5 kwietnia 1994,  w wieku 27 lat Kurt Cobain popełnił samobójstwo i stał się legendą, zapisując się w historii jako ikona rockowej muzyki lat 90. Dołączył także do słynnego Klubu 27, podobnie jak lata wcześniej znani na całym świecie Jim Morrison, Janis Joplin oraz Jimi Hendrix. O tym, jak zapisał się w pamięci popularnych muzyków, możecie przeczytać poniżej.

Gitarzysta Korna, Brian „Head” Welch, odwołał się do słuchania muzyki Nirvany i odczuwania, jakoby Kurt Cobain doświadczał ogromnego bólu:

Po prostu pamiętam potknięcia i chód. Wow, ten gość musiał być w naprawdę mrocznym miejscu. To zwyczajnie pokazuje ci, co nie, że życie nie kręci się tylko wokół sławy i byciu gwiazdą rocka, i robieniu tego, zarabianiu kasy i wszystkich innych rzeczy. […] Polega [życie] na odnalezieniu siebie i byciu szczęśliwym wewnątrz, i odnalezieniu swojego miejsca, ponieważ możesz mieć cały świat u stóp i wciąż chcieć się zabić. Wiesz, nawet 20 lat później to jak sprawdzian rzeczywistości. Powinniśmy wykorzystać to, jego rocznicę śmierci, jako sprawdzian rzeczywistości.

Były członek Pantery i obecny perkusista Hellyeah, Vinnie Paul Abbott, powiedział, że pomimo iż sukces Nirvany przyczynił się do szkód na scenie metalowej w tamtym czasie, wciąż lubił ten zespół i był zszokowany śmiercią Cobaina:

Nirvana była wielkim zespołem i ja, jak każdy inny – bo nie znam nikogo, kto kiedykolwiek by stwierdził, że nie był ich fanem – uważałem, że są świetni. Byłem strasznie zaszokowany i swego rodzaju umartwiony przez to, co się stało, wiesz. Nigdy nie wiedziałem, że Kurt miał depresję i tego typu rzeczy. Zwyczajnie nie wyglądał mi na takiego. On był po prostu wielki i większy od życia.

Gitarzysta Alice In Chains, Jerry Cantrell, debiutował na scenie muzycznej Seattle w tym samym czasie, co Nirvana, i okazjonalnie spotykał Cobaina:

Właściwie nie znałem Kurta za dobrze, ale był to gość, którego zawsze podziwiałem. Nie spędziliśmy dużo czasu razem, ale te kilka razy, kiedy się widzieliśmy, wiesz, to chwile, które będę pamiętać zawsze. Wiesz, był naprawdę słodkim facetem i szczerą duszą, a także niesamowicie uzdolnionym artystą.

Wokalista Judas Priest, Rob Halford, podsumowuje znaczenie Kurta Cobaina w rockowej muzyce:

Był absolutnym geniuszem. W dziedzictwie muzyki rockandrollowej będzie tam z Hendrixem i Lennonem, i Joplin, i Morrisonem. Niezwykle sugestywny, inspirujący, kontrowersyjny, ludzki muzyk. Jak dla mnie, to nie powstało nic świetnego po Nirvanie […] nie było i nie ma nic wielkiego od czasów tej grupy.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *