Perkusista Pink Floyd, Nick Mason porównał odejście Rogera Watersa z zespołu do śmierci Józefa Stalina. Jego zdaniem tak radykalna zmiana w składzie grupy była dla niej tym, czym dla Związku Radzieckiego śmierć jego lidera. Muzyk w wywiadzie dla Mojo wspomniał wydarzenia z jednej z londyńskich restauracji, w której Waters ogłosił swoje odejście:

Roger myślał, że to koniec zespołu dla nas wszystkich. David (Gilmour) i ja twierdziliśmy natomiast, że to koniec Pink Floyd jedynie dla Watersa i chcieliśmy pracować dalej. Z czasem okazało się, że sytuacja jest trudniejsza niż początkowo przewidywaliśmy. To samo czuli pewnie mieszkańcy ZSRR, gdy umierał Stalin. Otrząśnięcie się po odejściu Rogera zajęło nam bowiem trzy albo cztery lata.

Mason wspomniał także, że warto było zmagać się z trudnymi charakterami innych członków grupy dla celu, jakim było tworzenie muzyki:

Tak jakoś bywa, że ci niezrównoważeni ludzie są znakomitymi artystami. Gdybyśmy nie mieli w Pink Floyd najpierw obłąkanego Syda (Barretta), a potem właśnie Rogera, to pewnie skończylibyśmy grając tani pop dla paru groszy.

Ostatni, jak zapewniają Mason oraz Gilmour, album grupy – „The Endless River” – zostanie wydany 10 listopada.

Nick Mason o odejściu Watersa

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *