie takich sobie, zwyczajnych płyt, bądź też tworzenie kolejnych wspaniałych albumów. Na szczęście Luxtorpeda nagrała bardzo dobrą płytę. Jest to już trzecie wydawnictwo na ich koncie, a każdy bez wahania może stwierdzić, że zespół nie stoi w miejscu, ale mknie do przodu z szybkością i siłą pociągu Luxtorpeda.

‚A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki’, bo taki tytuł nosi nowe wydawnictwo Litzy i spółki, może trochę straszyć swoją nazwą, ale na pewno nie oprawą oraz tym, co można usłyszeć z głośników. Płyta zaczyna się ostrymi thrashowymi riffami w wykonaniu pana Friedricha. Widać, że ma on w głowie wiele pomysłów i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Moją uwagę przykuły „JUZUTNUKU”, „Pusta Studnia”, „Samotna”, „Nieobecny Nieznajomy”, „Smoła” – zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Z albumu na album Litza i Hans coraz bardziej dopełniają się wokalnie. Każdy ma tyle miejsca dla siebie, ile powinien.

1614470_595655647180952_1090973975_o

W riffach Litzy można gdzieś w tle usłyszeć stary Acid z czasów, kiedy tam grał, ale także Rage Against The Machine, Mastodon czy Queens Of The Stone Age – czyli wszystko, co najlepsze. Na płycie znalazło się nawet miejsce dla dwóch ballad. Są to „Pusta Studnia” i „Smoła”, w których naszą uwagę zwrócił właśnie smolisty riff z progresywną nutą, a także prostą, lecz delikatną solówką i melancholijnym tekstem.

A wszystko to, co najlepsze, czyli całe muzyczne serce, zostało okraszone ładnym opakowaniem i świetną wkładką zawierającą teksty utworów oraz zdjęcia naszych muzyków.

www.youtube.com/watch?v=f29-sXZwl7I&list=UUAgSZBefyQhCsNmhxuCWEYg

Mimo słabszych momentów na płycie, np. singlowego „Mambałaga”, i tak całość wypada świetnie. W swoich poprzednich dziełach Panowie także zawarli takie przeboje, które absolutnie im nie zaszkodziły, więc nie można teraz narzekać na ich obecność.  ‚AMTHMBTMŻCTJB’ jest chyba najlepszym polskim krążkiem, jaki ostatnio słyszałem. Luksi zasługują na duży plus za udostępnienie całego albumu na youtube.com do odsłuchu (tak jak to robili przy poprzednich płytach), żeby, jak sami skomentowali, nie kupować „kota w worku” i zapoznać się z nowym materiałem. Kolejną zaletą jest, ponownie jak w przypadku dwóch pierwszych wydawnictw, dołączenie dodatkowej płyty z wersjami instrumentalnymi wszystkich kawałków.

Lista utworów:

1. Ostatni
2. JUZUTNUKU
3. Cały Cyrk
4. Hipokrytes
5. Mambałaga
6. Pusta Studnia
7. Samotna
8. Nieobecny Nieznajomy
9. J’eu Les Poids
10. Od Może Do Może
11. Smoła
12. Persona Non Grata
13. Jestem Zwycięzcą?

Ocena: 9/10
Autor: Kaczka6661

1 Comment Recenzja płyty: Luxtorpeda – „A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki”

  1. Daniel

    Moim zdaniem „Mambałaga” wcale nie jest słabą piosenką. Od tych ciężkich piosenek musi być jakaś odskocznia. Coś co da nam radę jak się poukładać i coś co dam nam nadzieję ;)

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *