Phil Anselmo w wywiadzie dla The Aquarian Weekly udzielił rady młodym zespołom:

Wychodźcie i grajcie koncerty. To jedyny sposób, w jaki jeszcze jakkolwiek robimy różnicę. Musicie być gotowi, samowystarczalni i musicie być otwarci i uczciwi wobec siebie; pomimo ego. Musicie potrafić się komunikować. A mówiąc z muzycznego punktu widzenia, nie próbujcie być naśladowcami, bądźcie innowatorami. Podkreślam to. Możecie być innowatorami w ramach gatunku i stworzyć subgatunek. A potem ktoś wymyśli mu jakąś nazwę. [śmiech]

W tej samej rozmowie Phil opisał historię pokazującą, w jaki niespodziewany sposób wiele może się odmienić:

Opowiem wam prawdziwą historię. W trakcie naszej pierwszej wyprawy do Europy musieliśmy dzielić busa z takim zespołem jak Annihilator. Jest tam paru fajnych kolesi. Judas Priest to indywidualności; Rob Halford to świetny gość, Glenn Tipton także, i można by tak dalej. Wszyscy oni są fantastycznymi kolesiami. Ale nie widujesz się z nimi za często, a ówcześnie nadal byliśmy nieznani. Nienawidzili nas w Europie. I myślę, że w pewnym stopniu dlatego, że źle nas rozumiano. Fani przychodzili oglądać Judas Priest i Annihilator, a nas nienawidzili. Więc to działało na naszą niekorzyść. A ich ekipa pełna była dupków. Ich manager trasy był notorycznym palantem na wielu płaszczyznach przez całą swoją karierę. A to robi ogromną różnicę, kiedy jesteś na 3-miesięcznej trasie. To było więc potworne doświadczenie.

Ale potem, ni stąd ni zowąd, Skid Row zabrali nas w trasę. A naprawdę nie potrzebowali zabierać ze sobą takiej heavy-metalowej kapeli. Ale mieli jaja, żeby to zrobić, kiedy my – doprawdy – byliśmy najbardziej nieobliczalni. Byli bardzo pomocni, ich ekipa była solidna i wszyscy byli super w porządku. Postanowiliśmy tam i wtedy, że za takim modelem chcemy sami podąrzać. Był to model, który chcieliśmy odtworzyć dla innych zespołów. Chylę ogromnie czoła przed Skid Row za to, pomimo, że ich publika wolała nas [śmiech]. Taki mały kuksaniec dla moich braci, bo wiedzą, że mam poczucie humoru.

phil anselmo

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *