Devil in The Name odkryliśmy nieco po czasie, ale najważniejsze, że w ogóle, bo wydany przez zespół w ubiegłym roku album Devil in The Name wart jest tego, by się na niego natknąć i do niego wracać. Jak wyglądają plany bandu na rok bieżący? Zapraszamy do rozmowy z Tomkiem Plewako, gitarzystą Devil in The Name.

Devil in The Name istnieje już 5 lat. Jak wygląda Wasza historia I najważniejsze osiągnięcia?
Zespół Devil in the Name powstał w sierpniu 2013 roku w Katowicach z inicjatywy Adama Bugajskiego i mojej. Po kilku burzliwych zmianach składu do dziś grają w nim: Marcin Barlik na wokalu, Rafał „RastaV” Buniakowski na basie, ja na gitarze oraz na perkusji Adam ”Majos” Majewski. Muzykom zespołu, dzięki temu że wcześniej grali w innych projektach o bardzo różnych stylach udało się stworzyć muzykę oryginalną i ciekawą sięgającą po takie gatunki jak metal, blues, stoner rock, hard rock, southern rock, doom i wiele innych. Nasza twórczość w połączeniu z mrocznymi i psychodelicznymi tekstami zespołu staje się ciekawą mieszanka gatunków i klimatów, w inspiracjach zespół sięga po takich wykonawców jak: Black Sabbath, Danzig, The Doors, Pentagram, Led Zeppelin, Motorhead, Hellacopters, Mustasch, Kyuss, Volbeat, Kadavar, Orange Gobelin, Graveyard, Clutch, Nashville Pussy i wielu innych.  Zespół na stałe odbywa próby w klubie Korba w Katowicach, gdzie można ich zobaczyć na koncertach, a mamy ich za sobą całe mnóstwo – ostatni zagraliśmy m.in. w Makakofonii w Antyradiu. Poza tym, jesteśmy  organizatorem Stoner Doom Festival. Póki co, mamy na koncie dwa dema oraz jeden pełny album.

Jako gatunki, po jakich się poruszacie wymieniacie: blues, rock, occult rock, stoner, doom, metal. Gdyby jednak ominąć nawiasy definicji gatunkowych, jak sami opiszecie swoją twórczość? Kto na pewno nie powinien przejść obom niej obojętnie?
To mroczna muzyka opakowana w klasyczne brzmienia spod znaku Black Sabbath, Danzig, Pentagram, Uncle Acid, Kadavar czy Clutch. Dobrze wiemy, że trudno jest pisać o muzyce – zapraszamy do sprawdzenia jej, to najlepszy sposób.

Na swoim koncie posiadacie LP Devil In the name, gdzie można ten album kupić lub legalnie odsłuchać?
Płyta jest dostępna poprzez naszą wytwórnię, stronę Facebook, można ją też dostać w Empiku w katalogach wielu sklepów cyfrowych. Zapraszamy.

Gdzie rejestrowaliście ten materiał? Kto zajmował się jego produkcją?
Płytę nagraliśmy w Maqu records. Nagrań i obróbki dokonał Michał rosa Rosicki. Jesteśmy z tej współpracy oraz jej efektu na prawdę szalenie zadowoleni.

Jaką tematyką najchętniej poruszacie w swoich tekstach?
Nasze teksty, to większości tło muzyczne do moich mrocznych wierszy i opowiadań. Poruszam w nich temat śmierci, czasu, zła, przyrody i uwalniania się od otaczającej nas fałszywej i powierzchownej rzeczywistości. Podróży w świat poza umysłem, przemijania, magii, narkotyków i uzależnienia od różnych substancji, sytuacji, ludzi oraz przekonań. Kolejnym tematem jest mroczna i uzależniająca miłość i związane z nią cierpienie, a także samotność i odrzucenie.

Płyta ukazała się nakładem Infernum Media. Jak oceniacie współpracę z tym labelem?
Bardzo dobrze. Infernum Media dało nam możliwość dotarcia z naszą muzyką do szerokiego grona odbiorców i chwała im za to. Pozdrawiamy Justynę i Marka, powodzenia!

Wspomniałeś, że jesteście organizatorami Stoner Doom Festiwalu. Możecie o tym przedsięwzięciu opowiedzieć więcej?
Festiwal jest organizowany od  jakichś 8 lat, miał dwie edycje jednodniowe oraz siedem dwudniowych. Ta impreza jest zawsze naszą prywatną inicjatywą, która ma prezentować podziemne i niezależne oblicze sceny stoner doom polskiej i zagranicznej. Najbliższa edycja  już 27 i 28 wrześnie, zapraszamy.

Jak wygląda Wasza aktywność koncertowa i plany w tym kontekście?
W tym roku planujemy około 30 koncertów w Polsce i mamy nadzieje również za granicą, ponieważ nie wszystko jest zależne od nas. Lista jest na bieżąco uaktualniana na naszym profilu na fb.

Czy w roku bieżącym planujecie jakieś ruchy wydawnicze?
W związku ze zmianą wokalisty, na razie skupiamy się na koncertach, musimy się dograć. Ale owszem, w międzyczasie intensywnie pracujemy nad nowym materiałem i mogę już przyznać, że jego lwia część jest już gotowa. Jeśli tylko zdecydujemy się, by coś upublicznić, na pewno czytelnicy Heavyrocka będą jednymi z pierwszych, którzy będą mogli sprawdzić nowości od Devil In The Name.

Dziękujemy za rozmowę – ostatni słowo oddajemy Diabłu.
Również bardzo dziękuję za rozmowę. Słuchajcie muzyki w sposób świadomy i niezależny. Idźcie swoimi tropami, nie podążajcie za tłumem i do zobaczenia na koncertach.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *