Moja przygoda z zespołem Lostbone zaczęła się późno, bo od koncertu, który miał miejsce w warszawskim klubie Tabu w 2012 roku. Była to część „Metalowej Trasy Roku” i tu także muszę się do czegoś przyznać – znalazłem się tam zupełnie przypadkiem. Po wysłuchaniu kipiącego emocjami występu mocno pożałowałem, że nie poznałem wcześniej tak świetnego bandu, a w ramach pokuty poprzysiągłem sobie zapoznać się z całym dotychczasowym dorobkiem warszawiaków. Jak postanowiłem, tak zrobiłem. I co? Do dziś dzień jestem fanem Lostbone i z wielką przyjemnością prezentuję Wam ich najnowszą płytę, która została opatrzona intrygującym tytułem „Not Your Kind”.

Recenzja płyty Lostbone - "Not Your Kind"

Mimo niewygórowanego stażu warszawski skład jeszcze nigdy nie zawiódł: częste, regularne koncerty i świetne płyty, na które wcale nie trzeba czekać zbyt długo. Czegoż chcieć więcej? Zespół pracuje na pełnych obrotach, co prognozuje wielki sukces w przeciągu kilku najbliższych lat. Potwierdzeniem moich słów jest album „Ominous” z 2012 roku, który poprzedził „Severance” zbierając przy tym szereg pozytywnych opinii.

Nie da się ukryć, że tak wielki sukces zawdzięczamy założycielowi zespołu, a zarazem gitarzyście, Przemkowi Łucyanowi, dla którego Lostbone od samych początków był oczkiem w głowie. Jego niedawne odejście z obozu Hellectricity utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że muzyk cały zasób swoich ogromnych możliwości wpakuje teraz w swoją pierwotną kapelę. Wygląda na to, że miałem rację i w przypadku „Not Your Kind” tak właśnie się stało.

Recenzja płyty Lostbone - "Not Your Kind"

Sam początek albumu nie zdradza nic odkrywczego. ‚Into The Pit’ i numer tytułowy to ta sama, znana z „Ominous” sprawdzona formuła tworzenia stylowych utworów. Hardcore’owa prędkość przeplata się tutaj z wysokiej jakości, dobrze skomponowanym metalem. Singlowy ‚Through Hell We Rise’ także utrzymany jest w odpowiednim dla Lostbone, mocarnym klimacie, do którego warszawiacy na przestrzeni lat przyzwyczaili swoich słuchaczy.

Czymże jednak byłaby nowa płyta bez niespodzianek i odważnych przedsięwzięć? Niezmienność akceptuje tylko w przypadku Motörhead, a od reszty kapel wymagam milowych kroków w przód i ciągłego podnoszenia poprzeczki. Wierzę, że tylko w ten sposób w dzisiejszych czasach można osiągnąć pożądany sukces. Ale do rzeczy. Czwartym utworem na płycie jest ‚Nothing Left’, na którym, ku zaskoczeniu usłyszymy głos Titusa z Acid Drinkes, co w połączeniu z refrenami Bartosza „Bartona” Szareka zaowocowało ciekawym mariażem stylistycznym. To zdecydowanie najbardziej klimatyczny utwór na całym krążku.

www.youtube.com/watch?v=HJuKd4ADFkU

Jeżeli jesteśmy już przy zaproszonych na „Not Your Kind” gościach, to pozwolę sobie wymieniać dalej: Pachu (Vedonist, Huge CCM) oprócz stworzenia oprawy graficznej albumu wspomógł także wokalistę w brutalnym ‚Not As Others’, a autorem i wykonawcą pierwszych solówek w historii Lostbone został nikt inny jak Daron z Frontside, który w ‚Wrecking Ball’ zagrał dwie fantastyczne, lecz jakże zawiłe partie. Na tym nie kończą się zaskakujące debiuty – Tomasz „Lipa” Lipnicki użyczył głosu w utworze ‚Monolit”‚ I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że zaśpiewał go po polsku. Gdy usłyszałem rodzime słowa chwilowo osłupiałem zastanawiając się, czy aby przypadkiem otumaniony po towarzyskim spotkaniu poprzedniego dnia nie włączyłem innego albumu, niż początkowo planowałem.

Na uwagę zasługuje także zamykający płytę ‚No Religion’, który w warstwie lirycznej zdradza kontrowersyjne poglądy muzyków. Dowiadujemy się bowiem, że religia to zło i bez jej istnienia wszystkim ludziom żyłoby się znacznie lepiej. W muzyce metalowej to w zasadzie nic nowego, ale w tym przypadku Barton rzuca całkiem nowe światło na tę dręczącą i oklepaną sprawę. Warto posłuchać także najkrótszego na płycie ‚Fuck This’, w którym oprócz kolejnego mocnego przesłania znajdziemy klasyczny, hardcore’owy powiew.

Recenzja płyty Lostbone - "Not Your Kind"

„Not Your Kind” to dwanaście dobrze skomponowanych, zróżnicowanych kawałków, obok których nie sposób przejść obojętnie. Warszawiacy odwalili kawał solidnej, przemyślanej roboty i nie ma co się oszukiwać, ten album nie ma słabych stron. Nie okrzyknę ich nowego wydawnictwa polską płytą roku, ale mam nadzieję, że przy takim rozpędzie stanie się to już niebawem. Spragnionych wrażeń odsyłam do naszego newsa, gdzie znajdziecie rozpiskę rozpoczynającej się trasy, którą z ogromną przyjemnością objęliśmy naszym patronatem medialnym. Do zobaczenia na koncertach!

Lista utworów:                                                                             

nyk1. Into The Pit
2. Not Your Kind
3. Through Hell We Rise
4. Nothing Left Feat. Titus
5. Pathetic
6. Monolit Feat. Lipa & Kosa
7. False Flag
8. No Turning Back
9. Fuck This
10. Wrecking Ball Feat. Daron
11. Not As Others Feat. Pachu
12. No Religion

Ocena: 9,5/10

Autor: Mateusz Dudziński

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *