Cześć! Dawnośmy nie gadali na łamach prasowych. Nadchodząca nowa płyta to dobra okazja ku temu. Jak tam morale w zespole?

O: Cześć. Jest OK. Powoli przygotowujemy się do sezonu koncertowego.

X: Ćwiczymy wspólnie ruch sceniczny, a Bloodseeker pracuje nad konferansjerką. Uczy się nowych kawałów do opowiadania w przerwach pomiędzy numerami oraz ogarnia zabawy z publicznością, których nauczył się na kursie animacji czasu wolnego. Będzie fajnie!

Tytuł „Grinding Bombing Thrashing” jest wielce intrygujący. Któż za nim stoi?

X: Przyznam się, że tytuł to moja wina. Pewnie też chciałbyś się dowiedzieć dlaczego taki, ale jeśli nie, to i tak powiem. Pierwsze primo, krótko oddaje to, co staramy się zrobić naszą muzyką, czyli rozpierdol i jeszcze trochę rozpierdolu. Tytułowe mielenie, bombienie i nakurwianie to właśnie te rzeczy, które słuchacz powinien mieć w głowie słuchając naszych numerów. Lekko zahaczamy tu również o style, między którymi się poruszamy. Drugie primo, tytuł drugiego longpleja to takie małe nawiązanie do zespołu, który w nazwach albumów wspominał coś o bombowcach i używaniu siły znacznie większej niż jest potrzebna, by zabić.

Jestem też fanem nowej okładki, poszliście w zupełnie inną stronę niż dotychczas. Czyim pomysłem był samolot zrzucający bomby na Świdnik?

O: A skąd wiesz, że to Świdnik? Swoją drogą, zrzucając te bomby na Lublin wywołalibyśmy pewnie niezłą aferę kibolską. Okładka jest oczywiście kontynuacją konceptu zapoczątkowanego jeszcze na Mutant Inferno. Autorem ponownie jest Marcin Studziński, co chyba też widać. Pomysł samego samolotu z wiadomą załogą zrzucającego bomby na wszystko pod sobą wyszedł ode mnie, kartografię ogarnął już Marcin – umówmy się, Świdnik ma dość prosty układ dróg.

X: No i właśnie ten samolot – takie tam nawiązanie do innego tekstu kultury.

„Mutant Inferno” i „Overkill Commando” były bardzo zbliżone i spójnie stylistycznie – czy nowy album będzie kontynuacją takiego grania, stricte w stylu Nuclear Holocaust, czy możemy spodziewać się jakiś zmian stylistycznych?

O: Po pierwszym pełnym albumie nagraliśmy jeszcze dwa materiały: na split CD z Łbem Prosiaka, później na split LP z brazylijskim Expurgo (premiera niebawem). Overkill Commando to nasz drugi materiał, Grinding Bombing Thrashing – już piąty. To wciąż ten sam zespół, ale raczej nie spodziewaj się tego samego.

X: Hehe, chciałoby się zapytać, co masz na myśli mówiąc „w stylu Nuclear Holocaust”? Jeśli chodzi o krótkie, szybkie numery taneczne to ciągle tak jest. Niemniej, jak Overkiller powiedział, można spodziewać się zmian. Bez obaw, nie wprowadzamy czystych wokali, solówek jak z Rainbow, czy jakichś progresywnych pierdół, ale jednak czuć postęp. Kto wie, może ludzie powiedzą, że Nuclear Holocaust już się skończył i to już nie jest w naszym stylu? Chuj z tym, zrobiliśmy taki materiał jaki zrobiliśmy i jesteśmy z niego dumni. Tak miało być, to jest w stylu Nuclear Holocaust.

Bloodseeker i XXX-Bomber uprzedzili mnie, że teksty będą wyjątkowo koszmarne i satyryczne, nawet jak na nas. Dodasz może coś do tego tematu?

X: O stary, tak będzie. Nie bez kozery nie podaliśmy tracklisty w zapowiedziach parafialnych, chcemy zobaczyć zdziwione miny, kiedy (o ile?) ludzie będą kupowali płyty. Co do samych tekstów, kilka z nich powstało na piwnej sesji z Bloodseekerem, kiedy to trzeba było machnąć parę na szybko, bo termin nagrania był tuż za rogiem. Dobry pretekst do picia: „E, mordo! Cho do mnie z browarami, to popiszemy teksty.” Co do reszty, to mamy tu erotyczne fantazje Bloodseekera, mutanty, post-apo, jakąś przemoc i okaleczanie, ale pojawiają się też tematy z cyklu „co mnie wkurwia i z czym mi niewygodnie”. Takie terapeutyczne podejście do hobby: ktoś chce powiedzieć o tym, że marzy mu się upierdalanie głów, a ktoś, że wkurwia go status quo społeczeństwa. Jedno z drugim może jak najbardziej iść w parze.

Czy macie w planach jakiś koncert premierowy?

O: Tak, pozwoliliśmy sobie na tę fanaberię. Jako, że nie graliśmy u siebie już rok, postanowiliśmy zrobić koncert z okazji wydania drugiej pełnej płyty i zaprosiliśmy kilka kapel, z którymi bardzo dobrze grało się nam już wcześniej. Dołączą do nas Hate Them All, Anus Magulo i Sacrofuck.

„Niebawem wydajecie splita z Expurgo z Brazylii. Czy będzie to nowy materiał? Jak doszło do tej współpracy?”

O: Będzie to materiał, który nagraliśmy w sierpniu 2017 – swego rodzaju brakujące ogniwo, pozwalające zrozumieć, jak do końca znaleźliśmy się muzycznie tam, gdzie jesteśmy teraz. Odnośnie samej kooperacji z ekipą z Brazylii – bardzo mi się podobała ich muzyka, akurat szukaliśmy drugiego składu do splitu. Napisałem do nich z propozycją wspólnego wydawnictwa, od razu się zgodzili. Prosta sprawa.

Znani byliście z bardzo dużej ilości koncertów, ostatnio było ich trochę mniej – czy to celowe posunięcie?

O: Raczej świadome. Życie prywatne nie do końca pozwoliło nam przycisnąć temat koncertów tak bardzo, jak kiedyś – dwóm z nas urodziły się kolejne dzieci, siłą rzeczy były ważniejsze sprawy na głowie. Ale chyba niekoniecznie wyszło nam to na złe, czasem lepiej mniej, ale lepiej.

Pytanie o Ape to God:” na dniach debiutancki album wydaje Ape to God. Dwie osoby od was związane były z tym zespołem (wg Metal Archives Łukasz wciąż tam gra). Jaki obecnie macie stosunek do tej kapeli, co doprowadziło do odejścia?

O: Ja zostałem wyrzucony.

X: Tjaaaaaaa… Za każdym razem, kiedy pojawia się to pytanie, nie mogę się powstrzymać od uśmiechu. Zaczynając od Metal Archives, ciągle tam figuruję jako członek zespołu, bo ktoś nie dopilnował tematu. Śmiesznym jest jednak to, że Ape to God niemal całkowicie usunęli ślady mojej obecności na Facebooku. Nie ma też ani słowa na temat mojego odejścia z zespołu. Czyżby negatywne uczucia są kierowane w moim kierunku? Ach! Co do samego odejścia, po nagraniu materiału z Nuclear Holocaust i zagraniu paru sztuk pod tą banderą, granie progresywnych tematów, w których sporadycznie i przez chwilę pojawiał się wpierdolowy motyw, przestało mnie bawić. Dodam tu też, że po moim ostatnim koncercie z Ape to God dostałem reprymendę za to, że nie dość, że miałem na sobie podczas grania koszulkę Nuclear Holocaust, to jeszcze byłem za mało energiczny na scenie. No prośba, jak wykrzesać z siebie energię, kiedy z grania pokroju Holokaustu zjeżdża się na rzeczy grane przez Małpy? Przewijał się też temat mojego grania z Overkillerem, który został wywalony. To najbardziej mierziło pana frontmana. Idąc dalej, praca zespołu, polegająca wówczas na zagraniu próby, na której rozwodziliśmy się jak poukładać jakiś tam numer, który był porzucany i ponownie wskrzeszany oraz wstawianiu na Fejsa zdjęć typu „gramy próbę, jest ogień” nie dawała mi spełnienia. Koncertów na horyzoncie też jakoś nie było widać. Biorąc wszystko pod uwagę, najzdrowszą opcją było odejście ze składu. Teraz chłopaki wydają album, mają zaklepany koncert poza lubelskiem, mają grać z eleganckimi kapelami. Niech im się wiedzie.

Gdzie i kiedy nagraliście nową płytę? Kto stoi za mixem?

Ponownie weszliśmy do Backyard Studio, znów w weekend majowy, jak przy pierwszej płycie. Tradycyjnie wszystkim zajął się Paweł Chyła. Cały nasz pobyt w studiu trwał dwa dni – pierwszego nagraliśmy wszystko, drugiego zmiksowaliśmy.

 Dzięki bardzo za wywiad, cheers!

O: Dzięki, zdrowia wszystkim.

X: Dziękujemy i pamiętajcie: jedzcie błonnik i zażywajcie dużo ruchu na świeżym powietrzu!

sdr

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *