W nowym wywiadzie dla The Times, Ozzy Osbourne tak powiedział o Tonym Iommim, swoim koledze z Black Sabbath:

Czy lubię z nim pracować? Nie bardzo. Czy lubię go jako osobę? Tak, kocham go. Ale jeśli ktoś by mnie zapytał, „Czy Black Sabbath miało lidera?” Powiedziałbym, że to Tony Iommi, bo bez jego riffów nadal siedzielibyśmy w jebanej salce prób z palcem w dupie, pytając, „Co dalej?”

Powiem wam, jak było [na pożegnalnej trasie Black Sabbath]. To jak kiedy jest się młodym i poznaje się dziewczynę, Zuzię, a potem się z nią zrywa i nie widzi się jej przez 30 lat. Nagle okazuje się, że jest w mieście i myślisz, „Zadzwonię do Zuzi”, bo w pamięci masz tylko te dobre chwile, dokładnie pamiętasz jeden dobry tydzień i myślisz sobie, „Pamiętam ten tydzień, było cudownie.” Ale potem zaczynasz myśleć, „Kurwa, zapomniałem, że przez 4 lata i 3 kwartały było do dupy.”

Teraz bawię się świetnie [na swojej pożegnalnej trasie]. Mam nad wszystkim kontrolę i jest znacznie lepiej. Czerpię większą przyjemność z grania koncertów.

W zeszłym roku Książę Ciemności powiedział nieco więcej o tym, dlaczego pożegnalna trasa Sabbath nie była dla niego zbyt przyjemnym doświadczeniem:

Na trasie Sabbath nie wolno ci się kurwa dobrze się bawić. Wszystko jest nazbyt serio. Tony rzucał się na mnie, „Nie gadaj, gdy gram kurwa solówki.” Ja na to, „Ok, jesteś pewien? Bo większość jebanych utworów to solówki. Intro to pieprzone 5 minut, a potem śpiewam przez jakieś 2 sekundy i potem następne 5 minut nic.” W mojej solowej kapeli chcę się dobrze bawić, o to dla mnie chodzi w muzyce. Nie jestem poważnym kurwa śpiewakiem. Jestem tylko frontmanem, który stara się rozbujać tłum na przodzie.”

We wrześniu br. natomiast tak podsumował swoje ostatnie doświadczenie w macierzystej kapeli:

W Sabbath spędziłem 9, albo 10 lat, ale nie byłem z nimi przez ponad 30. Tam jestem tylko wokalistą. U siebie robię, co chcę. W Sabbath krzywo na mnie patrzeli za bycie Ozzym. Nie wiem… no bo za kurwa innego?

Z kolei Tony Iommi, zapytany o powyższy komentarz Osbourne’a, odpowiedział:

Czytałem to, ale nie wiem, o co mu chodzi. Ja bawiłem się świetnie grając z nimi, a Ozzy nigdy o niczym mi nie wspomniał. Sprawiał wrażenie, jakby mu się podobało, mieliśmy ubaw, więc nie wiem. Możliwe, że jego słowa zostały wyjęte z kontekstu.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *