Frontman Lamb of God, Randy Blythe, potwierdził, że uczestniczył w memoriale ku pamięci wokalisty GWAR, Dave’a Brockiego, który zmarł 23 marca, o czym pisaliśmy na łamach naszego portalu. Randy, który uważał Dave’a za swojego przyjaciela, po spotkaniu postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami na Instagramie. Jego wypowiedź tłumaczymy poniżej:

Byłem jedną z trzech przemawiających osób, które nie były częścią GWAR. To był dla mnie komplement i honor.
Gdy umiera ktoś, kogo kochasz, odczucie braku tej osoby rośnie do czegoś olbrzymiego i ciężkiego do opanowania, dopóki nie pozwolisz temu odejść. Taka jest natura smutku, tak działa żałoba.
Próbowałem zrobić tak, żeby Brockie był ze mnie dumny i nawet trochę przekrzykiwałem innych podczas przemowy, co IDEALNIE PASOWAŁO do pogrzebu Dave’a.
To była prywatna sprawa, tylko dla przyjaciół i rodziny, a zjawiło się tam kilka setek hałaśliwych, płaczących ludzi, więc możecie sobie jedynie wyobrazić, jak będzie wyglądał publiczny memoriał w sierpniu. Niezaproszonemu fanowi udało się mnie nawet wkurzyć.
Powinno być to oczywiste, ale widocznie ludzie stali się w tych czasach zbyt głupi, więc muszę to powiedzieć: Po pierwsze, jeśli nie jesteś zaproszony, nie pokazuj się na pogrzebie. To nie występ, nie ważne kto zmarł. Po drugie, jeśli już się na nim zjawisz, to bądź cicho i zachowaj szacunek. Nie podchodź, nie mów mi, jaki jestem niesamowity, nie zaczynaj się uśmiechać, nie pokazuj rogów i nie proś o fotografię.
Zrobiłem zdjęcie, ponieważ mogłem zrobić albo to, albo kłócić się z idiotycznym dzieciakiem, ale SERIO, koleś? Oczywiście, fakt, że takie coś miało miejsce, również IDEALNIE PASUJE do całej sytuacji, ponieważ Brockie pewnie śmieje się teraz ze mnie, że jestem wkurzony (Pieprz się, bracie).

Randy Blythe (Lamb of God) potępia zachowanie fanów podczas prywatnego memoriału Dave'a Brockiego

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *