W jednym z wywiadów jakiś czas temu Ozzy Osbourne wspomniał, że nie bawił się najlepiej na pożegnalnej trasie Black Sabbath. Teraz w wywiadzie dla Kerrang! poproszono Księcia Ciemności o rozwinięcie tamtej myśli. Jak odparł:

Po pierwsze, nie podobało mi się, że Billa Warda nie było tam z nami. Ludzie obwiniają za to mnie, ale to naprawdę nie była moja wina. W Sabbath nie mieliśmy w ogóle kurwa czasu pobyć razem, ciągle musieliśmy jechać dalej, i żałuję, że nie udało się z Billem. Tommy zagrał świetnie, ale to nasza czwórka to zaczęła i nasza czwórka powinna to była zakończyć. Te ostatnie gigi w Birmingham były słodko-gorzkie, bo jak pomyślisz jak daleko zaszliśmy i jak wiele zrobiliśmy, byłoby dobrze dzielić to razem. Może jeszcze kiedyś zagramy ten ostatni koncert, nie wiem.”

Zapytany o to, czy trudno było wrócić do Sabbath po tylu latach kariery solowej, odpowiedział:

Tak, momentami było trudno, ale wszyscy jesteśmy już starsi i poradziliśmy sobie z tym. To nie jest Ozzy Osbourne & Black Sabbath, ale samo Black Sabbath, którego stanowię tylko ćwiartkę. Czasami mam wrażenie, że ludzie chcą, żebym chwilami był mniej „Ozzym”, ale mogę być tylko sobą.

Warto przypomnieć, że 12 maja Bill Ward, Tony Iommi i Geezer Butler mieli okazję spędzić razem trochę czasu przy okazji odbierania nagrody Grammy za całokształt kariery:

bill ward tony iommi geezer butler grammy 2019

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *