Dzięki uprzejmości wydawnictwa In Rock mieliśmy możliwość zapoznania się z ich nowością wydawniczą – biografią Metalliki „Bez przebaczenia”. Czy warto zapoznać się z tym dziełem, skoro na rynku jest obecnie prawdziwy wysyp książek o muzyce?

Recenzja biografii Metalliki - "Bez przebaczenia"

Napędzony hypem z okazji koncertu Mety w Warszawie ostatnimi czasy „wsysnąłem” kilka biografii tego zespołu. Jedną z nich była właśnie ta, którą teraz recenzuję, czyli książka „Bez przebaczenia” od Joela McIvera. Sytuacja z tą publikacją jest o tyle dziwna, że już kiedyś mogliśmy ją zobaczyć na polskim rynku. Było to w 2006 roku, gdy do rodzimych księgarń trafiła książka „Sprawiedliwość dla wszystkich”. Czym więc różnią się te dwa tytuły (poza, oczywiście, tytułami)? Rozmiarem i zawartością; „Bez przebaczenia” jest po prostu wzbogaconą o kilkadziesiąt stron relacjonujących ostatnie lata Metalliki wersją „Sprawiedliwości…”.

Dodatkowo polskie wydanie tego dzieła zostało także uzupełnione posłowiem Roberta Filipowskiego, który na kilku stronach zrelacjonował najnowsze dzieje Metalliki. Tak więc kupując tę monografię zapewniamy sobie przegląd przez całą historię Metalliki – od narodzin poszczególnych członków zespołu, aż do roku 2014 i światowej trasy „By Request”.

Metallica - recenzja HeavyRock

Po przeczytaniu tej publikacji (a nawet już w trakcie jej czytania) jedna rzecz bardzo rzuciła mi się w oczy: „Bez przebaczenia” to książka, która ma dwa zupełnie odmienne od siebie oblicza. Pierwsze z nich jest szalenie profesjonalne. Mówię tutaj o ogromnej i świetnie wykonanej przez McIvera robocie w zebraniu maksymalnie wielu faktów dotyczących Metalliki „do kupy” i spisaniu ich w interesujący sposób. Autorowi książki udało się dotrzeć do naprawdę wielu osób związanych nie tylko bezpośrednio z samym zespołem, ale także po prostu z ostrzejszą muzyką, dzięki czemu powstała wielobarwna, mozaikowa opowieść, w której nie brakuje ciekawych postaci i ich jeszcze ciekawych wypowiedzi i którą czyta się dosłownie jednym tchem. McIver z powodzeniem zagłębia się w historię Mety i analizuje ją także pod wieloma kątami, zdając sobie sprawę, że niewiele jest sytuacji czarno-białych.

Na dodatek autor zdecydował się na ciekawy, odmienny od wszystkiego co widziałem wcześniej, zabieg. Otóż „normalne” rozdziały przeplatają się z nazwanymi tutaj „Prawdami”. W tych „Prawdach” autor książki stawia hipotezy (nazwane, nie wiedzieć czemu, „mitami”), a potem stara się na nie odpowiedzieć. Chociaż mógłby to zrobić „jak Bóg przykazał” (czyli w zwykłych rozdziałach) i nikomu krzywda by się nie stała, to cieszy fakt, że autorzy książek poszukują swojej własnej drogi i starają się urozmaicić swoje publikacje jak tylko się da.

youtu.be/IZ7Aif5aXlQ

Drugie oblicze „Bez przebaczenia” jest niestety mroczniejsze. Gdy osobiście pomyślę o autorze książki o zespole widzę kogoś pokroju historyka, który z perspektywy czasu stara się zebrać i maksymalnie obiektywnie przekazać fakty czytelnikowi. Tymczasem McIver zapomniał chyba jakie ma zadanie, ponieważ ma nieznośną i okropną tendencję do narzucania swojego zdania czytelnikowi. Widać, że jest fanem zespołu (a raczej fanem czterech pierwszych płyt) i reaguje w książce bardzo emocjonalnie, co jest zwyczajnie niedopuszczalne w profesjonalnych biografiach.

To wszystko można przełknąć, gdy mowa o pierwszych czterech/pięciu albumach Mety. Gorzej, gdy autor dochodzi do nowszych krążków – poziom jego chamstwa i agresji mocno wtedy wzrasta (a szczytem było, gdy miłość niektórych fanów do takich piosenek jak „Fuel” czy „Memory Remains” przyrównał do gwałtu na dziewczynie, którego jacyś barbarzyńcy dokonali na Woodstocku ’99).

"Bez przebaczenia" - recenzja HeavyRock

Na sam koniec parę słów o polskim wydaniu. Wydawcą tej książki jest In Rock, czyli firma, która ma na swoim koncie kilka świetnie wydanych książek (autobiografia Ozzy’ego czy np. książka o AC/DC). Niestety „Bez przebaczenia” tak dobrze wydana nie jest. Dostępna jest tylko w miękkiej, szybko niszczejącej okładce, nie uniknięto także kilku prostych i śmiesznych błędów w tłumaczeniu (dla przykładu: Chthulu zamiast Cthulhu itd.). Nie zrozumcie mnie źle – jest dobrze, ale In Rock stać na więcej.

Czy warto więc „Bez przebaczenia” nabyć? Trzeba sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy przeszkadza nam, jeśli ktoś w biografii w bezczelny, nieprzyjemny sposób stara się nam narzucić swoje zdanie. Jeżeli nie, to śmiało po tę książkę sięgajcie. Ogrom ciekawostek oraz faktów jest potężny i powinien zadowolić nawet najwybredniejszych fanów Metalliki. Jeżeli zaś przeszkadza, to sięgnijcie lepiej po książkę znakomitego jak zawsze Micka Walla (polecam!). Oszczędzicie sobie naprawdę wielu nerwów.

Ocena: 7/10

Autor: Bartosz Pacuła

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *