Czasem dzieje się tak, że kapela która powstała w latach definiowania heavy metalu, nie miała szansy czy możliwości zarejestrowania i wydania swojego dzieła. Czasem dzieje się, że muzycy nie mogąc się między sobą dogadać kończą projekt. A czasem jest tak, że kapela jest efemerydą, która znika na przestrzeni lat i wydarzeń. Nie ważne, które z tych okoliczności weźmiemy pod uwagę, pod jedną z nich podepniemy włoskie Crohm.

508783

Zespół powstał w roku 1985 grając do 1988. I potem nic. Pustka. Żadnego wydawnictwa, nawet dema. Aż tu nagle, po 30 latach od daty powstania wychodzi ich debiut – „Legend and Prophecy”. Zanim jeszcze odpaliłem płytę, sugerując się okładką moje skojarzenia związane z ich muzyką poszły w stronę Cirith Ungol, sugerując się tytułami powędrowałem gdzieś w okolice Manowar, może Solstice.

Włączam. Otwierający numer „Kamikaze” to pędzący heavy. Pamiętacie takie zespoły jak Omen, Brocas Helm czy Liege Lord? Surowy, ale nie pozbawiony melodii heavy metal, towarzyszy nam przez większość płyty. Panowie wiedzą czego od muzyki chcą. Wokalista Sergio Fiorani dysponuje szorstkim, nieoszlifowanym wokalem, śpiewając bardzo gardłowo z lekką chrypą. Jednak nie jest monotonny, potrafi odnaleźć się zarówno w bardzo energicznych heavy metalowych numerach jak „Every Night” czy „Town after Town” jak i w melancholijnych, ale nie pozbawionych pewnego patosu balladach jak „Mountains”. Jego głos ma pewną piękną właściwość – oddaje w pełni charakter utworu w którym jest wykonywany. Jest autentyczny, nie ma tu grama ściemy czy nieszczerości. Sergio wie co może, a czego nie może zrobić i się z tym nie kryje. To wokalista swojej epoki. Ducha epoki dawnego heavy metalu ze zdwojoną mocą przywołują także gitarzysta Claudio Zac Zanchetta oraz basista Riccardo Taraglio. Skomponowali oni muzykę będącą wynikiem bezpośredniej fascynacji Omen czy Manowar z czasów „Battle Hymns” albo „Into Glory Ride”. Czyli muzykę, która powstawała w „ich epoce”. Panowie są także rozsmakowani w akustykach. Wystarczy przywołać „Town after Town” czy tytułowy „Legend And Prophecy”. Są to kompozycje bardzo melancholijne, ale i podniosłe. Słychać w ich grze tęsknotę za czymś. Ale właśnie? Za czym? Może za czasami gdy heavy metal był prawdziwy?

www.youtube.com/watch?v=uaK6x3RO1z4

Oczywiście, nie brakuje tu ostrej heavy metalowej jazdy, nawet z pogranicza speed metalu jaką serwują nam chociażby w utworze „A Long Day Has Begun”. Wtóruje im perkusista Marco Manganaro. Słychać bardzo wyraźnie inspiracje Black Sabbath i Manowar w jego grze. Wpasowuje się zarówno w ballady, będąc oszczędnym w grze nie psując nastroju takich utworów, jak i ostre, szybki utwory będąc jak huragan, gdy tylko jest to potrzebne.

Crohm są wytworem i dzieckiem swojej epoki. Ta płyta wyszła za późno. 30 lat za późno. Słuchacz od samego początku nie ma żadnych wątpliwości co do tego, co chcą mu zaoferować muzycy. Im samym chyba brakuje starych czasów, czasów prawdziwego metalu. Odwołując się do tytułu albumu – na pewno legendą jest gatunek,który wykonują ale jaka jest przepowiednia? Powrót true metalu? Zobaczymy. Co do samej płyty można przyczepić się do słabej jakości nagrania, co może co po niektórych razić w uszy. Ale po dłuższym zastanowieniu wpadła mi do głowy taka myśl – a może Crohm chciało pokazać jakość, w której nagrywano w ich czasach? Jakość szorstką, nieoszlifowaną, wychodzącą „prosto spod łapy” muzyka? Pomyślcie o tym.  Płyta nie jest odkrywcza, nie jest tez innowacyjna, pewnie wiele osób o niej zapomni, a jeszcze więcej w ogóle jej nie pozna. Ale myślę, że warto chwilę nad nią usiąść. Potrafi wprawić w konsternację – gdzie podziało się ostatnie 30 lat muzyki metalowej, i kiedy ten gatunek tak się popsuł? Panowie nie są młodzi,  na wszystko patrzyli z boku. Może ta płyta wzywa do „heavy metalowego powstania”, może jest płaczem ludzi, którzy mają dość metalowego zepsucia, może jest to ślad który chcą zostawić ludzie świadomi że kiedyś przeminą? Pytań jest wiele, odpowiedzieć musi sobie każdy indywidualnie. Ode mnie ta płyta otrzymuje 7/10.

 

Jeremi „Jerry” Kołecki

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *