Człowiek wstaje rano, odpala subskrypcje na YouTube, chce do porannej kawy jakiejś rozrywki zaznać, bo dzieciaki już wariują od 4:30, a tu jeb. Jakiś Veld z nowym albumem. Włączam i czuję się przeniesiony na trawiaste wyżyny fenomenalnie klimatycznym intro. A potem zerżnięty nań przez najbardziej wyuzdane i wysublimowane słowiańskie partie w death-metalowej orgii . Znawcy mnie pewnie wyśmieją, bo ci mistrzowie istnieją od ponad dekady, jednak dla kogoś nie znającego wiele death-metalu poza samym Death (który akurat należy do wąskiego grona moich ulubionych kapel) było to spore odkrycie. Ja nawet Behemotha dobrze nie posłuchałem nigdy, tyle o ile, żeby docenić kunszt nowszych płyt. Jeszcze większe zdziwienie nastąpiło więc chwilę później, gdy na ich facebookowym fanpage’u przeczytałem, że to nie jakaś Ameryka, tylko właśnie Poznań, w którym ostatnio bywam nader często. Gorzej z Vitebskiem na Białorusi, skąd pochodzi większość składu, nie mniej pozostajemy w lokalnej strefie geograficznej. Muzycznie to natomiast światowy poziom.

Nie będę rozkładał tego na części pierwsze, bo nie potrafię, nie jestem recenzentem (zresztą nie mam na to czasu), ale ci kolesie zasługują na pierdolony medal i należy o tym pisać głośno, bo nie wydaje mi się, by odstawało to poziomem od death-metalowych kapel, które miliony wielbią na co dzień. To jest wydane i opakowane zawodowo, a w brzmieniu spójne. Odpowiednio ekstremalne, techniczne, brutalne, ambitne, zróżnicowane (gdzieś w połowie pojawia się np. anielski damski wokal, gitara akustyczna nie jest im obca, podobnież inne instrumenty i ‚wstawki’), melodyjne, jeśli trzeba, zaś wokal Kirilla Bobrika – na co akurat wybitnie zwracam uwagę – budzi respekt. Chwilę wcześniej „spróbowałem” innej nowinki z gatunku i cóż, wyłączyłem jak tylko usłyszałem amatorszczyznę wypływającą z mikforonu, co niestety jest częste w tej branży. Ale nie tym razem. Patrzę teraz na zagraniczne recenzje i widzę, że moje zdanie nie jest odosobnione. Ktoś napisał, że to „brzmienie Behemotha ze zdrową dawką rytmicznej wrażliwości Gojiry”, co chyba stanowi dobrą syntezę. Obu kapel w zasadzie nie słucham, ale Veld kurwa rządzi.

Czego chcieć więcej? Na pewno cholernych lajków na ich pieprzonym profilu. Ja już kliknąłem i teraz patrzę na Ciebie. Wspieraj najlepszy metal: facebook.com/VELDMETAL. No i milionów sprzedanych płyt:  zamów sobie już teraz (może się jeszcze załapiesz). Posłuchajcie także ich wcześniejszych płyt na veldmetal.bandcamp.com.

10/10

veld daemonic the art of dantalian

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *