W 1982r. Ozzy Osbourne, będąc pod oczywistym wpływem, odlał się na cenotaf w teksańskim Alamo. Żeby było zabawniej, zrobił to w sukience, albowiem Sharon chowała mu ówcześnie rzeczy, żeby nie mógł wyjść i przepaść przed koncertem. Ozzy rzekomo sądził, że za miejsce ulgi nie służył mu słynny grobowiec-pomnik upamiętniający poległych w walce o niepodległość stanu w słynnej bitwie, lecz zwykła kupa gruzu. Aresztowano go, lecz wyszedł za kaucją $40 wpłaconą przez promotora koncertu, który miał tam miejsce dzień później. Po fakcie dożywotnio zakazano mu grania w San Antonio, lecz zdjęto ten zakaz dekadę później po tym, jak Ozzy wpłacił $10.000 na rzecz Daughters of The Republic of Texas – organizacji dbającej o Alamo, ziemię stanowiącą niemal świętość dla obywateli Teksasu.

Wcześniej donoszono, że Ozzy odprowadził mocz na mury Alamo, jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych, lecz to nieprawda i – jak mówi lokalny przewodnik – gdyby tak było, „policja, zamiast go aresztować, spałowałaby go niemal na śmierć.”

Od incydentu minęły 33 lata. Wczoraj, 5 listopada, Ozzy wrócił do San Antonio, by oficjalnie przeprosić za swoje zachowanie, co zostanie sfilmowane przez jego syna w ramach nowego programu kręconego dla kanału History. Władze czują się „bardzo bardzo dobrze w zw. z faktem, że czyni wysiłki wobec naszego wspaniałego miasta, by przeprosić za czyny niezbyt trzeźwego człowieka.”

ozzy osbourne alamo arrest

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *