Mike Portnoy w rozmowie z Loudwire (wideo poniżej) został zapytany o ostatnie doniesienia, jakoby w ramach nowej supergrupy miał nagrać razem z Davidem Ellefsonem (Megadeth) i Alexem Skolnickiem (Testament) album metalowy. Mike nie zaprzeczył i odparł tak:

Wciąż muszę wyrażać się tajemniczo, ponieważ nie wydaliśmy oficjalnego oświadczenia. Jednak wskazywałem na to, co się dzieje i z kim pracuję.

Panuje błędne przeświadczenie, że to mój metalowy projekt, ale tak nie jest. To coś, nad czym pracuję na równych zasadach z pewnym basistą i pewnym gitarzystą. To nasz projekt. I jeśli wykonaliście pracę detektywistyczną na Twitterze, to wiecie kto tkwi w tym ze mną. Nie jesteśmy jeszcze jednak gotowi na oficjalne ujawnienie się, ale wydarzy się to w bardzo, bardzo niedługim czasie.

To świetny, świetny album metalowy, który nasza trójka napisała i nagrała wspólnie, a wielu innych naszych przyjaciół i gości do nas dołączyło. Więcej informacji wkrótce, ale, jak dla mnie, to wspaniałe metalowe wydawnictwo, bo… Odkąd odszedłem z Dream Theater grałem w zespołach progresywnych, klasycznie rockowych i alternatywnych, ale nie miałem prawdziwego, thrashowego wydawnictwa – poza koncertami Metal Allegiance, w których brałem udział, ale to działo się na żywo. Więc, tak, jestem podekscytowany.

Wcześniej Mike zdradził stronie MikePortnoyWarriors.com, czego możemy spodziewać się po tym nowym projekcie:

Jest oczywiste, że to wzięło się z mojego udziału w Metal Allegiance i cały album to zupełnie nowa muzyka. Mam okazję na maksa zapodać podwójną stopę, co mogłem wcześniej tylko chwilami pokazywać w Dream Theater, czy Avenged, czy Adrenaline Mob. To jest więc album na pełen gwizdek. Ale cały album nie jest thrashowy. Tzn., ten album to jakby historia metalu; są momenty, w których słyszymy w całej okazałości thrash z połowy lat ’80 – Exodus, Slayer, wczesną Metallikę, Metallikę z „Kill’EM All” – kawał tego bardzo, bardzo to przypomina. Ale są też momenty, które wchodzą bardziej w lata ’90 i rzeczy typu Alice In Chains. To więc niemal taka historia metalu w pigułce. Zdecydowanie pokazałem swoje metalowe korzenie. Było świetnie. Naprawdę, naprawdę fajnie. Nie mogę się doczekać, aż ludzie to usłyszą.

Dajcie nam na wokalu Anselmo, Billy’ego, Arayę, Zetro… cholera, może nawet Hetfielda i w ciemno ogłaszamy płytę roku.

mike portnoy david ellefson alex skolnick

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *