Początek nowego roku to czas podsumowań w każdej dziedzinie życia. Tak samo jak przed rokiem (#1, #2, #3), nasza redakcja przygotowała dla Was opis tego, co przyciągnęło naszą uwagę w ciągu 365 dni minionego roku. Tym razem skupiamy się na tych mniej znanych płytach, których nie możecie przegapić, choć z pewnością wkradło się parę kapel, których nazwy – niegdyś wymieniane tylko przez hardcorowców – dziś znane są każdemu fanowi metalu.

najlepsze albumy 2014 heavyrock.pl

 Autor podsumowania: Paweł Drabarek

Ostatnie 12 miesięcy uważam za bardzo udane i szczerze mówiąc, od kiedy interesuję się muzyką, jeszcze nigdy nie przesłuchałem aż tylu nowości co w 2014 roku. Zapraszam do lektury.

Straszne katusze przechodziłem starając się ułożyć to zestawienie. No bo jak to tak, Godflesh poza TOP 15? A YOB? Wo Fat? Motorpsycho? Origin? Naprawdę, serce mi się kraje. Inna sprawa, że masę płyt poznam pewnie dopiero w przyszłym roku. „Reflektor” Arcade Fire, album z 2013, doceniłem dopiero w 2014, podobnie „I See Seaweed” The Drones i jeszcze kilka innych pozycji. Przejdźmy jednak do meritum.

Polska – TOP 3:

3. Kriegsmaschine – Enemy Of Men

Przepiękna płyta. Niesamowicie ponura, przesiąknięta rozpaczą, sprawiająca, że nie chce się żyć. Nie ‚wchodzi’ ten krążek za pierwszym razem, to raczej nie jest dzieło łatwe w odbiorze, ale uzależnia. Te wszystkie piosenki tworzą jedność i układają się jakby w jeden długi, trwający 45 minut utwór. Trudno zatem wyróżnić jakiś szczególny moment. Ja, na dzień dzisiejszy, chyba najbardziej lubię kawałek ‚Farewell To Grace’.

www.youtube.com/watch?v=lQ7I4F09_oQ

2. Behemoth – The Satanist

Oprócz zwolnienia i kiepskiej recytacji pana Darskiego w ‚In The Absence Ov Light’, podoba mi się na tej płycie wszystko. Dobrze, że mamy zespół, na którego album cały metalowy światek czeka z zapartym tchem i kompletnie nie interesuje mnie to, że Nergal stał się celebrytą w futrze na okładce „Gali”. Dobry album.

www.youtube.com/watch?v=Cx01fOYsc6E

1. Merkabah – Moloch

Oto mój tegoroczny faworyt na rodzimym rynku. Nie wiem jak mam ten album w sposób zwięzły opisać. Prog-rock, jazz, noise? Dużo tu matematyki, ale nie brakuje improwizacji. Przede wszystkim jednak album przyciąga swoim klimatem, jest w nim coś intrygującego, co zmusza do przesłuchania kolejny i jeszcze kolejny raz. Nie ma w Polsce drugiego takiego zespołu. A poniżej kawałek spisany na pudełku po pizzy:

www.youtube.com/watch?v=CbKYnyLhPlE

Reszta Świata – Top 15

15. Mark Lanegan Band – Phantom Radio

Lanegana darzę ogromną sympatią od pierwszego odsłuchu płyty „Songs For The Deaf” QOTSA. Jego poprzedni album „Blues Funeral” to krążek kompletny, doskonały. „Phantom Radio” jest niestety nieco słabszy, ale i tak strasznie się z nim polubiłem. Mało tu gitar, a więcej elektroniki. Piosenki natomiast są bardzo „radio-friendly”. Nie wiem czy Mark chciał złożyć hołd starym, krautrockowym kapelom, w każdym razie płyta brzmi dobrze i jest inna niż wcześniejsze dokonania Lanegana, który jednak nadal śpiewa niczym stary, gruby murzyn.

www.youtube.com/watch?v=ocOPKBLQH6c

14. Bigelf – Into The Maelstrom

Retro rock w stylu lat 70. Oczywiście nic nowego od nich nie usłyszymy, ale dla fanów starego, dobrego hard-rocka, będzie to wyśmienita uczta. Są klawisze, ładne melodie i ciężkie riffy podlane psychodelicznym sosem – brzmi jak Black Sabbath w kosmosie.

www.youtube.com/watch?v=2_iyGgUIjHo

13. Sun Kil Moon – Benji

To jest płyta o życiu. Bardzo osobiste, autobiograficzne nagranie, wydaje się że Mark Kozelek (frontman grupy Sun Kil Moon) wywleka wszystkie swoje brudy, skrywane w głębi duszy demony i opowiada nam o nich przy akompaniamencie gitary.

www.youtube.com/watch?v=GBNdOTu2Wn0

12. Hail Spirit Noir – Oi Magoi

Psychodeliczny black metal, albo rock psychodeliczny z black metalowymi wpływami – taką mniej więcej muzykę wykonują Grecy. Chociaż warto jeszcze napisać o echach starego, dobrego prog rocka z pod znaku King Crimson, które również tu słychać. Brzmi to wszystko świeżo, nie sposób się nudzić, a momentami można nawet sobie pośpiewać z Theoharisem, bo wiele tu bardzo ładnych melodii.

www.youtube.com/watch?v=MWlg4xzrLP4

11. Electric Wizard – Time To Die

Napisano o tej płycie już chyba wszystko. Wiadomo, że jest mniej przebojowo, niż na poprzednich krążkach. Atmosfera się zagęściła, a oprócz singlowego „SadioWitch” w zasadzie nie ma żadnych „chwytliwych” kompozycji – raczej kąpiel w smole. Jestem bardzo na tak.

www.youtube.com/watch?v=HNv3JvVZ4ps

10. Kairon; IRSE! – Ujubasajuba

Na ogół nie przepadam za różnej maści, hipsterskimi wynalazkami, ale ten jest świetny. Nie mam pojęcia co nazwa albumu znaczy po fińsku, możliwe, że nie znaczy kompletnie nic. Nazwa, okładka, to wszystko jest bardzo intrygujące i zachęca do przesłuchania. A jak już tę płytę raz przesłuchacie, to zrobicie to jeszcze kilka razy, spodoba wam się, a potem założycie szelki, zapuścicie sarmackie wąsy, a zamiast szalika nałożycie na siebie dywan. Staniecie się hipsterami.

www.youtube.com/watch?v=64M_AKe3XVk

9. Dawnbringer – Night Of The Hammer

Tutaj z kolei mamy płytę kompletnie niedocenianą, a ja nie mam pojęcia z czego to wynika. Dokładnie tak powinien brzmieć heavy  metal – arogancko i bez zbędnego patosu. Zespołowi należy się także tytuł najlepszej okładki roku.

www.youtube.com/watch?v=I9Ifnvwo_Dw

8. Mustasch – Thank You For The Demon

Album ukazał się na początku roku i wtedy też najwięcej go słuchałem. Jakiś tydzień temu odpaliłem płytę ponownie i, Chryste, jaka to petarda. Strasznie żałuję, że ten zespół jest w Polsce taki anonimowy, przez co nie zjawił się jeszcze w naszym kraju. Generalnie polecam zapoznać się z całą dyskografią – odpuście sobie nowy album Judas Priest, czy Accept i zawieście ucho na tym.

www.youtube.com/watch?v=RDPggWfw_bo

7. Have a Nice Life – The Unnatural Life

Piękna, hałaśliwa i depresyjna płyta. W tej ścianie dźwięków jest masa trudnych do wychwycenia smaczków, które można odkrywać z każdym kolejnym odsłuchem. I taki właśnie jest ten krążek – trzeba się na nim dobrze skupić i dać mu szansę. Doznajemy wtedy olśnienia i zakochujemy się w nim bezgranicznie.

www.youtube.com/watch?v=0FUMl2gAM7c

6. Mastodon – Once More ‚Round The Sun

Na „Crack The Sky” dotknęli absolutu i tej płyty już pewnie nie przebiją. Jednak zamiast męczyć format z tamtego krążka, odważnie uprościli swoje piosenki zostawiając im progresywny posmak. O tyle, co na „The Hunter” pomysł był jeszcze nieco niedopracowany, to teraz wyszło świetnie. To nadal jest dosyć wyrafinowane, techniczne granie, ale jednocześnie bardzo przystępne i niezobowiązujące. PS. Bann Dailor powinien pójść w ślady Phila Collinsa. Co za głos!

www.youtube.com/watch?v=wz56aruweJY

5. Triptykon – Melana Chasmata

Muszę przyznać, że album „Monotheist” grupy Celtic Frost to jedna z moich ulubionych płyt XXI wieku. Triptykon to również zespół Toma G. Warriora, a więc tamto dzieło jest naturalnym punktem odniesienia. Oczywiście nie jest to album równie wspaniały, ale to i tak jedna z lepszych pozycji mijającego roku. Nie ma tutaj tyle brudu, kompozycje są bardziej przystępne i wygładzone, a mimo to niesamowicie ciężkie i miażdżące umysł.

www.youtube.com/watch?v=QOGF5LCiQi0

4. Swallowed – Lunarterial

Siarka i szatan aż wylewają się z głośników, słuchanie tej płyty to przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Potężne wrażenie zrobił na mnie ten album – głównie za sprawą plugawej, opętanej atmosfery. Mamy tu zarówno szybsze jak i powolne, doomowo-psychodeliczne fragmenty, opętany wokal w połączeniu z chorą sekcją rytmiczną i piekielnymi riffami przyprawia o gęsią skórkę.

www.youtube.com/watch?v=KFTOOfLSRzQ

3. Dread Sovereign – All Hell’s Martyrs

Panowie nie pokazują niczego zaskakującego – muzyka bardzo oszczędna, bez zbędnych ozdobników. Po prostu 3 facetów grających bez epickiej nachalności, ale z dużą ilością brudu, smoły i cholernie ciężkich riffów. Mnie denerwuje trochę wokal, nie podoba mi się ta maniera, ale denerwuje delikatnie – nie przeszkadza, nie drażni, po prostu jest to jedyna rzecz na tym krążku, która mogłaby być nieco inna. Potężne riffy powodują jednak, że nie może się ten album nie podobać.

www.youtube.com/watch?v=YZdHTTdoIBk

2. Wovenhand – Refractory Obdurate

Duże zaskoczenie. Spodziewałem się ballad śpiewanych przez Davida Eugene Edwardsa ku chwale Pana, a tu dostałem szybki, energetyczny krążek. Oczywiście to nadal brzmi jak Wovenhand i nie można tego pomylić z niczym innym, ale zespół ewoluował – moim zdaniem, w dobrym kierunku. Nawet jeżeli jesteście przyzwyczajeni do tych ballad wygrywanych na banjo, to ten album powinien się wam spodobać, bo Wovenhand nie utracił swojej tożsamości, po prostu stał się zespołem rockowym.

www.youtube.com/watch?v=iWyK5t4Iuq4

1. Swans – To Be Kind

To co Michael Gira wyprawia z muzyką jest niepojęte. W ogóle się nie zastanawiałem nad tym, jaki album uznać za najlepszy, bo to jeden z tych krążków, które za 10 czy 15 lat nadal będziemy z zachwytem słuchać. Moim zdaniem najlepsza płyta Swans po reaktywacji. Czy w całej dyskografii? Nie wiem, chyba zbyt krótko ją jeszcze znam, a tej płycie trzeba poświęcić naprawdę masę czasu. Geniusz.

www.youtube.com/watch?v=1jSdTBGhDSg

Życzę sobie i wam, aby przyszły rok był równie udany co 2014. Mam nadzieję, że doczekamy się wreszcie nowego albumu Tool, który o tytuł płyty roku będzie walczył zapewne z Faith No More. Oprócz tego przecież jeszcze inni artyści zapowiedzieli wydawnictwa, m.in. Danzig, Coroner, Slayer oraz Iron Maiden. Mam nadzieję, że do studia wejdzie Queens Of The Stone Age, może Monster Magnet, Nick Cave, Beastmilk… dużo tych marzeń, a i tak o wielu kapelach przyszły rok mi przypomni. Jeszcze na koniec krótkie podsumowanie:

Debiut roku: Dread Sovereign – All Hell’s Martyrs
Przebój roku: Mustasch – I Hate To Dance
Rozczarowanie roku: Nowy utwór Slayera
Okładka roku: Dawnbringer – Night Of The Hammer

 

Dawnbringer – Night Of The Hammer

2 Komentarze Najlepsze albumy metalowe 2014 roku, których prawdopodobnie nie słyszeliście

  1. Magducha

    Dzieki po stokroc za wskazanie Wovenhand & Kairon; IRSE! Tego szukalam. W koncu cos swiezego co mnie pochlonelo po pierwszym odsluchaniu.

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *