Czy kiedykolwiek zastanawiałeś/aś się co by było, gdyby dostęp do Twojej ulubionej muzyki był ograniczony? Albo gdybyś musiał/ała stać w kilkugodzinnych kolejkach po jedzenie?

Taki właśnie był PRL. Młodzież w tamtych czasach nie miała łatwego życia. Wielu z nich żyło praktycznie tylko nadzieją. Nadzieją, że kiedyś przyjdą czasy wolnej Polski, a tym, co dawało im tę nadzieję była muzyka.

Wszystko zaczęło się poniekąd w latach 50 XX w. To właśnie wtedy z rock and rolla wyodrębniła się muzyka rockowa.

W Polsce dużą rolę w popularyzacji tego typu muzyki odegrały miasta portowe. To do nich po raz pierwszy trafiały płyty, przywożone na statkach z odległych krajów zachodnich.

W Gdańsku powstał pierwszy polski zespół rockandrollowy – Rhythm and Blues. Ich kariera rozwijała się w szybkim tempie – popularność grupy biła wszelkie rekordy. Wkrótce jednak ministerstwo kultury i sztuki zakazało zespołowi koncertów w salach powyżej 400 miejsc. Aby uniknąć likwidacji zespołu, znaleziono wyjście awaryjne – zmieniono nazwę zespołu na „Czerwono-Czarni”.

Zagrali obok The Rolling Stones w 1967 roku w Warszawie. Koncert pierwotnie miał odbyć się w Moskwie, ale wobec sprzeciwu władz, zdecydowano się (nie bez oporów)  na koncert w Sali Kongresowej. Gdy zabrzmiały pierwsze nuty piosenki ‚Satisfaction’ (a Mick Jagger skonsumował na oczach widowni jednego z podarowanych mu w wielkim koszu czerwonych goździków, siedzący w pierwszym rzędzie oficjele ostentacyjnie wyszli z Sali.

Bezpośrednie zetknięcie się z największymi gwiazdami nie mogło pozostać bez wpływu na naszych wykonawców, zwłaszcza, że zagraniczne zespoły nie tylko demonstrowały muzykę dużej klasy, lecz także sposób jej prezentacji na scenie oraz całą profesjonalną otoczkę rozpoczynającą się od ekipy technicznej, a kończąc na firmie zajmującej się reklamą.

Na samym początku lat 70 XX w. polski big-beat zaczął przeobrażać się w prawdziwą muzykę rockową. Pomogła w tym niewątpliwie płyta „Enigmatic” Czesława Niemena.

To właśnie z tego krążka pochodzi ‘Dziwny jest ten świat’, jeden z najpopularniejszych protest-songów tamtych lat. Tekst tej niewątpliwie pięknej piosenki pozostaje jakże aktualny i w naszych czasach.

To właśnie muzyka stała się jednym z narzędzi walki z terrorem komunistycznego reżimu.

Do najpopularniejszych polskich protest-songów zaliczały się np. ‚Chcemy być sobą’ grupy Perfect – przekręcane podczas koncertów przez publiczność na „Chcemy bić ZOMO”; inną piosenkę Perfectu, ‚Nie bój się tego wszystkiego’, fani przekręcali na „Nie bój się tego Jaruzelskiego”. Pieśń ‚Nie pytaj o Polskę’ Grzegorza Ciechowskiego, w której opisuje on przykrą codzienność Polski Ludowej:

Te brudne dworce, gdzie spotykam ją/ Te tłumy, które cicho klną/ Ten pijak, który mruczy coś przez sen/ Że póki my żyjemy, ona żyje też.

Zespół Kult w swojej piosence ‚Polska’ śpiewa o brzydocie Polski Ludowej, zatem długo cenzura nie chciała pozwolić na jej zamieszczenie na płycie.

Młodzież łączyła się w subkulturach. Między innymi powstał ruch hippisowski. Swój sprzeciw wobec władzy przekazywali w muzyce. Władza prowadziła specjalne akcje mające na celu „przywrócenie ich społeczeństwu”. Był to znak, że młodzież zaczyna odgrywać coraz ważniejszą rolę w zmianach społecznych. Na to partia nie mogła sobie pozwolić.

Cenzura w czasach PRL miała przeszkodzić artystom w obrażaniu komunistycznego systemu. Walcząc z cenzurą artyści musieli używać przenośni i czynić swoje teksty bardziej poetyckimi. Powstała „Książka zapisów i zaleceń”, czyli wykaz treści urzędowo zakazanych, którym musiał posługiwać się każdy cenzor. „Książka” obejmowała przede wszystkim listy osób, których nazwiska i działalność należało eliminować z publicznego obiegu, ale także zawierała wskazówki w rodzaju zakazu polemizowania z treściami wystąpień prominentów. Niekiedy obejmowała ochroną przed krytyką konkretne utwory lub postaci czy też zakazywała informowania o niewygodnych zdarzeniach lub zjawiskach.
Zalecenia te wymagały czasem interpretacji, stwarzały więc dla cenzorów pole własnej aktywności. Fakt, że w archiwach nie zachował się ani jeden egzemplarz owej „Książki”, nie może być przypadkowy.  Zapisy pojawiały się najczęściej w reakcji na niewygodne dla władz fakty lub zjawiska, znikały wraz z uznaniem, że publikacja jest dla władzy mniej uciążliwa niż jej zakaz.

Jeśli mówimy o muzyce w PRL od razu myślimy… Jarocin.

Ogólnopolski Przegląd Muzyki Młodej Generacji, później Festiwal muzyków rockowych  w Jarocinie był największym festiwalem muzyki rockowej w państwach bloku wschodniego.

Dla mniej znanych zespołów zagranie na Jarocinie było szansą na większy rozgłos. Wielkimi gwiazdami grającymi  na festiwalu, oprócz Maanamu czy Budki Suflera były takie zespoły, jak TSA, T. Love, Dżem, Kat, Dezerter, Turbo  i inni.

Władza rozpracowywała festiwal w Jarocinie. Istnieją całe teczki o przedstawicielach subkultur metalowych czy punkowych pełne przekłamanych informacji.

Piosenki z tamtych lat są cennym źródłem wiedzy o tamtym czasie. Jedną z najlepiej oddających realia PRL piosenek jest bez wątpienia  ‚Dorosłe Dzieci’ zespołu Turbo – legendy polskiego metalu.

Muzyka lat PRL, choć może dziwnie to zabrzmi, to bez wątpienia jeden z najlepszych okresów w polskiej muzyce. Poetyckie teksty i przede  wszystkim prawda bijąca z tekstów piosenek przyciągała do siebie niczym magnes. Jeśli pragniecie dowiedzieć się więcej o muzyce tamtych dni, polecamy obejrzeć film „Beats of Freedom”, który najlepiej Wam to przedstawi.

Dziś, choć cenzury już nie ma, czasami brakuje muzyki o takiej głębi przekazu. Nie możemy zazdrościć czasów, w jakich przyszło dorastać młodemu pokoleniu PRL. Możemy im zazdrościć jedynie prawdy, którą ukazali pomimo przeciwności losu w muzyce. Bo dobra muzyka zawsze obroni się sama. W tym przypadku się obroniła.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *