Niedawno, nakładem Sony Music, ukazała się kolejna, 5. już, studyjna płyta od niemieckiego zespołu Guano Apes. Dzięki uprzejmości Sony Music Poland mamy możliwość i przyjemność zaprezentowania recenzji krążka zatytułowanego „Offline”.

Recenzja płyty Guano Apes - "Offline"

Muszę się szczerze przyznać, że do Guano Apes podchodziłem jak pies do jeża. Głownie dlatego, że muzyka tych Niemców kojarzyła mi się z hitowym, quasi-nu metalowym ,Open Your Eyes’ z 1997 roku, który został ograny we wszystkich stacjach radiowych do granic możliwości. Muzyka tej grupy od pierwszego mojego kontaktu wydała mi się niedojrzała, niezbyt porywająca i w jakiś sposób niekompletna. Co prawda w międzyczasie Guano Apes nagrali i opublikowali nawet przyjemny cover klasycznej piosenki z lat 80. Autorstwa Alphaville (,Big in Japan’), ale w dalszym ciągu nie zwracałem na tej zespół zbyt dużej uwagi. Podchodząc więc do odsłuchów najnowszego dzieła urodzonych w Getyndze muzyków z jednej strony wolny byłem od „podniety” związanej z ,Open Your Eyes’ czy ,Lords of the Boards’, z drugiej zaś musiałem uważać, by płyty tej nie zbagatelizować i ocenić ją możliwie najrzetelniej.

Jakże więc byłem szczerze zdziwiony, gdy pierwszy kawałek na płycie, zatytułowany ,Like Somebody’, okazał się być naprawdę fajnym otwieraczem. Szybkie tempo, charakterystyczny, intrygujący wokal i bardzo miły rockowy refren – to wszystko złożyło się w piosenkę naprawdę udaną, którą z chęcią mógłbym wysłuchać w radiu tego lata kilka razy.

GA - Offline2

Niestety kolejne piosenki, od ,Close to the Sun’ do zamykającego całość ,The Long Way Home’ tak dobre nie są i lekko zawodzą w kontekście bardzo udanego i po prostu trafionego „otwieracza”. Powielają one moim zdaniem błędy starego Guano Apes – rzadko kiedy potrafią słuchacza wciągnąć w wykreowany przez siebie świat, często są nie do końca przemyślane, a część z nich (,It’s not over’) jest po prostu nudnawa i zdecydowanie niezachęcająca do ponownego „zbliżenia się” z albumem. Co dziwne – chociaż ewidentne słabizny się na „Offline” zdarzają, to jednak dominują piosenki, które mają w sobie potencjał, który został jednak ewidentnie niewykorzystany.

Dobrym przykładem jest tutaj utwór następujący zaraz po ,Like Somebody’, czyli wspomniany już w tekście kawałek ,Close to the Sun’. Słuchając tej piosenki nie można oprzeć się wrażeniu, że coś „nie siadło” podczas jego nagrywania. Z jednej strony całość pomyślana jest niezwykle fajnie: wybijający się refren, szybkie, skoczne tempo, niezły bas i przyjemne gitary. Z drugiej zaś piosenka ta, chociaż słucha się jej raczej bezboleśnie, nijak nie jest w stanie wywołać u mnie przyspieszonego bicia serca. A wierzcie mi – próbowałem wiele razy. Za co jednak chwała temu albumowi, to fakt, że nie uświadczymy na nim piosenek, które od razu znienawidzimy. Owszem, niektóre są nietrafione, ale „Offline” wchodzi bez najmniejszych problemów i nie wywołuje w słuchaczu szczególnie negatywnych emocji.

youtu.be/sn0XaeZ1Nf8

Co jednak przeszkadza w zupełnie bezproblemowym zapoznaniu się z najnowszym krążkiem Guano Apes to jakość nagrania tego dzieła. Obecna muzyka rockowa niestety hołduje do granic możliwości skompresowanemu, bezpłciowemu dźwiękowi, w którym fizycznie nie da się oddzielić od siebie żadnych instrumentów – niezależnie jak różnych od siebie. Otrzymujemy więc brzmienie jednostajne, potężną ścianę dźwięku, bez żadnej przemyślanej, przyzwoitej chociaż, sceny czy efektu holografii. Szkoda, bo jak pokazują nowe gwiazdy amerykańskiej muzyki rockowej, czyli Rival Sons, da się nagrać w studiu cyfrowym znakomicie brzmiący, napełniony gęstym mięsem, materiał gitarowy, którego dźwięk nie tylko nie przeszkadza, ale i wspomaga doznania płynące z odsłuchów.

„Offline” wpisuje się również w inną, tym razem znacznie lepszą, tendencję charakteryzującą nowo wydane płyty. Mówię tu o sposobie ich wydania. „Offline” można bowiem nabyć w różnych formatach cyfrowych jako pliki, jako płytę CD („zwykły” jewel box, ale z dość grubą jak na obecne standardy książeczką) oraz, co kolekcjonerzy cenią sobie najbardziej, w wydaniu winylowym na trzech czarnych płytach. Na dodatego „Offline” jest zaskakująco tanie: za CD będziemy musieli wyłożyć ok. 30 złotych, a za wersję winylową niecałe 100, co przy obecnych standardach jest co najmniej godne pochwały.

GA - zdjęcie

Guano Apes nie jest zespołem, który bardzo cenię czy lubię. I ich najnowsza płyta w żaden sposób nie jest w stanie tego zmienić. Za mało na tym krążku prawdziwych emocji, za mało ognia i poweru, który powinien charakteryzować muzykę rockową. Nie jest to jednak krążek zły. Na „Offline” znalazło się przecież miejsce na jeden naprawdę udany kawałek oraz kilka co najmniej przyzwoitych, nie uświadczymy tutaj również za wiele momentów ewidentnej nudy czy chałtury. Wielbiciele i fani zespołu powinni się tą płytą zainteresować bez wątpienia. A inni? Mogą, ale nie muszą.

Ocena: 6/10

Autor: Bartosz Pacuła

Lista utworów:

,Like Somebody’
,Close to the Sun’
,Hey Last Beautiful’
,Numen’
,Cried All Out’
,It’s Not Over’
,Water Wars’
,Fake’
,Jiggle’
,The Long Way Home’

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *