N3RV lada moment wyda swój najnowszy album – co ciekawe w całości z polskimi tekstami. O samym albumie oraz kondycji współczesnego new metalu rozmawiamy z Marcinem Dywanem Misdziołem, basistą N3RV.


Czy Nu Metal never die?
Jezus! Mam nadzieje że nie, hahaha. Mam nadzieję, że tak samo postąpią jak w przypadku ratowania ginących gatunków, gdzie zostaje wysłana „Arka 2.0” z zapisem kodu DNA w stronę najbliższych egzoplanet z nadzieją, że trafimy na rozwinięte cywilizacje… Może one tego nigdy nie słyszały i zaproszą Nas na koncert tam gdzieś i zostaniemy galaktycznymi rockmanami, hehehe.

Wiecie, że są tacy, którzy twierdzą, iż new metal has already died. Jak Wy oceniacie kondycję gatunku i czy spotykacie się z podobnymi przytykami?
Umówmy się, takiego Nu Metalu jaki mieliśmy zaserwowany na przełomie Mileniów nie ma… ta muzyka zrobiła swoje. Pozostały tylko te świetnie grające zespoły, które faktycznie wniosły coś świeżego i zaskoczyły nawet samych „jazzmanów” – wybaczcie Panowie, ale nie uwierzę, jeżeli zaprzeczycie. W tamtym okresie pojawiły się wyśmienite kapele takie, jak Korn, P.O.D, Deftones, Slipknot, Incubus, Alien Ant Farm i wiele, wiele innych. Kurde, może to moje dziwne spostrzeżenie, ale czy nie wydaje Wam się, że to właśnie w tym okresie Sekcja Rytmiczna przeżywała swój cudowny renesans?! Że nie tylko po koncercie gitarzysta czy wokalista mogli być otoczeni pięknymi kobietami :D Pokażcie mi dzisiaj taką sekcje w muzyce rock/metal jak Korn (okej, może tam jest dużo zer i jedynek na gryfie ale facet stworzył unikatowe brzmienie), Mudvayne…. mistrzowie nad mistrzami i uważam, że tak dzisiaj powinien brzmieć „Jazz”, mowa o pierwszym albumie. Zespoły te dzisiaj zapełniają stadiony, oczywiście ewoluowały w sposób piękny i dojrzały. Incubus to dzisiaj taka siostra, która z brzydkiego kaczątka zamieniła się w subtelną piękność, Deftones posiada cudowne kompozycje i emocje. I tak można siedzieć i nad tym gdybać. Nikt do nas nie przychodzi po koncercie i nie wytyka nas palcami mówiąc „ej stary, ale to jest Nu Metal i chyba nie wypada już tak”. W tej muzyce kiedyś nie liczył się przekaz w postaci czysto lirycznej „wartości”. To miała być muzyka pokazująca swoją ekspresje… odmienność. Kapele prześcigały się w swojej dziwności i dziwności łączenia gatunków… kilku zespołom wyszło wręcz rewelacyjnie. Dzisiaj można wymienić kapele, które romansują sobie z tym nurtem np: Emmure na płycie „Speaker Of The Dead” czy „Slave to the Game”, Of Mice and Men ma płycie „Cold World” albo nawet Bing Me The Horizon na ostatnich płytach. Odpowiadając na Twoje pytanie: Ma się tak samo dobrze jak stwierdzenie że „Rock and Roll umarł”.

Jak rozwija się według Was new metal?
He, he, he… Bardzo fajne pytanie. Powinno zostać zadane jakimś znawcą muzyki, którzy godzinami siedzą i analizują to „z czym i kiedy”. Wiesz, wszystko ma swoją chwilę i przemija, zostaje zastąpione czymś innym, czymś nowym. Ale jak wiemy świat/wszechświat opiera się na „cyklach”. I można to śmiało zauważyć w gatunkach muzycznych. Różnica polega na tym, że kiedy zostanie już zatoczone to koło to „pacjent zero” już nie wygląda tak jak wcześniej, zostały już w niego wczepione aktualne wartości, trendy etc. Cholera! Teraz to samo dzieje się ze „sztruksem” i słynnymi „dzwonami”, hehehe. To wraca i zaczyna się mieć dobrze(!)

A w jakim kierunku na nowej płycie ewoluuje N3RV?
Na płycie osiągnęliśmy potężny ciężar! Są mocne gitary, potężna sekcja w dole, bębny których nie powstydziliby się Metal-Corewowcy, wokal wpadający w rejestry Sucide Silence. Dużo dodanej elektroniki i świetny romans z djent’em. Chcieliśmy, by wszystko było bardziej spójne i chcieliśmy zrobić muzykę, która będzie połączeniem gatunków, które nas ukształtowały! Mam nadzieje, że się udało, bo przynajmniej na koncertach to widać.

Dlaczego zdecydowaliście się na zwrot w kierunku języka polskiego? Czy tak już pozostanie?

Wydaje nam się, że nie ma chyba gorszej rzeczy niż zespół nagrywający płytę dwu-języczną. My z premedytacją postanowiliśmy zrobić płytę po polsku w takim gatunku muzycznym… bo tego nie ma a chcemy łatwiej dotrzeć z przekazem do naszych rodaków! Dzisiaj nie musimy się wstydzić tego, że jesteśmy artystami z Polski. Kompleks odchodzi powoli do lamusa, na vodowód mamy w postaci sukcesów artystów z rodzimej sceny zapełniający stadiony! To się już dzieje i jesteśmy tym podjarani! Czy to już pozostanie? Nie wiem, dopiero zaczniemy pracę nad kolejną płytą.

Ile na temat nowej płyty N3RV możemy dowiedzieć się dziś?
Tyle, że mamy ją już fizycznie zamkniętą w pudełku, hehehe. Czeka tylko na otwarcie, jak Puszka Pandory. Jeszcze chwilka, jeszcze chwilka…

Przygotowujecie się do nowego klipu – kto stoi za jego produkcją i jak macie na niego pomysł?
Chcemy mieć jak najwięcej klipów. Bo są one kolejnym dopełnieniem naszych przekazów. Dzisiaj też muzykę bardziej się ogląda a później słyszy. Za produkcję teledysku odpowiada Marek Słota. Świetny facet, dobra współpraca i kumaty. Kuma trend i ma wyczucie. No bo, kto lepiej zrozumie muzyka, niż sam muzyk.

N3RV to dość zawiła historia – możecie przybliżyć jej rys od momentu powstania?
Daniel już wcześniej rozpoczął to wszystko solo i po bardzo krótkim okresie dołączyło do niego kilku świetnych muzyków z Wrocławia, z czasem jak to bywa, każdy ma swoje priorytety i sprawy, które zmuszają do tego, by drogi się rozeszły… ale warto tutaj dodać, że zawsze w przyjacielskiej atmosferze. Pozdrawiamy chłopaków, którzy pchali ten wózek wcześniej: Dominik, Rydzy, Vasyl, Michał, Szyszka, Buba!.
Kiedy rok temu Daniel wspomniał, że większość chłopaków jednak rezygnuje i chcą albo podążać inną drogą, albo ze względu na obowiązki zrezygnować z grania… myślał, żeby zamknąć projekt… my nie mieliśmy żadnych zobowiązań, nie byliśmy w żadnym bandzie… a że znamy się lata i jesteśmy z tego samego „podwórka”, zagraliśmy masę wspólnych gigów, to postanowiliśmy dołączyć! Pierwszy był Radek (Borland), który zaoferował swoje wiosło, potem doszliśmy my a na końcu Maciek! Tak to wygląda w skrócie. Teraz nie patrzymy w przeszłość a w przyszłość! Ostatnio nawet o tym rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że w końcu  nasze drogi się zbiegły razem po takim czasie, ale najwyraźniej tak miało być i to jest zajebiste! Znamy się od wielu lat, więc znalezienie wspólnego „języka” było formalnością! Cieszymy się, że możemy razem pracować i dzielić wspólnie scenę – to czysta przyjemność.


Jak wyglądają Wasze ambicje na 2020 rok?
Nie będę oryginalny, pisząc że promocja płyty, wyjazdy na koncerty i teledyski, i podpisanie kontraktu, i streaming. Plan jest taki, by stworzyć coś takiego, co będzie się nazywało „N3RV” i za co będziemy zbijać piątki na ulicach, siedząc w tramwajach czy stojąc w korku od ludzi, którzy będą z nami do samego końca!

Ostatnie słowo należy do N3RV…
Kiedyś przeczytałem fajne stwierdzenie: „Nie przestajemy się bawić, bo się starzejemy. Starzejemy się, bo przestajemy się bawić” a My nigdy nie rezygnujemy z tego, co nas od zawsze cieszy i daje satysfakcję. Tego Wam też życzymy! Widzimy się na koncertach! Pozdro!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *