„Trudno, gdy nie gra się popularnego w Polsce prog rocka, thrash lub folk metalu. My postawiliśmy na melodyjne rockowe/hard&heavyrockowe utwory, a taka muzyka jest uważana przez większość dobrych muzyków za zbyt prostą. I nie ma znaczenia, że część dobrych wymiataczy, których przesłuchiwaliśmy, nie umiało odnaleźć się w naszych utworach pod kątem „feelingu” lub odkrywało, że technicznie wcale nie są one proste do zagrania. Po prostu, tak to u nas w kraju działa” 

Crimson Rockets nie zamierzają jednak przechrzcić brzmienia na prog, thrash czy folk. Choć postanawia zmienić język: z angielskiego na polski. Dlaczego to takie trudne i kiedy możemy spodziewać się płyty, której tytuł poznajemy chyba jako pierwsi?

Przybliżcie w skrócie swoją historię tym czytelnikom HR, którzy być może nie mieli jeszcze okazji zetknąć się z Crimson Rockets.

Kamila Apryas: Nasz zespół założyliśmy w lutym 2012 roku razem z Patrykiem Falkowskim – gitarzystą oraz twórcą muzyki. Wcześniej graliśmy w innych zespołach, ale dopiero w tym poczuliśmy, że to jest to. Po wielu miesiącach poszukiwań do składu dołączył klawiszowiec Kamil Słoniewski, który również tworzy muzykę i to jego solówki słyszycie w naszych utworach. Realizuje on wstępnie także nagrania wszystkich naszych kawałków tak, że gdy wchodzimy do studia, wiemy jak mniej więcej będą wyglądać nasze utwory. To bardzo pomocne, bo godziny w studiu przeznaczamy już głównie na nagrywanie, a nie poszukiwanie najlepszych partii. Dzięki współpracy z Mateuszem Małujem (basista) i perkusistami: Maćkiem Zbierskim, Benjaminem Jonathanem Kołakowskim nagraliśmy i wydaliśmy swój pierwszy album “Crimson Rockets EP” 23 października 2015 roku. Na nowej płycie pomagali nam perkusiści: Wojtek Krzywoń i Dawid Artyszuk oraz wyżej wspomniany basista – Mateusz Małuj. Do tej pory można nas było usłyszeć na Ursynaliach, Juwenaliach UKSW, Unikatowym Festiwalu Offowym UFO Open Stage 2015 i 2016 – największym festiwalu kultury młodzieżowej w Warszawie oraz jako wsparcie dla Fundacji Rak’n’Roll. Graliśmy przed takimi kapelami jak: Riverside, Coma, Happysad, Power of Trinity, Chemia, Muchy, The Sixpounder, Venflon, OCN, Ametria i in. Zdobyliśmy Grand Prix Letniej Sceny VooDoo Club 2016; zakwalifikowaliśmy się do III etapu eliminacji Antyfestu Antyradia 2016. Dotarliśmy do finału Międzynarodowego Festiwalu Emergenza Polska 2015. To tylko niektóre z naszych dotychczasowych osiągnięć. Kamil Słoniewski zdobył wyróżnienie dla najlepszego klawiszowca w konkursie RockOn w Wesołej, a wokalistka Kamila Apryas zachwyciła swoim głosem jurorów II edycji The Voice of Poland zapewniając sobie miejsce w drużynie Patrycji Markowskiej. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nas jeszcze więcej zapraszamy na naszą stronę crimsonrockets.com lub fan page na Facebook.com/CrimsonRockets.

W obecnej chwili trzon Waszego zespołu stanowi trio uzupełnione muzykami sesyjnymi. Tak trudno w Warszawie o stałą sekcję rytmiczną?

Patryk Falkowski: Trudno, gdy nie gra się popularnego w Polsce prog rocka, thrash lub folk metalu. My postawiliśmy na melodyjne rockowe/hard&heavy rockowe utwory, a taka muzyka jest uważana przez większość dobrych muzyków za zbyt prostą. I nie ma znaczenia, że część dobrych wymiataczy, których przesłuchiwaliśmy nie umiało odnaleźć się w naszych utworach pod kątem „feelingu” lub odkrywało, że technicznie wcale nie są one proste do zagrania. Po prostu, tak to u nas w kraju działa. Jesteśmy więc w tym miejscu muzycznie, gdzie nie możemy grać z początkującymi drummerami, a ci dobrzy wolą grać co innego (śmiech).

Kamila Apryas: Trochę z łezką w oku wspominamy jednego drummera, który przyjechał do Warszawy ze Śląska i grał z nami przez chwilę, aż… nie postanowił na ten Śląsk wrócić. Myślę, że może po prostu mamy pecha, ale nie tracimy nadziei, że kiedyś uda się znów skompletować cały skład. Nabór jest cały czas otwarty, więc kolego lub koleżanko, którzy przeczytacie ten wywiad… odzywajcie się, jeśli muzyka Wam przypadnie do gustu.

Można gdzieś jeszcze kupić lub odsłuchać Waszą pierwszą płytę?

Kamila Apryas: Jak najbardziej. Fizycznych krążków zostało nam już tylko 10, wciąż można zakupić takowe na nuplays.pl, w cenie z mp3. Utwory mp3 można pobrać z iTunes, GooglePlay Amazona i wielu innych. Słuchać nas można na Spotify, TIDAL, Deezer, Shazam – tam znajdują się wszystkie nasze utwory, które do tej pory ujrzały światło dzienne.

Jak sami dziś, z dystansu oceniacie debiutancki album?

Kamila Apryas: Może wyjdziemy na nieskromnych, ale trudno oceniać z dystansu coś, co, umówmy się, było dla nas wtedy dość dużym osiągnięciem. Płytę wydaliśmy własnym sumptem, na koncertach rozchodziła się niczym świeże bułeczki…  A i zebraliśmy bardzo dużo dobrych recenzji. Buzia cieszy się na samo wspomnienie. Jeśli chodzi o walory muzyczne, to chyba jednak nie nam oceniać, bo z każdą piosenką jesteśmy zżyci i wciąż gramy niektóre na koncertach. Choćby utwór otwierający płytę “Last Moment of Life” czy utwory “Meltdown”, “Guilty” i “Breaking Down”, do których klipy możecie zobaczyć na YouTube. Oczywiście nie obstajemy przy tym, że była to płyta wybitna, z tych, które zmieniają historię rock’a, a i brzmienie też mogło być stanowczo lepsze, ale cieszymy się z tego, że jest.

Crimson Rockets był dotychczas zespołem anglojęzycznym. Dlaczego postanowiliście to zmienić i jak odnajdujecie się, tworząc w języku rodzimym?

Kamila Apryas: Mimo że uwielbiamy tworzyć po angielsku i słuchać anglojęzycznych utworów, parę osób zarzucało nam, a parę doradzało, żebyśmy jednak zaczęli tworzyć w rodzimym języku. Nie jesteśmy aż tak zadufani w sobie, więc rad posłuchaliśmy (śmiech). Postanowiliśmy, że damy sobie szansę, tworząc po polsku, z nadzieją że otworzy się parę drzwi, które dotychczas były zamknięte i dotrzemy do szerszej publiczności. A tworzenie po polsku nie jest takie łatwe, jakby na pierwszy rzut oka mogło się wydawać. W trakcie procesu odkryliśmy, co może wydać się truizmem, że język angielski trochę nas rozpieścił. Nie tylko, jeśli chodzi o sposób wypowiadania samogłosek, ale chociażby o tak trywialną rzecz, jak ilość sylab w słowach. Nagle okazało się, że mamy zbyt mało czasu rytmicznie w zwrotce na wypowiedzenie tego, co byśmy chcieli, bo większość wyrazów z przesłaniem, metafor, w większości ma trzy sylaby i więcej. A kiedy wspomnimy o akcencie, którego na co dzień nie zauważamy, robi się coraz ciekawiej. Nie chcemy narzekać, pewnie z tymi samymi problemami mierzy się większość muzyków w tym kraju, co czasami słychać, ale walczymy i nie zamierzamy się poddawać. Nie jesteśmy wybitnymi tekściarzami, ale najgorszymi chyba też nie, więc mamy nadzieję, że nasze teksty przypadną Wam do gustu.

Jakie jeszcze zmiany czekają słuchaczy przy okazji nowego krążka?

Patryk Falkowski: Poza zmianą języka, w którym Kamila będzie do Was śpiewać, na pewno poszliśmy do przodu jako kompozytorzy. Będą to wciąż melodyjne rockowe utwory, do których można będzie poskakać i przy których dobrze się bawić nie tylko na koncertach, ale sami już dostrzegamy, że są bardziej rozbudowane, ciekawsze pod względem melodii i pomysłów. Mamy nadzieję, że osoby słuchające ich, które mają już poprzednią płytę, również dojdą do takich wniosków.

Na jakim jesteście etapie, jeśli chodzi o nową płytę? Ile jeszcze możemy się o niej dowiedzieć jako pierwsi?

Patryk Falkowski: Płyta ukaże się jesienią i będzie zawierać 9 utworów. Obecnie nagraliśmy pięć kawałków, które oczekują na mastering, w najbliższych tygodniach nagramy kolejne cztery. Większość jest już gotowa, oczekuje jedynie dogrania terminów z HZ Studio, w którym nagrywamy.

Kamila Apryas: Myślę, że możemy zdradzić, że tytuł płyty to “Borderline”. Teksty będą poruszały tematy dość graniczne: obsesje, nonkonformizm, fanatyzm, depresja czy ogólny weltschmerz. Może nie są to tematy proste, ale lubimy pisać (i słuchać) o rzeczach, które nas nurtują, poruszają, zmuszają do przemyśleń.

Kiedy będziemy mogli usłyszeć jakieś nowości z tego albumu?

Kamila Apryas: Już pod koniec lipca wydamy pierwszy singiel – piosenkę o tytule „Wartości” i teledysk do niej. Drugi singiel – „Nieznany świat”, promujący płytę ukaże się wkrótce po pierwszym, bo pod koniec wakacji.

Czym jest Projekt Mezalians?

Kamila Apryas: Założeniem Projektu jest interpretacja wierszy Mariusza Jagiełły przez muzyków związanych z polską sceną rockową. Mariusz Jagiełło to warszawski poeta, felietonista i współorganizator zlotu fanów Pearl Jam. Ma na swoim koncie tomik poezji „Człowiek z Brudnopisu”. Mariusz zaprosił nas do współpracy ponieważ chciał, by jego wiersze zaśpiewały bądź zinterpretowały osoby związane z rockiem. Wśród nich byli m.in. Paweł Małaszyński, Tomasz „Lipa” Lipnicki, Tomek „Oley” Olejnik czy Paweł Świtkowski. Bardzo się zajaraliśmy tym projektem i z wiersza Mariusza „Pozwól być” powstała piosenka i teledysk do niej, który możecie oglądać na YouTube i słuchać w muzycznych aplikacjach.

Jak wygląda Wasza aktywność koncertowa?

Kamila Apryas: Po bardzo koncertowych ostatnich latach, postanowiliśmy skupić się na razie na stworzeniu nowego materiału i nagraniu go. Ale zaraz po wydaniu płyty mamy zamiar znów zacząć koncertować, bo bardzo już tęsknimy za kontaktem z publicznością.

Gdzie możemy na bieżąco śledzić w Sieci poczynania Crimson Rockets?

Kamila Apryas: Mamy swoją stronę crimsonrockets.com, Facebooka (facebook.com/CrimsonRockets)i Instagram (instagram.com/crimsonrockets), na które dostaniecie się z naszej strony lub poprzez wyszukiwarkę. Zapraszamy do śledzenia!

Dziękujemy za rozmowę – ostatni słowo należy do Crimson Rockets!

Kamila i Patryk: Do zobaczenia na koncertach i w sieci! Bawcie się epicko and stay rock(ets)!

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *