Walfad jest najbardziej rockandrollowym zespołem na polskiej scenie progresywnej” – mówi o zespole Wojtek Ciuraj, wokalista i gitarzysta. Wystarczy udać się na ich koncert, by przyznać, że faktycznie tak jest. Obecnie formacja promuje swoją ostatnią płytę i już pracuje nad materiałem na kolejną. Jak wyglądają pozostałe plany Walfad i co oznacza ta nazwa?

Nie da się nie zacząć tej rozmowy od rozwinięcia i wytłumaczenia Waszej nazwy… zatem?

Wojtek Ciuraj: Nazwa Walfad przez lata przysporzyła nam tylu śmiesznych sytuacji, że moglibyśmy tej sprawie poświęcić całą naszą rozmowę ;) Historia zespołu zaczęła się jeszcze w szkole średniej, a dokładnie w 1LO w Wodzisławiu Śląskim. Szybko okazało się, że zakładanie i prowadzenie kapeli to nie jest taka łatwa sprawa, bo nie wszyscy podchodzą do sprawy równie poważnie. Nasz pierwszy perkusista miał w zwyczaju nie zjawiać się na próbach. Na jednym z tego typu spotkań narodził się pomysł na nazwę – „Szukamy Perkusisty”. Wspólnie uznaliśmy jednak, że brzmi ona zbyt punkowo ;) I tak narodziła się anglojęzyczna nazwa Walfad (skrót od We Are Looking For A Drummer).

Skoro sięgamy już Waszych początków – jak w ogóle wygląda Wasza historia i najważniejsze osiągnięcia?

WC: Zespół powstał w 2011 roku. Miałem wtedy 17 lat i wcale nie byłem najmłodszym jego członkiem. Jak to często bywa, pierwszy skład nie dotrwał nawet do nagrania debiutanckiego albumu. Przez 8 lat naszej działalności nagraliśmy 4 wysoko oceniane w kraju i zagranicą albumy.  Zagraliśmy około 150 koncertów. Do tych najważniejszych niewątpliwie należą występy  przed Procol Harum w Spodku czy koncert przed Marillion w ramach pierwszego Marillion Weekend w naszym kraju. Wspaniale jest dzielić scenę ze swoimi ulubionymi zespołami, a nam udało się to w bardzo młodym wieku. Przez te wszystkie lata konsekwentnie pniemy się do góry. Zaczynaliśmy jako support, a dziś to do nas piszą młodsze zespoły. Wierzę jednak, że największe sukcesy dopiero przed nami :)

Jesteście wciąż na etapie promowania Waszego ostatniego albumu „Colloids”. Kurz po premierze już opadł – jak dziś patrzycie na to wydawnictwo?

WC: Każdy twórca powie, że jego ostatni album jest najlepszy i my także wpisujemy się w tę regułę :) Jesteśmy bardzo dumni z „Colloids”. To album, który otworzył nam wiele furtek. Mieliśmy przyjemność towarzyszyć grupie Riverside na polskiej części Wasteland Tour. Udało się nam poszerzyć grono odbiorców, a przede wszystkim myślę, że zrobiliśmy płytę oryginalną i nietuzinkową, która przetrwa próbę czasu. Nasi nowi/starzy fani, a także recenzenci zgodnie stwierdzają po przesłuchaniu „Colloids”, że nikt nie gra tak jak my – moim zdaniem nie ma większego komplementu dla artysty.

Gdzie można jeszcze kupić bądź legalnie odsłuchać „Colloids”?

WC: Album znajduje się w ofercie sieci Empik, a także MediaMarkt, więc łatwo do niego dotrzeć. Oprócz tych dużych firm, tradycyjnie współpracujemy z naszymi dystrybutorami czyli Rockserwisem, Lynx Music czy OSKAREM. Najlepiej jednak nabyć płytę bezpośrednio u nas, kontaktując się z nami na facebooku lub po koncercie – to naszym zdaniem najlepsza dla obu stron forma nabywania muzyki :). „Colloids” podobnie jak nasze poprzednie wydawnictwa dostępne jest na wszystkich możliwych serwisach streamingowych.

Utwory na tym albumie mają charakter dwujęzyczny. Dlaczego zdecydowaliście się na taki zabieg?

WC: Począwszy od naszego drugiego albumu – „An Unsung Hero, Salty Rains&Him” każda kolejna płyta Walfad wydawana jest w dwóch wersjach językowych. Teksty są bardzo ważną częścią naszej twórczości. Myślę po polsku i w tym języku wypracowałem swój charakterystyczny styl pisania. Wiele zespołów pod światowo brzmiącym językiem angielskim, ukrywa błahość poruszanych w tekstach tematów. U nas obie wersje są pełnowartościowe, a dzięki anglojęzycznym wariantom płyt możemy bez kompleksów zabiegać o zagranicznego odbiorcę.

Jak wyglądają plany Walfad na drugą połowę bieżącego roku?

WC: Chcemy dalej pokazywać „Colloids” światu :) Czekają nas kolejne koncerty w Polskim Radiu, które będziemy rejestrować. Nasze archiwum zawiera już sporo ciekawych występów i chcielibyśmy wydać koncertowy album, na którym pokażemy, że Walfad jest najbardziej rockandrollowym zespołem na polskiej scenie progresywnej :)

Identyfikujecie się przede wszystkim z nurtem brzmień progresywnych, jak oceniacie kondycję rodzimej sceny w tym kontekście?

WC: Po wywiadzie, którego udzielił pewien bardzo znany muzyk, w środowisku rozgorzała dyskusja na temat tego czym jest właściwie rock progresywny. Moim zdaniem jesteśmy częścią tej sceny, natomiast nie jesteśmy i nigdy nie będziemy zespołem, którego muzyka jest jednowymiarowa. Chcemy rozszerzać nasz elektorat, a nie go zawężać :) Walfad można postrzegać zarówno jako szaloną rockową kapelę jak i zespół, który ciągle poszukuje nowych środków wyrazu i ma odpowiednie umiejętności by grać ambitne i nieraz skomplikowane rzeczy.  Nasza „progresywność” polega na tym, że ciągle poszukujemy. Mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni. Jeśli chodzi o samą kondycję rodzimej sceny to myślę, że jest nieźle. Możemy pochwalić się wieloma naprawdę dobrymi zespołami, przybywa fantastycznych festiwali tworzonych przez pasjonatów dla pasjonatów. Szkoda tylko, że wiele ciekawych projektów nie doczekało się kontynuacji. Walfad jest dziś jedynym młodym progresywnym zespołem działającym z taką intensywnością, mimo że jeszcze w 2014 było ich przynajmniej kilka.

Wasz ostatni album cieszył się bardzo dużą popularnością poza granicami Polski, mieliście sporo pozytywnych recenzji – w jakich krajach najwięcej?

WC: Krajem, w którym mamy najlepszy feedback niewątpliwie jest Holandia. Ukazało się tam mnóstwo dobrych recenzji, która przyczyniły się także do wzrostu zainteresowania naszą muzyką na platformach streamingowych. Mieliśmy  także przyjemność wystąpić na holenderskim festiwalu Northern Prog Festival. Pozytywne recenzje „Colloids” pojawiły się w zasadzie na całym świecie, bo w Japonii, w Niemczech,  we Francji, w Hiszpanii, w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, w Stanach Zjednoczonych, czy Brazylii. Sporym zainteresowaniem cieszymy się także na rosyjskich stronach z nielegalnymi torrentami :)

Ta popularność przekłada się na ewentualne oferty koncertowe?

WC: „Colloids” to dla nas przełom, bo to pierwszy album, który wzbudził tak duże zainteresowanie fanów proga z całego świata. Pracujemy nad jesienną trasą, wierzymy, że po naszych występach w Austrii i Holandii przyjdą kolejne zagraniczne koncerty.

Jak radzicie sobie z koncertami w kraju?

WC: Mamy kilka swoich ulubionych miejsc, w których na przestrzeni kilku ostatnich lat udało nam się zbudować własną publikę. Staramy się jednak stale rozszerzać grono fanów i ludzie, którzy nas widzieli na żywo wiedzą, że zawsze dajemy z siebie wszystko.

Gdzie będziemy mogli posłuchać Walfad na żywo w najbliższym czasie?

WC: 25 sierpnia występimy na Dniach Pszczyny, natomiast 13  i 29 września odwiedzimy kolejno Rzeszów i Białystok, gdzie zagramy w studiach koncertowych Polskiego Radia.

Dziękujemy za rozmowę – ostatnie słowo oddajemy Walfad.

WC: Polski rock, nie tylko progresywny żyje i ma się dobrze. Nie siedźcie w domu, nie ma nic lepszego, niż muzyka na żywo!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *