Już za chwileczkę, już za momencik wzniesiemy w górę kieliszki świętując nadejście roku 2016. A jaki był ten mijający 2015? Jakiś czas temu przedstawiliśmy Wam nasze, redakcyjne podsumowanie. Teraz będzie nieco ciekawiej – o wytypowanie najlepszych płyt kończącego się roku poprosiliśmy ludzi, którzy albo aktywnie muzykują (większość), albo tańczą o architekturze, czyli piszą o muzyce (mniejszość).

Piotr Połać (Bracia Figo Fagot, ex- Speculum)

www.youtube.com/watch?v=br_Tsa97xLU

Steve Von Till –  Life Unto Itself . Najlepsza płyta w takim wydawniczo średnim roku. Miały być mocne ciosy – nowi „Ajroni” i Killing Joke – ale na Iron Maiden jestem juz za stary, a Killing Joke jest dobry w singlach, niestety jako cała płyta leciutko nudnawy, bo za długi.

Maciej Krzywiński (Metal Hammer)

www.youtube.com/watch?v=CzzkemzfdfU

Ghost – Meliora. Ze świecą szukać zespołu, który o swoim wychuchanym dziele nie mówiłby, że jest najbrutalniejsze (we wszechświecie death metalu), najbardziej siarkowane (w black metalu), najwyżej wznoszące się na skrzydłach smoka (w power metalu), czy po prostu najlepsze (ogół populacji muzyków). Ghost nie jest tu żadnym wyjątkiem, skoro najnowszą płytę tytułuje mniej więcej „Lepiej”. Tylko że diabeł – a ten muzykom Ghost jest przecież bliski – siedzi w szczegółach. Bo jednak „lepiej”, a nie „najlepiej”, no i po łacinie. W tę szczelinę niuansów upchnięty jest cały urok „Meliora”. W szczelinę, nie szparę – tak powiedzieliby muzycy Anal Cunt. No właśnie, osobliwa subtelność Ghost daje piękne owoce niedopowiedzeń i nieoczywistości. Okazuje się, że można flirtować z wątkami sakralnymi i nie być od razu Deathspell Omega, można wdrażać w życie kuglarskie tricki, i nie być Lordi, można sunąć jak Aladyn na kobiercu popowej słodyczy, ale nie wywoływać odruchów wymiotnych, można igrać z tradycją hard rocka, ale nie przeistaczać się z zaskorupiały retro-relikt.

James Stewart (Vader, Corruption)

www.youtube.com/watch?v=8PJ4oaTNU6M

Leprous – The Congregation. Jestem ich wielkim fanem od debiutu i każdy kolejny album wydany pod tym szyldem przyprawiał mnie o ciekawość. Miałem także przyjemność być z nimi w trasie w zeszłym roku. Na „The Congregation” Norwedzy poczynili ogromny krok w przód pod względem kompozycji, świetne umiejętności muzyków idealnie współgrają z zapamiętywanymi motywami i przebojowymi refrenami, które zachwycają słuchacza aż do samego końca krążka. Baard Kolstad pokazuje nam, bębniarzom, jak warto czerpać z jego patentów, imponujących zagrywek i bujających groove’ów, a całości dopełniają aksamitne wokale Einara – lepsze z każdym kolejnym rokiem. Genialnie zrobione, chłopaki!

Radek Sternicki (The Stubs)

www.youtube.com/watch?v=YdHYzdEw18Q

Turbowolf – Two Hands. Żeby zrozumieć fenomen Turbowolf trzeba zobaczyć ich przynajmniej raz na żywo. Ja jestem szczęśliwcem bo miałem okazję 3 razy. Graliśmy w tym razem dwa koncerty na których główną atrakcją byli amerykanie z Red Fang. Każdego z tych wieczorów kradli im show robiąc taki rozpierdol na scenie, że dawno czegoś takiego nie widziałem. Mogę to chyba porównać z pierwszą wizytą Trash Talk. Mam na myśli tę nieokiełznaną, pierwotną energię którą emanują, bo muzycznie są to jednak inne światy. Zacząłem przynudzać o koncertach, a przecież chodzi o płytę…

W pierwszym kontakcie z nią odczuwałem rozczarowanie. Po prostu, spodziewałem się prostych hitów na miarę ich pierwszego materiału, a dostałem jakieś dziwadło. Tak mi się wtedy wydawało. Dałem jednak tej płycie kilka szans i w końcu zaskoczyło. Mixują ze sobą: punkowę energię, psychodeliczny klimat, jakąś taką wręcz popową przebojowość co w teorii nie powinno się udać a dzieje się inaczej. Przy okazji są to bardzo sympatyczni ludzie, a jest to zawsze wartością dodaną.

Rafał Halamoda (Soul Collector)

www.youtube.com/watch?v=wciVK90GJOY

Iron Maiden – The Book Of Souls. Oczywiście na wstępie zaznaczam, że jestem fanatycznym fanem Harrisa i spółki, co nie zmienia faktu, że jest to najlepszy album tego roku. Kilka lat przerwy wydawniczej dobrze zrobiło grupie, utwory mają moc, pierdolnięcie oraz „to coś”, co ludzie kochają w Ironach. Bruce śpiewa po prostu wyśmienicie i ciężko uwierzyć, że gość jest przed 60-tką. Poza tym, na albumie czuć, że chłopaki pomimo upływu tylu lat dalej kochają to, co robią i mają pasję, której niejedna młoda kapela mogłaby im pozazdrościć. Jak wcześniej powiedziałem- album roku. A jeśli ktoś się nie zgadza… cóż- mam nadzieję, że niedługo umrze! Najlepiej bezdzietnie.

Piotr Paciorkowski (Ampacity)

www.youtube.com/watch?v=TvGPAVTYfXI

Mgła – Exercises in Futility. To album, do którego wracam najczęściej. Nie jest to rzecz przełomowa czy wyjątkowo oryginalna. Po prostu – to płyta spójna, ze świetnymi melodiami i riffami, doskonale zaaranżowana i bardzo dobrze zagrana. I piszę to jako kompletny dyletant, który nigdy black metalu nie słuchał.
Maciej Nawrot (Neuronia, Cremaster)

www.youtube.com/watch?v=zqb3qYtdLis

In Twilight’s Embrace – The Grim Muse. Doskonałe wyważenie tematu między melodią, a wpierdolem. Materiał gęsty, ale z przestrzenią i miejscem na oddech. Inspiracje pełną garścią czerpane z najlepszych skandynawskich wzorców, ale podane na świeżo i z rozpiedalającą energią. Nad tym wszystkim góruje potężny i doskonale zaaranżowany wokal Cypa (miejscami w towarzystwie znamienitych gości). Klimat w chuj mroczny, przypominający spacer po zapomnianym przez bogów i ludzi, otoczonym murszejącymi murami zabytkowym, średniowiecznym mieście. Płytę kupiłem prawie dwa miesiące temu i od tej pory katuję ją niemiłosiernie prawie codziennie.

Michał Kocjan (Personal Insult)

www.youtube.com/watch?v=e8YbNwRHT9o

Clutch – Psychic Warfare. Myślę, że nowy Clutch zasługuje na ten wybór. Zrobili kolejną ciężką i klimatyczną płytę. W dzisiejszych czasach single laduja na YT, masz więc nieograniczony dostęp do nowej muzy. jedno potknięcie, drugi numer słabszy od jedynki i zlewasz temat. Clutch się nie potknął. Po raz kolejny.

Łukasz Jankowski (Red Smoke Festival, Red Scalp)

www.youtube.com/watch?v=1MT-nz53v0g

Kadavar – Berlin. Kadavar od zawsze był jednym z moich ulubionych zespołów. Wcześniejsze albumy podniosły bardzo wysoko poprzeczkę tej kapeli. Zarówno albumy „Kadavar” jak i „Abra Kadavar” pokazały światu i ugruntowały pozycję tego trio, ale to dopiero produkcja Berlin powala na kolana, zarówno brzmieniowo i aranżacyjnie. Mimo, że to trzeci krążek Kadavara, to odnoszę wrażenie, że akurat ten album brzmi najbardziej świeżo w porównaniu z poprzednikami. Genialne riffy, retro klimat i doskonale opływający całe instrumentarium wokal, a także szczypta psychodelii sprawiają, że album ten jest nowym etapem na drodze rozwoju Kadavar i jestem pewien, że nie ostatnim.

Jędrek Wawrzyniak (Red Smoke Festival, Red Scalp)

www.youtube.com/watch?v=RbKlR8AGYmQ

Elder – Lore. To co na tej płycie robi gitarzysta Nick DiSalvo już wystarczy, żeby cenić tą płytę. Poza tym „Lore” rewelacyjnie słucha się w całości, wszystko się łączy, a jednocześnie jest zróżnicowane. Delikatne momenty przeplatają się z potężnymi riffami. Produkcja albumu nie ma sobie nic do zarzucenia. No i fantastyczna okładka. Jedynym minusem może być fakt, że jest dużo dogranej drugiej gitary, co może szkodzić koncertom ale w końcu oceniamy płyty więc nie liczy się.

Rafał Monastyrski (Metal Hammer)

www.youtube.com/watch?v=mSm-jpx-dLw

www.youtube.com/watch?v=QoJDAR_3AZo

Album roku 2015? Jak nigdy, nie potrafiłem zdecydować się na ten jeden jedyny, a w efekcie na najwyższy stopień podium trafiły dwa: Sadist „Hyaena” i Satan „Atom By Atom”. Oba, choć różne stylistycznie, doceniam za odwagę i poszerzanie zarówno przez Włochów, jak i Brytyjczyków, muzycznego spektrum, przy równoczesnym zachowaniu wszelkich cech wpływających na wyjątkowość i rozpoznawalność. Z kolei w gatunkowym obrębie, odpowiednio: technicznego death metalu i klasycznego heavy, za nieszablonowość, świeżość, a przy całym pogmatwaniu – skuteczne jednak trafienie do celu. Jako cel – dostałem dwa strzały prosto między oczy.

Patrick Mameli (Pestilence, Neuromorph)

www.youtube.com/watch?v=oCHHINeoLkQ

Zdecydowanie stawiam na nowy, przesiąknięty wpływami Pestilence, album Hate Eternal – „Infernus”. Świetne brzmienie, mega intensywne utwory, to jest to!

Rok 2015

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *